Latem trudno jej nie zauważyć. Jest jednym z najbardziej inwazyjnych gatunków, ale dla niektórych zwierząt także domem
Nawłoć kanadyjska to jeden z najbardziej ekspansywnych gatunków inwazyjnych w Europie. W Polsce porasta łąki, przydroża i nieużytki, tworząc gęste, żółte łany, które wypierają rodzime rośliny. A jednak naukowcy pokazali, że nawet tak problematyczna roślina może w pewnych warunkach stać się ważnym schronieniem dla rodzimych pająków.

Latem i wczesną jesienią trudno jej nie zauważyć. Tworzy wysokie, żółto kwitnące łany, które z daleka wyglądają efektownie. Pod względem przyrodniczym nie jest jednak niewinną ozdobą krajobrazu.
Piękna i inwazyjna – nawłoć kanadyjska
Nawłoć kanadyjska to gatunek pochodzący z Ameryki Północnej, który w Europie pojawił się jako roślina ozdobna. Z czasem zaczął szybko rozprzestrzeniać się poza ogrodami. W Polsce pierwsze udokumentowane stanowiska nawłoci kanadyjskiej poza uprawą pochodzą z 1872 roku z okolic Lublina i Krakowa.
Dziś nawłoć kanadyjska występuje niemal w całym kraju. Rozsiewa się za pomocą lekkich nasion, a na zajętych siedliskach rozrasta się także przez kłącza. Najłatwiej kolonizuje miejsca zaburzone: przydroża, nieużytki, tereny wzdłuż linii kolejowych i łąki, na których osłabiona została konkurencja rodzimych gatunków.
Dlaczego nawłoć kanadyjska jest groźna dla rodzimej przyrody?
Problem polega na tym, że nawłoć kanadyjska jest bardzo konkurencyjna. Tworzy zwarte płaty, które ograniczają kiełkowanie i wzrost innych roślin. W efekcie krajobraz, który z daleka wygląda jak bujna, kwitnąca łąka, może być w rzeczywistości niemal monokulturą. Takie płaty są znacznie uboższe przyrodniczo niż naturalne łąki. Zmienia się skład roślin, a wraz z nim warunki życia owadów, ptaków i innych zwierząt.
Dla części gatunków taka roślinność oznacza mniej pokarmu, mniej miejsc lęgowych i trudniejsze warunki do przetrwania. Dlatego nawłoć kanadyjska nie powinna być traktowana jak zwykły „chwast”, który po prostu rośnie tam, gdzie nikt go nie chce. To gatunek obcy i inwazyjny, którego ekspansja może realnie zmieniać całe siedliska.
Nawłoć kanadyjska idealnym domem dla pająków
Badacze Instytutu Zoologii z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zwrócili uwagę na zaskakujący szczegół. Wiosną, gdy nawłoć jeszcze nie kwitnie, jej suche, zeszłoroczne pędy mogą tworzyć bardzo korzystne miejsce dla pająków. Badacze porównali powierzchnie porośnięte nawłocią z terenami niezajętymi przez tę roślinę. Sprawdzali, ile pająków znajduje się na roślinach, ile jest sieci i ile ofiar łapie się w pajęcze nici. Wyniki były jednoznaczne – na nawłoci pająków było znacznie więcej niż na rodzimych trawach.
Na powierzchniach bez nawłoci odnotowano średnio 2,2 pająka na metr kwadratowy. Na powierzchniach zajętych przez nawłoć było ich średnio 14,6 na metr kwadratowy. Różnica była widoczna także w liczbie ofiar łapanych w sieci. Na nawłoci było ich średnio 155,3 na metr kwadratowy, a na terenach niezajętych przez nawłoć – około 13,8.
Skąd tak duża różnica? Najprawdopodobniej chodzi o strukturę rośliny. Suche pędy nawłoci są sztywne, wysokie i gęste, dlatego dają pająkom więcej punktów zaczepienia do budowy sieci niż trawy. To sprawia, że mogą tworzyć skuteczniejsze pułapki i efektywniej polować.
Nie oznacza to jednak, że nawłoć kanadyjska nagle staje się rośliną pożądaną w ekosystemie. Wyniki pokazują raczej coś bardziej złożonego – gatunki inwazyjne mogą mieć negatywny wpływ na jedne elementy przyrody, a jednocześnie w określonych warunkach wspierać inne organizmy.
Chwast czy dom? Przyroda rzadko daje proste odpowiedzi
Historia nawłoci i pająków dobrze pokazuje, że przyroda rzadko mieści się w prostych kategoriach. Dla człowieka nawłoć może być chwastem, dla rodzimych roślin – groźnym konkurentem, a dla pająków rusztowaniem, na którym łatwiej zbudować sieć i zdobyć pokarm.
Nie zmienia to faktu, że nawłoć kanadyjska jest gatunkiem inwazyjnym, którego ekspansję trzeba kontrolować. Warto jednak pamiętać, że walka z gatunkami obcymi powinna być prowadzona mądrze. Usuwając jeden problem, nie powinniśmy tworzyć kolejnego – zwłaszcza tam, gdzie przez lata nawet inwazyjna roślina stała się częścią lokalnej sieci zależności.
Źródła: naukawpolsce.pl, Springer Nature Link, GOV.pl.
Nasza autorka
Gabriela Celińska
Dziennikarka i studentka psychologii. Najchętniej opowiada historie na styku człowieka, miejsca i doświadczenia – pisząc o psychologii oraz podróżach. Jej największą pasją jest fotografia, szczególnie podróżnicza i kulinarna, dzięki której zatrzymuje chwile, smaki oraz emocje. Zakochana w Hiszpanii, nieustannie poszukuje inspiracji w kulturze, ludziach i codziennych historiach.

