Nie wszystkie polskie rzeki płyną do Bałtyku. Niewielka ich część zasila dwa inne morza
Polska kojarzy się przede wszystkim z Bałtykiem. To tutaj uchodzi Wisła, Odra i większość polskich rzek, choć kilka niewielkich fragmentów kraju należy do zlewni innych mórz. Woda z polskiej ziemi może więc ruszyć na południe albo zachód, przekroczyć granicę i po setkach kilometrów trafić do Morza Czarnego albo Morza Północnego.

Kiedy patrzymy na mapę, łatwo odnieść wrażenie, że niemal wszystkie polskie rzeki spływają do Bałtyku. 99,7% powierzchni kraju należy do jego zlewiska, a pozostałe 0,3% przypada na Morze Czarne i Morze Północne. Niewiele, ale wystarczy, by spojrzeć na Polskę z hydrologicznej perspektywy zupełnie inaczej.
Zaledwie trzy tysięczne powierzchni Polski odprowadza wodę do morza, które nie jest Bałtykiem. Na mapie to ledwie kilka skrawków przy południowej i południowo-zachodniej granicy.
Z Orawy nad Morze Czarne
W Jabłonce na Orawie nie ma wielkiej rzeki, która sugerowałaby, że właśnie tutaj zaczyna się wodna podróż w stronę Morza Czarnego. Są za to domy, drogi, pola i niewielkie cieki. Jeden z nich, Czarna Orawa, odbiera wodę z polskiej części Orawy i prowadzi ją dalej na południe.
Czarna Orawa uchodzi następnie do Jeziora Orawskiego na granicy Polski i Słowacji. Dalej woda płynie Wagiem, potem Dunajem, aż po setkach kilometrów trafia do Morza Czarnego.

Z niewielkiego fragmentu Polski zaczyna się więc podróż przez kilka państw i setki kilometrów. Po drodze zmieniają się granice, krajobrazy i nazwy rzek. Woda płynie jednak cały czas w tym samym kierunku.
Z Ustrzyk Dolnych do Morza Czarnego
Kilkaset kilometrów dalej, w Bieszczadach, z Polski w stronę Ukrainy prowadzi Strwiąż. Jego źródła znajdują się w okolicach Ustrzyk Dolnych.
Rzeka płynie na wschód, przekracza granicę z naszym sąsiadem i zasila Dniestr, który dalej zmierza w stronę Morza Czarnego. Strwiąż jest więc rzeką transgraniczną, a z ponad 100 kilometrów jej biegu tylko około 17 przypada na Polskę.
Do Morza Północnego
Na południowo-zachodnim krańcu Polski sytuacja wygląda jeszcze inaczej. Znajdziemy tam niewielkie obszary, z których woda nie płynie ani do Bałtyku, ani w stronę Morza Czarnego. Należą one do dorzecza Łaby. Stamtąd ich bieg prowadzi przez Czechy i Niemcy, aż do Morza Północnego.
Kraj trzech mórz
W ten sposób powstaje mapa Polski, której zwykle nie oglądamy. Zdecydowana większość jej powierzchni należy do zlewiska Bałtyku. Około 0,2% przypada na Morze Czarne, a 0,1% na Morze Północne.
O tym, do którego morza trafi kropla deszczu, może zdecydować kilka metrów różnicy wysokości, tak jak w przypadku Trójmorskiego Wierchu. Granica zlewni nie biegnie bowiem wzdłuż rzeki, tylko przez tereny, z których woda spływa w różnych kierunkach. Dlatego po jednej stronie takiego grzbietu może ona zasilać Wisłę albo Odrę, a po drugiej – rzekę należącą do dorzecza Dunaju, Dniestru czy Łaby.
Z punktu widzenia człowieka różnica może być prawie niezauważalna, choć dla samej rzeki oznacza ona wędrówkę przez kolejne kilometry i różne państwa. A jednak właśnie to czyni Polskę krajem trzech mórz.
Źródło: National Geographic Polska
Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasz autor
Kuba Stasiak Korespondent wojenny i wolontariusz. Od lat relacjonuje konflikty zbrojne, łącząc pracę reporterską z bezpośrednim wsparciem ludności cywilnej. W ostatnich latach przebywał na ukraińskim froncie, gdzie dokumentował rzeczywistość wojny i uczestniczył w ewakuacjach mieszkańców ze stref zagrożenia. Publikował m.in. podczas konfliktu w Górskim Karabachu w 2020 roku. Z wykształcenia dziennikarz, posiada przygotowanie z zakresu medycyny pola walki. W swojej pracy skupia się na doświadczeniu ludzi uwikłanych w konflikty oraz na granicy między pomocą humanitarną a reportażem. Obecnie mieszka w Ameryce Południowej, skąd publikuje i pracuje nad kolejnymi projektami reporterskimi.

