Nie są pająkami i nie mają jadu. Kosarze od lat padają ofiarą jednego z największych mitów
Choć wyglądają jak pająki, kosarze należą do zupełnie innej grupy pajęczaków. Budzą powszechny strach na domowych ścianach, choć fizycznie nie są w stanie wyrządzić człowiekowi najmniejszej krzywdy.

- Jason Bittel
O kosarzach krąży dość powszechny mit: to jakoby najbardziej jadowite pająki na świecie, ale ich szczeki są zbyt małe, by przebić ludzką skórę. Brzmi znajomo? Cóż, ta rzekoma mądrość ludowa jest nie tylko błędna. Spektakularnie mija się z prawdą aż w trzech kwestiach.
Czy kosarze są pająkami?
Kosarze to pajęczaki o maleńkich tułowiach w kształcie pigułki i wyjątkowo długich nogach. Mają parę kiepskich oczu, rurki oddechowe zwane tchawkami, układ pokarmowy i narządy rozrodcze ukryte pod swoistą klapką. Jednak w gruncie rzeczy zwierzęta te w przeważającej mierze składają się po prostu z gąszczu nóg oraz krępego elementu, z którym te nogi się łączą – niczym szprychy rowerowe z piastą.
Wbrew wyglądowi kosarze wcale nie są pająkami. Podobnie jak roztocza, kleszcze i skorpiony, są oni jedynie kuzynami pająków. Innymi słowy, kosarze to pajęczaki należące do rzędu kosarzy (Opiliones), a nie pająków (Araneae). Co więcej, pająki mają zazwyczaj ośmioro oczu, podczas gdy kosarze przeważnie tylko dwoje. Każde z nich jest szczątkowe i pozwala jedynie odróżniać światło od ciemności. Kosarz prawdopodobnie nie dostrzegłby więc wyrazu twojej twarzy, gdy zauważysz go na ścianie toi-toia i uciekniesz z krzykiem.
Podobnie, jeśli spojrzeć na te zwierzęta z góry, ciało pająka składa się z dwóch głównych części – głowotułowia i odwłoka, z przewężeniem pośrodku. Ciało kosarza jest zwykle ściśnięte w jedną część. – Pająki wyglądają, jakby nosiły mały gorset. Kosarze natomiast nie przejmują się talią – żartuje prof. Mercedes Burns, biolożka ewolucyjna i ekspertka w dziedzinie kosarzy z Uniwersytetu Maryland w Baltimore County.
Jaki jest najprostszy sposób, by odróżnić kosarza od pająka? – Jeśli siedzi w sieci, to jest to pająk, ponieważ kosarze nie potrafią wytwarzać pajęczyny – mówi prof. Mercedes Burns.
Czy ukąszenie kosarza może cię zabić?
Wracając do fragmentu o „najbardziej jadowitym pająku na Ziemi” – możesz przestać martwić się ukąszeniami kosarzy, bo te pełzające stworzenia nie mają nawet szczękoczułków z gruczołami jadowymi. – Ich narządy gębowe wyglądają jak małe nożyczki – mówi prof. Mercedes Burns – Używają ich do odcinania drobnych kawałków pokarmu i wkładania ich do otworu gębowego.
A co z rzekomą siłą jadu kosarzy? To kompletna bzdura. Kosarze nie mają bowiem jadu. Ani odrobiny. Podsumowując: kosarze są fizycznie niezdolne do wyrządzenia ci krzywdy. Możesz wskoczyć do basenu wypełnionego tymi stworzeniami i wyjść bez zadrapania. Choć przy takiej liczbie delikatnych, nitkowatych nóg trzeba się pewnie obawiać śmierci poprzez łaskotanie.
Kosarze tracą nogi, by przetrwać
Skoro mowa o odnóżach – stawy kolanowe kosarzy znajdują się bardzo wysoko, unosząc ich ciało nad ziemią w sposób, który zapewnia im niezwykle nisko położony środek ciężkości. Pozwala im to na zachowanie stabilności podczas poruszania się na nogach, które przypominają nie tyle sztywne szczudła, ile liny bungee. Poniżej kolana każda noga ma od około 18 do 20 segmentów stopy (tarsus), z których każdy jest giętki i umożliwia odnóżu chwytanie wszystkiego – od gałęzi drzewa, po źdźbło trawy.
– Ich druga para nóg jest wyposażona w liczne struktury zmysłowe. Kosarze używają ich do czegoś w rodzaju opukiwania otoczenia podczas marszu – wyjaśnia prof. Mercedes Burns. – Potrafią również chodzić na tych nogach, ale wolą tego nie robić, ponieważ służą im one do badania drogi, a być może nawet do smakowania i wąchania powierzchni, z którymi się stykają.
Czasami odnóża kończą się haczykami, które ułatwiają wspinaczkę, a niektóre gatunki wytwarzają nawet na swoich kończynach rodzaj kleju, którego używają do chwytania ofiar w wilgotnych miejscach, takich jak wodospady. – Myślę o nich trochę jak o stworzeniach do zadań specjalnych – mówi prof. Mercedes Burns. – To pajęczaki na każdy teren. Każdy, kto kiedykolwiek próbował rozgnieść kosarza, wie, że ich nogi odpadają od ciała z taką łatwością, jakby pajęczaki wręcz chciały się ich pozbyć. Jednak utrata nóg to przemyślana funkcja ewolucyjna, a nie usterka.
– Regularnie znajdujemy w środowisku kosarze, które straciły nogi – mówi prof. Mercedes Burns. – I wciąż potrafią przemieszczać się równie sprawnie jak osobniki, które mają wszystkie odnóża. W rzeczywistości, jak dodaje, potrafią sobie radzić mając zaledwie cztery nogi, co oznacza, że nawet jeśli nie mają dziewięciu żyć, które przypisuje się kotom, to mają przynajmniej cztery szanse. Utracona noga to po prostu nowa możliwość.
Autotomia, czyli sztuka ucieczki
Kiedy drapieżnik (albo zaciekawione małe dziecko) dopadnie kosarza, najprawdopodobniej skupi swój atak na jednej z jego nóg. Ponieważ to biedne stworzenie nie posiada właściwie niczego do obrony, staje przed wyborem – zostać i zginąć albo pogodzić się ze stratą i uciekać. Właśnie dlatego nogi kosarzy tak łatwo się odczepiają. Są zaprojektowane tak, aby odpadać czysto, chroniąc pajęczaka przed wykrwawieniem się. Po oderwaniu noga wciąż drga pod wpływem impulsów nerwowych – ta pozostawiona na miejscu, rozpraszająca atrakcja ma zająć drapieżnika, podczas gdy kosarz, już nieco mniej nożny, salwuje się ucieczką. Naukowcy nazywają tę zdolność odrzucania kończyn autotomią.
Wszystko to znowu może wydawać się mało sensowne, jednak sprawdza się u kosarzy od setek milionów lat. Co więcej, podczas gdy w dyskusjach o szczytowych osiągnięciach ewolucji zwykliśmy wskazywać na zwierzęta takie jak gepardy, sokoły czy płetwale błękitne, istnieje bardzo mocny argument za tym, że niezwykle osobliwa konstrukcja tych pajęczaków może być jedną z najbardziej udanych form ciała na Ziemi.
– Te stworzenia istnieją od naprawdę bardzo dawna – tłumaczy prof. Mercedes. Pierwsze skamieniałości kosarzy pochodzą sprzed 405 milionów lat, co czyni ten rząd jedną z najstarszych grup zwierząt lądowych. – Ich ciała od tamtego czasu pozostają praktycznie niezmienione – dodaje. – Nigdy nie chcę nazywać niczego „żywą skamieniałością”, ponieważ jeśli coś żyje dzisiaj, to wciąż ewoluuje. Ale dla nas to sygnał, że budowa ich ciała jest niezwykle odporna na zmiany ewolucyjne i środowiskowe. Innymi słowy, ewolucja spojrzała na kosarza i uznała: jeśli coś działa, to nie ma co przy tym majstrować.
Źródło: National Geographic

