Roxane Cohen Silver, profesor psychologii, medycyny i zdrowia publicznego na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine, po raz pierwszy zauważyła, że media mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie psychiczne w 1999 roku. Przebywała wówczas w Littleton w stanie Kolorado, gdzie prowadziła badania dotyczące strzelaniny w liceum Columbine High School.

WIDEO…

player placeholder

Zaobserwowała wtedy niepokojące zjawisko – wielu rodziców i uczniów, z którymi rozmawiała, bardzo źle znosiło kontakt z dziennikarzami przeprowadzającymi wywiady i filmującymi ich zaledwie kilka godzin po tragedii. Jednak dopiero po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku zaczęła w pełni rozumieć, jak szkodliwe może być oddziaływanie mediów. Przez trzy lata obserwowała uczestników badania i odkryła, że im częściej śledzili oni doniesienia dotyczące ataków terrorystycznych, tym większe było prawdopodobieństwo, że z czasem zgłoszą problemy ze zdrowiem psychicznym i fizycznym.

Dwie dekady później dysponujemy już licznymi dowodami naukowymi wskazującymi, że nieustanny napływ wiadomości o tragicznych wydarzeniach może zakłócać reakcję organizmu na stres i prowadzić do wielu problemów psychicznych. Ich konsekwencje mogą utrzymywać się przez kolejne dni, tygodnie, miesiące, a nawet lata. Dlaczego tak się dzieje?

Zobacz także:

Negatywne wiadomości uruchamiają reakcję stresową organizmu

Jak wyjaśnia prof. E. Alison Holman, psycholożka zdrowia z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine, która od lat współpracuje z prof. Roxane Cohen Silver, ludzie są biologicznie przystosowani do zwracania uwagi na zagrożenia. Tysiące lat temu taka czujność pomagała naszym przodkom przetrwać spotkania z drapieżnikami, takimi jak niedźwiedzie czy pumy. Dziś ten sam instynkt sprawia, że naszą uwagę przyciągają niepokojące nagłówki wiadomości.

Kiedy dostrzegamy zagrożenie – niezależnie od tego, czy stykamy się z nim w rzeczywistości, czy oglądamy je na ekranie – uruchamia się reakcja „walcz lub uciekaj”. Organizm zaczyna wydzielać kortyzol i adrenalinę, czyli dwa hormony, które dostarczają energii i zwiększają czujność umysłową, przygotowując nas do zmierzenia się z niebezpieczeństwem. Gdy zagrożenie mija, organizm powraca do stanu równowagi. – Jednak wielokrotna ekspozycja na niepokojące treści sprawia, że reakcja stresowa pozostaje aktywna – wyjaśnia prof. Sara Jo Nixon, specjalistka w dziedzinie psychiatrii i psychologii z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Florydy.

Z czasem takie nieustanne pobudzenie przeciąża organizm, zaburzając zarówno mechanizmy reagowania na stres, jak i układ nagrody w mózgu. Konsekwencje tych zmian mogą być odczuwalne w codziennym życiu. Jak tłumaczy prof. Sara Jo Nixon, rzeczy, które wcześniej sprawiały nam przyjemność, takie jak spotkania z przyjaciółmi czy ulubione hobby, zaczynają tracić na atrakcyjności. Może również pojawić się narastające zmęczenie, poczucie beznadziei i lęk. – To może mieć ogromny wpływ na ogólną jakość życia i zdolność do codziennego funkcjonowania – podkreśla badaczka.

Oglądanie drastycznych wydarzeń w mediach może wywoływać objawy PTSD

Po zakończeniu badań dotyczących zamachów z 11 września prof. Roxane Cohen Silver postanowiła przyjrzeć się psychologicznym następstwom zamachu podczas maratonu w Bostonie w 2013 roku. W tamtym czasie media społecznościowe były już powszechnie używane, a drastyczne zdjęcia przedstawiające między innymi urwane kończyny ofiar zaczęły masowo pojawiać się w aktualnościach użytkowników. – Nigdy wcześniej nie widzieliśmy czegoś podobnego – wspomina prof. Roxane Cohen Silver.

W przeciwieństwie do tradycyjnej prasy czy telewizyjnych serwisów informacyjnych, w mediach społecznościowych istnieje znacznie mniejsza kontrola nad tym, jakie treści są publikowane i udostępniane. Brakuje również porównywalnego nadzoru redakcyjnego, przez co do odbiorców mogą trafiać niemal dowolne materiały. Analizując następstwa zamachu w Bostonie, prof. Roxane Cohen Silver i prof. E. Alison Holman odkryły dwie szczególnie niepokojące zależności.

Po pierwsze osoby, które oglądały więcej obrazów przedstawiających przemoc, częściej zgłaszały po sześciu miesiącach objawy stresu pourazowego (PTSD), takie jak koszmary senne, nadmierna czujność czy odrętwienie emocjonalne. Po drugie, osoby, które poświęcały ponad sześć godzin dziennie na śledzenie doniesień medialnych, zgłaszały więcej ostrych objawów psychologicznych niż ludzie, którzy rzeczywiście znajdowali się w miejscu zamachu. Wśród tych objawów wymieniano niechciane, niepokojące sny, trudności ze snem oraz natrętne wspomnienia. – To właśnie było najbardziej zdumiewające w tych wynikach: osoby, które znajdowały się na miejscu zamachu, odczuwały mniejszy stres niż ludzie, którzy spędzali nadmiernie dużo czasu na śledzeniu relacji medialnych – mówi prof. E. Alison Holman.

Badania dotyczące innych katastrof i tragicznych wydarzeń – pandemii COVID-19, przemocy na tle rasowym, huraganów, epidemii eboli oraz wielkiego trzęsienia ziemi i tsunami we wschodniej Japonii – przyniosły podobne wnioski. Wykazano, że oglądanie niepokojących wiadomości wiąże się ze znacznym wzrostem poziomu stresu i pogorszeniem samopoczucia, zarówno bezpośrednio po zetknięciu się z takimi treściami, jak i w dłuższej perspektywie.

Zespół prof. Roxane Cohen Silver odkrył również, że wielokrotna ekspozycja na drastyczne materiały może wpędzać mózg w błędne koło ruminacji, czyli uporczywego powracania myślami do niepokojących wydarzeń. Każdy kolejny wstrząsający nagłówek lub obraz ponownie przywołuje traumatyczne doświadczenie, zmuszając umysł do wielokrotnego przeżywania go. Dla osób, które znajdowały się bezpośrednio na Boylston Street w Bostonie, traumatyczne wydarzenie zakończyło się wraz z opuszczeniem miejsca zamachu. Natomiast dla ludzi nieustannie śledzących relacje na ekranach kontakt z traumatycznymi treściami trwał nadal.

Doomscrolling: jak negatywne wiadomości wpędzają nas w błędne koło stresu?

Po zamachu podczas maratonu w Bostonie prof. Roxane Cohen Silver postanowiła sprawdzić, kto jest najbardziej skłonny do intensywnego korzystania z mediów w obliczu traumatycznych wydarzeń. W tym celu wraz ze swoim zespołem przeanalizowała relacje medialne dotyczące strzelaniny w klubie Pulse w Orlando na Florydzie w 2016 roku.

Badacze zaobserwowali mechanizm samonapędzającego się cyklu. Jak wyjaśnia prof. Roxane Cohen Silver, ludzie natrafiali na niepokojącą wiadomość, odczuwali stres, następnie klikali kolejne nagłówki, co jeszcze bardziej nasilało ich niepokój. Ten mechanizm może dotknąć każdego. Wydaje się jednak, że szczególnie podatne są osoby, które utożsamiają się z ofiarami tragedii lub mają już wcześniej skłonność do odczuwania lęku i niepokoju. Próbując złagodzić swoje obawy, zaczynają wykazywać nadmierną czujność wobec potencjalnych zagrożeń.

– Zaczynasz nieustannie martwić się, czy coś złego wydarzy się ponownie – tłumaczy prof. E. Alison Holman.To z kolei zwiększa prawdopodobieństwo, że podczas następnej katastrofy ponownie zwrócimy się ku mediom i damy się wciągnąć w ten sam mechanizm. – To niemal jak błędne koło, z którego nie można się wyrwać – mówi prof. Roxane Cohen Silver. Zjawisko to jest znane jako doomscrolling, czyli kompulsywne przeglądanie negatywnych i niepokojących wiadomości, często mimo pogarszającego się samopoczucia.

Nieustanny napływ złych wiadomości. Jak wpływa na zdrowie psychiczne?

Od czasu, gdy prof. Roxane Cohen Silver rozpoczęła swoje badania, krajobraz medialny przeszedł ogromną przemianę. Dziś nieprzerwany strumień nagłówków dociera do nas za pośrednictwem smartfonów, które nosimy w kieszeniach, dostarczając złe wiadomości o każdej porze dnia i nocy. Jak zauważa prof. E. Alison Holman, obrazy publikowane w mediach społecznościowych są obecnie bardziej drastyczne niż kiedykolwiek wcześniej. Co więcej, algorytmy mediów społecznościowych sprawiają, że gdy klikniemy niepokojącą treść, zaczynamy otrzymywać coraz więcej podobnych materiałów.

Rok 2020 szczególnie wyraźnie pokazał, jak szkodliwy może być nieustanny napływ negatywnych informacji. Świat mierzył się wówczas z pandemią, recesją gospodarczą, niepokojami społecznymi na tle rasowym oraz katastrofami związanymi z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Kolejne lata nie przyniosły pod tym względem większej poprawy. Wojny w Strefie Gazy i Ukrainie, wstrząsy polityczne, masowe zatrzymania, powodzie i huragany sprawiają, że odbiorcy wiadomości pozostają uwikłani w niekończący się cykl kryzysów.

– Kiedy jedno wydarzenie następuje po drugim, a potem pojawia się kolejne, organizm nie jest w stanie odpowiednio regulować swoich reakcji – wyjaśnia prof. E. Alison Holman. Jak wskazują badania, nakładające się na siebie traumatyczne wydarzenia, relacjonowane jednocześnie na wielu platformach medialnych, mogą negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne.

Jak śledzić wiadomości, żeby nie szkodzić swojemu zdrowiu psychicznemu?

Śledzenie bieżących wydarzeń bez poczucia przytłoczenia może wydawać się niemożliwe. Naukowcy podkreślają jednak, że kilka prostych nawyków może pomóc ograniczyć negatywne skutki nadmiernego kontaktu z wiadomościami.

Prof. E. Alison Holman zaleca, aby przed sięgnięciem po telefon lub włączeniem telewizora najpierw wziąć głęboki oddech i zwrócić uwagę na to, jak czuje się nasze ciało. Podczas przeglądania wiadomości warto nadal oddychać głęboko, co pomaga się rozluźnić i zachować świadomość sygnałów płynących z organizmu. Należy też regularnie obserwować własne reakcje.

Jeśli pojawia się napięcie, przyspieszone bicie serca lub sztywność ramion, warto na chwilę przerwać przeglądanie treści. Jak wyjaśnia badaczka, objawy te mogą wskazywać, że wiadomości uruchomiły reakcję stresową i nadszedł moment, aby odłożyć telefon lub odejść od ekranu.

Każdy człowiek ma inną granicę tolerancji na takie bodźce. Niektóre osoby mogą śledzić wiadomości przez 15–20 minut bez większego obciążenia, podczas gdy inne poczują się przytłoczone już po pięciu minutach. – Trzeba wiedzieć, co jest odpowiednie dla nas samych – podkreśla prof. E. Alison Holman.

Badaczka radzi również, aby nie korzystać z telefonu w celu sprawdzania wiadomości przez cały dzień. Zamiast tego lepiej wyznaczyć jeden lub dwa konkretne momenty na zapoznanie się z najważniejszymi informacjami i ustawić minutnik ograniczający czas ich przeglądania. – Musimy dać odpocząć zarówno mózgowi, jak i całemu organizmowi – podkreśla prof. Sara Jo Nixon.

Na koniec warto pójść za przykładem prof. Roxane Cohen Silver. Badaczka za wszelką cenę unika drastycznych obrazów, ponieważ doskonale wie, jak szkodliwy mogą mieć wpływ na psychikę. Kiedy czyta artykuł dotyczący na przykład wydarzeń w Strefie Gazy, zasłania dłonią niepokojące zdjęcia. Jak wyjaśnia, w ten sposób chroni swoje zdrowie psychiczne, a jednocześnie pozostaje na bieżąco z wydarzeniami na świecie. – Wnioski z własnych badań traktuję bardzo poważnie i stosuję je również w codziennym życiu – podkreśla prof. Roxane Cohen Silver.

Źródło: National Geographic