Morze w wersji jesiennej
Bałtyk potrafi zmienić się w ciągu kilku godzin. Spokojna tafla ustępuje wysokim falom, wiatr przybiera na sile, a widoczny jeszcze rano horyzont zaczyna rozpływać się w szarości. Jesienią takie scenariusze zdarzają się częściej, dlatego spacer wzdłuż brzegu każdego dnia może wyglądać inaczej.
Dobrym punktem obserwacyjnym jest kołobrzeskie molo – najdłuższa żelbetowa konstrukcja tego typu w Polsce. Zamiast wakacyjnego tłumu – otwarte morze, kutry zmierzające do portu i fale rozbijające się o brzeg. Niedaleko znajduje się latarnia morska. Z góry dobrze widać układ portu, linię plaży i rozległe wody Bałtyku, które z poziomu promenady wyglądają zupełnie inaczej.
Jesienią warto zajrzeć także do samego portu. Ruch nie kończy się tu wraz z wakacjami. Kutry wracają z połowów, nad nabrzeżem krążą mewy i kormorany, a falochrony prowadzą daleko w stronę morza. To bardziej surowa, robocza strona Kołobrzegu, zwykle pozostająca w cieniu plaży i promenady.
Kilkaset hektarów dzikiej przyrody
Żeby znaleźć się w zupełnie innym krajobrazie, nie trzeba wyjeżdżać daleko poza miasto. Na jego wschodnich obrzeżach rozciąga się Ekopark Wschodni. To ponad 380 hektarów wydm, lasów, łąk i mokradeł. Jesienią tutejsze drewniane pomosty prowadzą przez krajobraz daleki od tego, który zwykle kojarzymy z popularnym nadbałtyckim kurortem.
Najciekawszym przyrodniczo fragmentem Ekoparku jest Solne Bagno, czyli słonawe torfowisko objęte ochroną w ramach sieci Natura 2000. Teren ma znaczenie dla migrujących ptaków, które zatrzymują się tutaj podczas swoich sezonowych wędrówek. Odnotowano tu około 80 gatunków. Jesienią można wypatrywać m.in. żurawi, łabędzi niemych, czapli, bąków, perkozów rdzawoszyich i ptaków brodzących.
Lornetka zdecydowanie się przyda. Podobnie jak aparat z dłuższym obiektywem. Zwłaszcza rano, gdy nad mokradłami utrzymuje się mgła, a ruch na trasach jest niewielki. Jesienią pierwszoplanową rolę grają tu mokradła, ptaki i zmieniający się wraz z pogodą krajobraz.
Wybrzeże z perspektywy roweru
Jesień zmienia również warunki na nadmorskich trasach. Znikają największe upały i wakacyjny ruch, dlatego dłuższa wycieczka piesza czy rowerowa nie musi oznaczać przeciskania się przez zatłoczone promenady.
Przez okolice Kołobrzegu biegną dziesiątki kilometrów tras rowerowych, prowadzących przez parki i tereny przyrodnicze. Jedną z nich jest fragment międzynarodowego szlaku EuroVelo 10, wytyczonego wokół Bałtyku. Można więc potraktować miasto nie jako cel wycieczki, ale punkt startowy i ruszyć dalej wzdłuż wybrzeża. Nie trzeba przy tym planować sportowego dystansu. Już kilkanaście kilometrów pozwala zostawić miejską zabudowę za sobą i znaleźć się wśród wydm, nadmorskich lasów i otwartej przestrzeni.
Miasto zbudowane na solance
Po kilku godzinach na wietrze można odkryć jeszcze jedno oblicze Kołobrzegu. Status nadmorskiego uzdrowiska nie jest wyłącznie elementem historii miasta. Jego naturalne zasoby – przede wszystkim solanka i borowina – są wykorzystywane w zabiegach zdrowotnych i regeneracyjnych.
Jesienny dzień może więc zacząć się od roweru lub spaceru po mokradłach, prowadzić przez plażę i port, a skończyć w strefie wellness. W ciągu jednego dnia można tu przejść od dzikiej przyrody Ekoparku do portowego nabrzeża, a potem zamienić kurtkę przeciwdeszczową na szlafrok.
Po sezonie Kołobrzeg nie pustoszeje, tylko zmienia tempo. Z pierwszego planu znikają parawany i plażowe atrakcje, a więcej uwagi można poświęcić temu, co latem łatwo przeoczyć: wędrówkom ptaków, sztormowemu Bałtykowi, pracy portu, mokradłom i kilometrom tras prowadzących wzdłuż wybrzeża. O tej porze roku plan dnia częściej układa pogoda i to, co akurat dzieje się nad morzem.
Materiał promocyjny Kołobrzeskiego Instytut Kultury i Promocji