Niektóre granice państwowe stanowią niezwykłe atrakcje turystyczne. Najsłynniejszą z nich – Strefę Zdemilitaryzowaną między Koreą Południową a Północną – odwiedza rocznie ponad milion osób. Połączenie ludzkiej ciekawości z dreszczem emocji, jaki wywołuje bliskość silnie ufortyfikowanej granicy, zaczyna przyciągać coraz więcej turystów również do Estonii.
WIDEO…
Militarna transformacja
Do niedawna region Setomaa na południowym wschodzie Estonii znany był przede wszystkim z mieszkającej tam społeczności Seto – etnicznej grupy słynnej z tradycyjnej, wielogłosowej techniki śpiewu, która wpisana jest na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Lokalna turystyka skupiona więc była w głównej mierze na odkrywaniu kultury i tradycji tych bałtyckich plemion, od lat żyjących na pograniczu cywilizacji wschodnio- i zachodnioeuropejskiej.
Wszystko zmieniło się za sprawą decyzji o budowie Bałtyckiej Linii Obrony, obejmującej granicę rosyjsko-estońską. Plan, na który rząd w Tallinnie przeznaczy do 60 mln euro, zakłada łącznie wybudowanie 600 bunkrów, gęstej sieci rowów, ustawienie tysięcy „zębów smoka” oraz rozmieszczenie min. Powstanie tych umocnień wzbudziło zainteresowanie zupełnie nowych grup turystów, którzy na własne oczy pragną zobaczyć te militarne konstrukcje.
„Turystyka graniczna”
Lokalna przewodniczka i organizatorka wycieczek w południowo-wschodniej Estonii wprost mówi o zmianach, jakie musiała wprowadzić w swoich ofertach: „Tego lata musiałam nieco zmodyfikować program moich wycieczek. Zainteresowanie zobaczeniem tego konkretnego ogrodzenia jest ogromne. Podchodzimy obejrzeć ogrodzenie z bezpiecznej odległości, ponieważ wiem, jak blisko wolno nam podejść. Rozmawiamy również o rowach obronnych i pokazujemy »zęby smoka«” – przyznaje przewodniczka w rozmowie z estońskim serwisem informacyjnym „ERR”. Za tą kojarzącą się z fantastyką nazwą kryją się żelbetowe zapory przeciwpancerne o charakterystycznym kształcie.
Turystów interesuje również los mieszkańców przygranicznych terenów. Z relacji obywateli Estonii wynika, że odwiedzający regularnie zadają pytania o bezpieczeństwo i strach przed potencjalną wojną wywołaną przez leżącą obok Rosję. Lokalna społeczność stale uspokaja turystów zapewniając, że przy granicy jest bezpiecznie dzięki stałej obecności licznych patroli straży granicznej i policji.
Rozbudowa umocnień na granicy
Całkowita długość estońsko-rosyjskiej granicy wynosi 338 km, z czego większość stanowią bariery naturalne. Ponad 200 km wyznaczają akweny wodne – jezioro Pejpus (127 km) oraz rzeka Narwa (76 km). Z kolei lądowy odcinek o długości około 135 km ciągnie się głównie przez trudno dostępne, zalesione i podmokłe tereny.
Zbudowane do tej pory umocnienia to nie koniec wzmacniania tego obszaru. Do 2027 roku ma tam powstać około 40 km rowów przeciwpancernych, a także prawie 600 bunkrów. Bałtycka Linia Obrony ma być również wsparta o dodatkową strefę obronną o długości ok. 100 kilometrów i szerokości 40 km. Przedłużeniem tej grajnicy będzie powstająca w Polsce „Tarcza Wschód”. Pytanie, czy kolejne fortyfikacje ściągną do Estonii kolejnych turystów.
Źródła: ERR, Rzeczpospolita
Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.