Skandynawia przez tysiące lat była przykryta grubą warstwą lodu, którego ciężar obniżał skorupę ziemską. Lądolód zniknął, ale ziemia nadal wraca do swojego dawnego położenia. I choć sam proces postępuje powoli, jego skutki można obserwować w ciągu jednego ludzkiego życia.
WIDEO…
Morze powoli ustępuje
Na zachodnim wybrzeżu Zatoki Botnickiej, kilkadziesiąt kilometrów od Vaasy w Finlandii, znajduje się Svedjehamn, niewielka osada w archipelagu Kvarken. Z miejscowego portu rybacy wypływają na płytkie wody Bałtyku, manewrując między głazami i niewielkimi skalistymi wysepkami, czyli szkierami charakterystycznymi dla tego wybrzeża.
To, co dla człowieka jest niemal niezauważalne z roku na rok, po kilkudziesięciu latach staje się wyraźne. Głazy, które dawniej były ukryte pod wodą, dziś wystają nad jej powierzchnię. Mieszkańcy pamiętają, że jeszcze niedawno część z nich można było zobaczyć tylko podczas odpływu.
Kvarken podnosi się każdego roku o kilka milimetrów. Tyle jednak wystarczy, by po kilkuset latach zmienić mapę całego wybrzeża. W tym okresie zatoka może przeobrazić się w mokradło, płycizna w ląd, a wyspy, które dziś rozdziela woda, z czasem połączą się w jeden archipelag.
Nowe punkty na mapie
W Kvarken znajdziemy około 5600 wysp i wysepek, choć ich liczba i kształt nieustannie się zmieniają. W okolicach Molpehällorna cztery niewielkie szkiery, które pojawiły się w XVII wieku, z czasem połączyły się ze sobą. Dziś rośnie tam las, a ich pierwotny kształt można odtworzyć wyłącznie na podstawie dawnych map.
To, jak długo dany fragment znajduje się nad wodą, można odczytać także z roślinności. Przy brzegu pojawiają się gatunki odporne na okresowe zalewanie, dalej krzewy i młode drzewa, a na starszych, wyżej położonych terenach również świerki.
Morze zmienia adres
Podnoszenie się lądu odegrało ważną rolę w historii portu Vaasa, „miasta energetyki” położonego u wejścia do archipelagu Kvarken. Przystań trzeba było przenosić kilka razy, bo woda stawała się coraz płytsza. W miejscu dawnego portu pozostały dziś już tylko kamienne nabrzeża.
Każde pokolenie musiało więc na nowo poznawać miejsca, w których można było przeprowadzić łódź, i te, których lepiej było już unikać. Port nie był stałym punktem na mapie. Trzeba było za nim podążać.
Człowiek wobec czasu
Dopiero zestawienie starych fotografii i map ze współczesnym widokiem pozwala zobaczyć skalę tych zmian. Na dawnych zdjęciach widać domy stojące niemal przy samej wodzie, podczas gdy dziś od brzegu oddziela je pas łąk albo zarośli.
W niektórych miejscach zmienia się nawet znaczenie nazw. Niegdysiejsze cieśniny mogą dziś być już porośnięte lasami, choć ich nazwy nadal wskazują na miejsca, które były kiedyś częścią morskiego krajobrazu.
Źródła: WHC, NLS, NASA, Vaasa, Kvarken Archipelago
Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasz autor
Kuba Stasiak
Korespondent wojenny i wolontariusz. Od lat relacjonuje konflikty zbrojne, łącząc pracę reporterską z bezpośrednim wsparciem ludności cywilnej. W ostatnich latach przebywał na ukraińskim froncie, gdzie dokumentował rzeczywistość wojny i uczestniczył w ewakuacjach mieszkańców ze stref zagrożenia. Publikował m.in. podczas konfliktu w Górskim Karabachu w 2020 roku. Z wykształcenia dziennikarz, posiada przygotowanie z zakresu medycyny pola walki. W swojej pracy skupia się na doświadczeniu ludzi uwikłanych w konflikty oraz na granicy między pomocą humanitarną a reportażem. Obecnie mieszka w Ameryce Południowej, skąd publikuje i pracuje nad kolejnymi projektami reporterskimi.