Przez dziewięć dni sejsmometry rejestrowały regularne drgania powtarzające się co około 90 sekund. Ich źródłem okazała się sejsza, czyli rytmiczne kołysanie wody w fiordzie, zapoczątkowane przez uderzenie osuwiska.
WIDEO…
Sygnał z odległego fiordu
Fiord Dickson wcina się głęboko we wschodnie wybrzeże Grenlandii, a jego strome, skalne ściany opadają wprost do wody, tworząc wąski akwen, w którym fale mogą po wielokroć odbijać się od brzegów. Takie ukształtowanie terenu miało ogromne znaczenie dla przebiegu katastrofy.
W ostatnich latach lodowiec u podnóża góry Hvide Støvhorn stopniowo się cofał i tracił na objętości. Zmiany te osłabiały podparcie skalnego zbocza, aż w pewnym momencie ogromna masa skał i lodu oderwała się od góry i runęła w stronę fiordu.
Fala, która nie mogła uciec
Uderzenie ogromnej masy skał i lodu wywołało megatsunami, którego początkowa wysokość sięgała około 200 metrów. Woda gwałtownie przemieściła się wzdłuż zatoki, a następnie zaczęła wielokrotnie odbijać się od jej stromych zboczy. W ten sposób rozpoczęły się oscylacje, które utrzymywały się jeszcze długo po osunięciu.
Około 72 kilometry od miejsca osuwiska, na wyspie Ella Ø, fala osiągnęła wysokość czterech metrów i uszkodziła tamtejszą stację badawczą. Na tym jednak skutki osunięcia się skał i lodu się nie skończyły.
Sekret dziewięciu dni
Dopiero międzynarodowy zespół 68 naukowców z 15 krajów połączył zapisy sejsmometrów, zdjęcia satelitarne i obserwacje terenowe z symulacjami komputerowymi, dzięki czemu udało im się odtworzyć zarówno przebieg osuwiska, jak i późniejsze ruchy wody w fiordzie. Modele komputerowe pozwoliły odtworzyć przebieg zjawiska i wyjaśnić, dlaczego jego skutki były odczuwalne tak długo po samym osuwisku. Woda uwięziona w wąskim fiordzie przez kolejne dni przemieszczała się między jego zboczami, a jej ruchy wywoływały drgania skorupy ziemskiej rejestrowane przez sejsmometry.
Sygnał ostrzegawczy z Arktyki
Katastrofa z września 2023 roku nie była odosobnionym przypadkiem. Badacze wskazują, że cofanie się lodowców może destabilizować górskie zbocza, zwiększając ryzyko kolejnych osunięć i tsunami w arktycznych fiordach. Odkrycie to pokazuje również, że zapisy sejsmiczne mogą dostarczać cennych informacji o wydarzeniach rozgrywających się z dala od stacji pomiarowych.
Historia fiordu Dickson pokazuje, jak dalekosiężne mogą być skutki zmian zachodzących w polarnym krajobrazie. Odkrycie otworzyło też nowe możliwości wykorzystania globalnej sieci sejsmometrów do wykrywania i badania podobnych zagrożeń w trudno dostępnych regionach.