Reklama

Wieloletnia zmarzlina to warstwa gleby, skał lub materii organicznej, która utrzymuje się w temperaturze 0°C lub niższej przez co najmniej dwa kolejne lata. W niektórych zakątkach naszego globu stan ten wykorzystywany jest przez miejscową ludność. Na terenie położonego na północy archipelagu Svalbard długoletnie panowanie ujemnych temperatur skłoniło rząd do stworzenia Globalnego Banku Nasion, w którym w utrzymującej się temperaturze ok. -18°C przechowywane są nasiona roślin z całego świata. Suwalskie odkrycie nie imponuje jednak bezwzględną wartością temperatury, lecz miejscem i głębokością jej występowania. Niemal 400 metrów pod ziemią zachował się tam relikt warunków panujących podczas ostatniego zlodowacenia.

Historia suwalskiego odwiertu

O fenomenalnym charakterze suwalskiego podłoża geolodzy wiedzieli już w latach 70. XX wieku. To wtedy w okolicach Udrynia i Szypliszek odkryto, że – wbrew przyrodniczej logice – schodząc w głąb skorupy ziemskiej, temperatura skał ulega ochłodzeniu, a nie ociepleniu.

Próby wyjaśnienia tej geologicznej anomalii podjął się dr Jan Szewczyk z Państwowego Instytutu Geologicznego w 2002 roku. Naukowiec postawił hipotezę, że bezpośrednią przyczyną tego zjawiska jest długotrwałe oddziaływanie zlodowaceń, z których ostatnie ustąpiło z tamtych terenów około 13 tys. lat temu. Efekt wieloletniej zmarzliny został dodatkowo spotęgowany dzięki unikatowej konstrukcji podłoża – na Suwalszczyźnie, stosunkowo blisko powierzchni, leżą specyficzne skały (anortozyty), działające jak nieprodukujące ciepła izolatory. Rozważania dr. Szewczyka dały podwaliny pod późniejsze prace wiertnicze, których efektem było odnalezienie wyjątkowej, kopalnej wieloletniej zmarzliny.

Najzimniejsze skały w Europie

Na weryfikację hipotezy za pomocą wierceń trzeba było czekać kolejnych 8 lat. W lipcu 2010 roku ukończono proces, który pozwolił naukowcom na dostanie się na głębokość 450 metrów. Już pierwsze obserwacje – uwzględniające fakt, że otwór nie był jeszcze ustabilizowany termicznie, co mogło zakłócić dokładność pomiaru – budziły u geologów entuzjazm. Na głębokości 357 m temperatura spadła do wartości +1,2°C, co pozwalało snuć domysły o występowaniu tam wieloletniej zmarzliny.

Termiczne stabilizowanie otworu przyniosło kolejne spektakularne odkrycia. Na początku na głębokości 398 metrów badacze założyli filtr, dzięki któremu udało im się pozyskać krystalicznie czystą, bardzo nisko zmineralizowaną wodę, której temperatura wyniosła zaledwie 1,9°C. Prawdziwa sensacja nadeszła jednak dopiero kilka dni później, gdy badacze zarejestrowali temperaturę zaledwie +0,07°C. Czyli – w granicach dokładności pomiaru i przy uwzględnieniu warunków panujących w otworze – praktycznie równą 0°C. Cały profil termiczny potwierdził obecność reliktowej zmarzliny znajdującej się w fazie przejściowej między lodem a wodą.

Należy jednak pamiętać, że suwalska zmarzlina jest uznawana za wyjątkową nie dlatego, że ma dziś „najniższą temperaturę” w ogóle, tylko dlatego, że na takiej głębokości jest nienaturalnie zimna jak na nasz kontynent. Rekord odnosi się więc do chłodnego reliktu z czasów ostatniej epoki lodowcowej, która ustąpiła z terenów Polski około 13 tysięcy lat temu.

Wylot odwiertu badawczego Udryń PIG-1
Temperaturę wiecznej zmarzliny można było odczytać jedynie za pomocą głębokiego odwiertu fot. M. Honczaruk / Państwowy Instytut Geologiczny

Niewykorzystany potencjał

W sielskim krajobrazie wschodniej Polski na próżno szukać śladów po rekordowych skałach. Suwalska zmarzlina – w przeciwieństwie do tej na Alasce czy w Kanadzie – jest całkowicie niewidoczna dla oka. O lodowatych tajemnicach skrywanych na głębokości niemal 400 metrów przypomina dziś jedynie skromny zawór, będący jedyną pamiątką po dawnych pracach wiertniczych.

Spoglądając na sporadyczne opinie umieszczane w serwisie Google Maps pod adresem historycznego odwiertu, można odnieść wrażenie, że wieść o zmarzlinie nie wykorzystała swojego turystycznego potencjału. Pasjonaci geologii zgodnie zwracają uwagę na brak choćby prostej tablicy edukacyjnej lub notki informacyjnej, która przybliżyłaby przechodniom tę spektakularną historię. Bez takiego upamiętnienia ten unikatowy obiekt wraz ze swoją niezwykłą przeszłością pozostanie zapomniany pośród suwalskich lasów.

Źródło: PIG

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.
Olaf Kardaszewski
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...