Kilka milionów lat temu południowa Europa, Afryka Północna i Bliski Wschód znalazły się nad zbiornikiem, który coraz mniej przypominał otwarte morze. To, co dzisiaj wygląda jak jedno z wielkich mórz świata, zaczęło zmieniać się w rozległy, słony basen.
WIDEO…
Kiedy morze zaczęło znikać
Połączenie z Atlantykiem zostało ograniczone, ale parowanie nie ustało. Woda opuszczała basen szybciej, niż mogła do niego napływać, a wraz z nią pozostawały rozpuszczone minerały. Na dnie zaczęły powstawać ogromne pokłady gipsu, anhydrytu i soli kamiennej, miejscami liczące setki metrów grubości.
Z czasem sytuacja stawała się coraz bardziej niezwykła. Najnowsze analizy wskazują, że podczas jednej z późnych faz kryzysu poziom wody we wschodniej części basenu mógł spaść o 1,7-2,1 kilometra, a w zachodniej o około 850 metrów.
Nie oznacza to jednak, że całe Morze Śródziemne stało się suchą równiną: w najgłębszych basenach mogły pozostać warstwy niezwykle słonej wody, a skala i przebieg tego obniżenia nadal są przedmiotem badań.
Morze z warstwą soli na dnie
To, co zostało po tym okresie, można dziś zobaczyć przede wszystkim w zapisanych w skałach warstwach soli. Geolodzy znajdują je w wielu miejscach wokół Morza Śródziemnego, także pod jego obecnym dnem. Łączna objętość osadów ewaporatowych powstałych podczas kryzysu szacowana jest na niemal milion kilometrów sześciennych.
Nie była to jednak jedna długa faza wysychania. Kryzys trwał około 640 tysięcy lat i przechodził przez kilka etapów, w których zmieniały się poziom wody i zasolenie.
Na powstawanie kolejnych warstw wpływały również zmiany tektoniczne oraz wahania klimatu. W rezultacie zapis geologiczny z tego okresu jest bardzo zróżnicowany.
Atlantyk wraca przez Gibraltar
Około 5,33 miliona lat temu Atlantyk ponownie znalazł drogę do basenu Morza Śródziemnego przez rejon dzisiejszego Gibraltaru. Przepływ szybko zaczął pogłębiać przejście i osiągnął niespotykaną wcześniej skalę.
Ślady tego procesu zachowały się nie tylko w rejonie Gibraltaru. Pod dnem morskim znaleziono wielki kanał erozyjny ciągnący się od Zatoki Kadyksu w stronę Morza Alborańskiego. Badania z 2024 roku dostarczyły kolejnych dowodów na to, że przez ten dawny korytarz przetoczył się potężny przepływ wody.
Morze napełnia się na nowo
To wydarzenie nazwano powodzią zanklejską. Modele wskazują na przepływ rzędu 68-100 milionów metrów sześciennych wody na sekundę, czyli wielokrotnie większy niż w przypadku największych współczesnych rzek, choć dokładna skala i czas trwania powodzi pozostają przedmiotem dyskusji.
Szacunki czasu trwania gwałtownego napełniania wahają się od około dwóch do 16 lat. Nie oznaczało to jednak, że po tym czasie Morze Śródziemne od razu wyglądało tak jak dziś. Zasolenie i warstwowanie wód wracały do równowagi przez kolejne tysiące lat.
Dzisiaj tamten gwałtowny powrót Atlantyku jest już tylko zapisem w osadach. Przez cieśninę przepływają kontenerowce, tankowce i promy, a na dnie Morza Śródziemnego zostały po tamtych wydarzeniach warstwy soli, ślady erozji i osady.
Źródła: Nature, Nature Communications, Nature Communications Earth and Environment
Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.