Różne gatunki ptaków potrafią zaskakiwać nie tylko miejscem swojego występowania, ale też sposobem, w jaki docierają do celu. Nie zawsze wybierają skrzydła. Ta historia zza oceanu zaskoczyła ornitologów.
WIDEO…
Mewa w poszukiwaniu jedzenia
Cofnijmy się do 2018 roku. Właśnie wtedy Scott Shaffer z Uniwersytetu Stanowego w San Jose badał mewy zamieszkujące Wyspy Farallońskie. To niewielki archipelag położony na zachód od San Francisco. Schaffer chciał lepiej poznać dietę i zwyczaje migracyjne mew. W tym celu wyposażył jedną z samic w lekki nadajnik GPS.
Odczyt danych po tygodniu mocno go zaskoczył. Okazało się, że mewa poruszała się z prędkością około 100 km/h. I tu warto podkreślić, że skrzydła pozwalają tym ptakom na maksymalną prędkość około 32 km na godzinę. To nie koniec niespodzianek.
Według danych z urządzenia trasa mewy przebiegała m.in. przez słynny kompleks dwóch mostów San Francisco–Oakland Bay Bridge oraz autostradę I-880. Na mecie tej niecodziennej podróży znalazł się zakład kompostowania nieopodal miasta Modesto.
Jak to możliwe? Mewa najprawdopodobniej weszła do śmieciarki podczas żerowania na punkcie przeładunku odpadów w San Francisco. Wtedy też została nieświadomie uwięziona pod plandeką zabezpieczającą ładunek. Co ciekawe, mewa wróciła na wyspę samodzielnie. Zakład kompostowania, pełen smacznych odpadków, musiał okazać się dla niej prawdziwym rajem. Dwa dni później powtórzyła tę podróż, tym razem wybierając inną trasę.
Pierwsza tak podróż
Badanie opublikowane w czasopiśmie „Waterbirds” opisuje ten przypadek jako pierwszą udokumentowaną – za pomocą GPS – sytuację, w której dzika mewa skorzystała z transportu drogowego. Choć brzmi to nieco komicznie, naukowcy potraktowali historię z Kalifornii bardzo poważnie. To kolejny dowód na to, jak dzikie zwierzęta coraz lepiej wykorzystują miejską infrastrukturę. Po co to wszystko? Oczywiście dla pożywienia.
Mewy kalifornijskie to wyjątkowo inteligentne ptaki. Już wcześniejsze obserwacje potwierdziły, że są w stanie regularnie wracać do konkretnych miejsc. W szczególności upodobały sobie kontenery na śmieci oraz zaplecza restauracji. Przejechanie ponad 100 kilometrów w śmieciarce to jednak prawdziwy ewenement. Trudno powiedzieć, czy mewa zrobiła to świadomie, czy po prostu powieliła przypadkowe doświadczenie, które zakończyło się sukcesem. Jedno jest pewne – wykazała się nie lada sprytem i instynktem.
Podobne zachowania stają się coraz częstsze również wśród innych gatunków ptaków na świecie. Przykładowo niektóre bociany w Europie rezygnują z sezonowych migracji i zimują przy wysypiskach śmieci, gdzie mają stały dostęp do pożywienia. Z kolei migrujące ptaki w rejonie Morza Śródziemnego wykorzystują statki jako miejsca odpoczynku w trakcie przelotów. To wszystko pokazuje, że adaptacja do warunków stworzonych przez człowieka staje się dla wielu gatunków nie tylko możliwa, ale wręcz konieczna w obliczu niszczenia ich środowisk naturalnych.
Źródło: Waterbirds
Nasz autor
Mateusz Łysiak
Dziennikarz podróżniczy, rowerzysta, górołaz. Poza szlakiem amator kuchni włoskiej, popkultury i języka hiszpańskiego.