Eksplozja na platformie wiertniczej Deepwater Horizon pochłonęła życie 11 pracowników. Uszkodzony, podwodny odwiert przez niemal 5 miesięcy wyrzucał z siebie wysoce toksyczną mieszankę. Zgodnie z wyliczeniami badaczy do morskiego ekosystemu trafiło łącznie ponad 500 milionów litrów surowej ropy naftowej.
WIDEO…
Media i służby ratunkowe skupiały się głównie na oczyszczaniu amerykańskiego wybrzeża oraz ratowaniu zwierząt żyjących na powierzchni. Największy dramat rozegrał się jednak w miejscu całkowicie niedostępnym dla ludzkiego wzroku. Mowa o tak zwanej strefie mroku, czyli rozległym obszarze leżącym tuż pod oświetloną warstwą wody.
Ta oceaniczna warstwa sięga nawet 1500 metrów w głąb oceanu. Skrywa ona ekosystemy, o których współczesna biologia wie zdecydowanie mniej niż o przestrzeni kosmicznej.
Wstrząsające wyniki badań nad wypadkiem
Eksperci pod kierownictwem biologa morskiego Tracey'a Suttona opublikowali wyniki swoich wieloletnich analiz na łamach czasopisma „PNAS”. Zbadali ten sam obszar oceanu w 2011 oraz w 2015 roku. W obu przypadkach wykorzystali identyczny system sieci badawczych i zaawansowanych sonarów akustycznych. W ciągu zaledwie czterech lat populacja wszystkich ryb w badanej strefie spadła aż o 63%.
Prawie całkowicie zniknęły skorupiaki stanowiące fundament łańcucha pokarmowego. Populacja kryla spadła o szokujące 72%, a duże głowonogi (takie jak kałamarnice i ośmiornice) odnotowały straty na poziomie niemal 60%.
Toksyczna pułapka i zmutowane geny. Jest jeden winny
Naukowcy prowadzili regularne pomiary aż do 2023 roku, jednak głębinowe życie nigdy nie wróciło do normy. Wykluczono naturalne czynniki obumarcia, takie jak nagła zmiana temperatury czy spadek poziomu tlenu. Oznacza to, że za całą sytuację odpowiada wyłącznie działalność wydobywcza koncernu BP. Na szczęście ten poniósł za to wysoką karę. Ale co góry dolarów znaczą dla zwierząt? Przecież nie przywrócą im życia.
Morskie organizmy przetrwały sam wybuch, ale syntetyczne toksyny bezpowrotnie odłożyły się w ich organizmach i składanych jajach. Z tego powodu kolejne pokolenia rodziły się coraz słabsze, cierpiąc na brak genetycznej różnorodności z powodu chowu wsobnego.
Ogromnym zagrożeniem okazały się również środki chemiczne (dyspergatory), które miały ułatwić oczyszczanie powierzchni wody. Preparaty te rozerwały plamę ropy na mikroskopijne kropelki, które opadły na dno, zatruwając najgłębsze warstwy oceanu.
Tylko mówienie o tym głośno może coś zmienić
Morskie głębiny stanowią złożony, pulsujący życiem ekosystem. Zwierzęta każdego dnia migrują w pionie, skutecznie łącząc ze sobą wszystkie strefy życiowe oceanu. Wiele organizmów dennych wypływa regularnie nocą na żer bliżej tafli wody.
Drastyczny brak kryla i mniejszych zwierząt jest wyrokiem dla oceanicznych gigantów. Niezależne analizy przeprowadzone przez badaczkę Kaitlin Frasier ze Scripps Institution of Oceanography wykazały dalekosiężne konsekwencje tego załamania. Populacje niektórych gatunków delfinów i wielorybów w Zatoce Meksykańskiej spadły z powodu braku pożywienia aż o 83%.
To wszystko to ostrzeżenie dla wielkiego, głębokomorskiego przemysłu górniczego. Tylko mówienie głośno o problemie i zbieranie dowodów na temat ludzkiej ingerencji w naturę może coś zmienić. Tymczasem cicho, w głębinach, wypadki na platformach naftowych bezgłośnie niszczą niewidoczne ekosystemy morskie. Być może już na zawsze.
Źródło: PNAS