Ashwagandha, nazywana również żeń-szeniem indyjskim, od wieków wykorzystywana jest w ajurwedzie, tradycyjnym systemie medycyny wywodzącym się z Indii. Obecnie ekstrakty z tej rośliny znajdują się w suplementach reklamowanych jako wsparcie dla układu nerwowego, koncentracji i ogólnego samopoczucia. Rosnące zainteresowanie ashwagandhą skłoniło jednak naukowców i instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo żywności do dokładniejszego przyjrzenia się jej działaniu.

WIDEO…

player placeholder

Ashwagandha zakazana w Danii. Jakie ograniczenia wprowadzają inne kraje?

Jednym z pierwszych europejskich państw, które zdecydowały się na stanowcze działania wobec ashwagandhy, była Dania. W 2023 roku zakazano tam sprzedaży produktów spożywczych zawierających tę roślinę, w tym suplementów diety. Decyzję poprzedziła analiza przeprowadzona przez Duński Uniwersytet Techniczny (DTU), której autorzy wskazali na możliwy negatywny wpływ preparatów na gospodarkę hormonalną i funkcje rozrodcze. Zwrócili również uwagę na niewystarczające dane pozwalające ustalić bezpieczną dawkę. Duńskie przepisy należą do najbardziej restrykcyjnych w Europie, ale obawy dotyczące stosowania ashwagandhy pojawiły się także w innych państwach.

W 2024 roku holenderski Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM) zalecił rezygnację z suplementów oraz herbat zawierających tę roślinę, szczególnie kobietom w ciąży. We wrześniu 2026 roku Holandia zgłosiła natomiast Komisji Europejskiej projekt przepisów zakładających zakaz stosowania części ashwagandhy innych niż korzeń. Preparaty z korzenia miałyby pozostać dopuszczone do sprzedaży, ale ich opakowania musiałyby zawierać dodatkowe ostrzeżenia zdrowotne. Projekt pozostaje na etapie procedury unijnej, dlatego nowe ograniczenia nie weszły jeszcze w życie.

Zobacz także:

Z kolei niemiecki Federalny Instytut Oceny Ryzyka (BfR) i francuska agencja ANSES opublikowały ostrzeżenia dotyczące określonych grup konsumentów. Sprawa trafiła także na poziom unijny. W 2024 roku grupa skupiająca przedstawicieli europejskich instytucji bezpieczeństwa żywności wskazała ashwagandhę jako jeden ze składników wymagających priorytetowej oceny. 

Withania somnifera znana jako Ashwagandha
Witania ospała (znana również jako ashwagandha, żeń-szeń indyjski lub zimowa wiśnia), fot. Azay photography/Getty Images

Czy ashwagandha naprawdę działa? Co mówią badania naukowe?

Choć ashwagandha bywa reklamowana jako sposób na wiele dolegliwości, dotychczasowe badania najlepiej dokumentują jej potencjalny wpływ na stres i sen. Analiza siedmiu badań klinicznych z udziałem łącznie 491 dorosłych wykazała, że osoby przyjmujące ekstrakty z ashwagandhy przez 6 do 8 tygodni zgłaszały mniejsze nasilenie stresu i lęku niż uczestnicy otrzymujący placebo. W części eksperymentów zaobserwowano również obniżenie poziomu kortyzolu, hormonu uczestniczącego w reakcji organizmu na stres. Wyniki są obiecujące, ale ze względu na niewielką liczbę uczestników, krótki czas obserwacji i różnice między stosowanymi preparatami nie można jeszcze wyciągać jednoznacznych wniosków.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku snu. Metaanaliza pięciu badań z udziałem 372 osób wykazała niewielką, ale statystycznie istotną poprawę jego długości i jakości, szczególnie wśród uczestników z bezsennością. Naukowcy analizują również możliwy wpływ ashwagandhy na pamięć, koncentrację, sprawność fizyczną i zdrowie seksualne, jednak w tych obszarach dowody pozostają ograniczone.

Nie do końca poznano też mechanizm działania rośliny. Wiadomo, że zawiera ona witanolidy, czyli związki biologicznie czynne, którym przypisuje się m.in. właściwości przeciwzapalne, ale ich rzeczywisty udział w obserwowanych efektach nadal jest przedmiotem badań. Dlatego ashwagandha nie powinna być traktowana jako zamiennik sprawdzonych metod leczenia zaburzeń lękowych czy bezsenności.

Czy ashwagandha jest bezpieczna? Skutki uboczne i możliwe zagrożenia

Największe wątpliwości budzi wpływ ashwagandhy na układ hormonalny, zwłaszcza pracę tarczycy. Niektóre badania wskazują, że przyjmowanie ekstraktów z tej rośliny może zwiększać stężenie hormonów T3 i T4, a w literaturze medycznej opisano przypadki nadczynności tarczycy związane z suplementacją. Nie oznacza to, że podobna reakcja wystąpi u każdego, jednak osoby z chorobami tego narządu, szczególnie przyjmujące leki hormonalne, powinny zachować ostrożność. Osobnym problemem są doniesienia o uszkodzeniach wątroby. Choć należą one do rzadkich zdarzeń, odnotowano przypadki wymagające leczenia, a niekiedy również hospitalizacji.

Do innych zgłaszanych działań niepożądanych należą nudności, biegunka, bóle brzucha, senność czy zawroty głowy. Ashwagandha może też wchodzić w interakcje z lekami uspokajającymi, nasennymi, przeciwcukrzycowymi i obniżającymi ciśnienie. Szczególne zastrzeżenia dotyczą jej stosowania w ciąży i podczas karmienia piersią. Wprawdzie pojawiały się doniesienia o potencjalnym wpływie na przebieg ciąży, ale dostępne badania nie pozwalają jednoznacznie określić skali tego zagrożenia. Eksperci podkreślają przy tym, że większość badań klinicznych trwała stosunkowo krótko, dlatego nadal niewiele wiadomo o skutkach regularnego przyjmowania preparatów przez wiele miesięcy lub lat. Nie ustalono też uniwersalnej dawki, którą można byłoby uznać za bezpieczną dla wszystkich.

Ashwagandha w Polsce. Czy jest legalna i ile można jej przyjmować?

W przeciwieństwie do Danii Polska nie wprowadziła zakazu sprzedaży suplementów z ashwagandhą. Preparaty zawierające jej ekstrakty lub sproszkowany korzeń pozostają dostępne w aptekach, drogeriach i sklepach internetowych. Nie oznacza to jednak pełnej dowolności w ich składzie. Zespół do spraw Suplementów Diety działający przy Głównym Inspektorze Sanitarnym przyjął w 2020 roku uchwałę określającą warunki stosowania tej rośliny w produktach przeznaczonych dla dorosłych. Zgodnie z nią sproszkowany korzeń ashwagandhy można stosować w ilości poniżej 3 g na dobę, a zawartość witanolidów nie powinna przekraczać 10 mg w zalecanej dziennej porcji suplementu. Są to wytyczne dotyczące składu produktów, a nie gwarancja, że wskazana ilość będzie bezpieczna dla każdego.

W uchwale zalecono również umieszczanie na opakowaniach ostrzeżeń przed stosowaniem tych preparatów przez dzieci, kobiety w ciąży i karmiące piersią oraz osoby przyjmujące leki uspokajające, nasenne lub przeciwpadaczkowe. Osoby z chorobami tarczycy, wątroby i innymi schorzeniami przewlekłymi powinny dodatkowo skonsultować ewentualną suplementację z lekarzem. Warto pamiętać, że suplement diety nie jest lekiem, a jego obecność w legalnej sprzedaży nie stanowi potwierdzenia skuteczności ani całkowitego bezpieczeństwa. Dlatego przed rozpoczęciem stosowania należy sprawdzić nie tylko zalecaną porcję, ale również rzeczywistą zawartość substancji czynnych i możliwe interakcje z przyjmowanymi lekami.

Źródła: National Library od Medicine, National Geographic,