Menopauza do tej pory uchodziła za długotrwały i stopniowy proces. Zespół naukowców, pod kierunkiem biologa molekularnego Glena Pridhama z Instytutu Weizmanna w Izraelu wykazał jednak, że ostatnia miesiączka wyznacza nagłą zmianę, obejmującą niemal wszystkie układy organizmu. Te wnioski mają solidną podstawę: do analizy wykorzystano olbrzymie zbiory danych.
WIDEO…
Analiza setek milionów wyników
W badaniu, opublikowanym właśnie w czasopiśmie „Nature Medicine”, naukowcy przeanalizowali dwie ogromne bazy danych: amerykańskie badanie NHANES oraz dane izraelskiego ubezpieczyciela Clalit, obejmujące około 1,3 miliona kobiet w wieku od 30 do 70 lat. W obu bazach przyjrzano się astronomicznej liczbie ponad 300 milionów wyników badań laboratoryjnych. Wnioski każą zrewidować przekonanie, że menopauza jest zmianą stopniową. Naukowcy odkryli skokowe zmiany m.in. w kościach, wątrobie i krwi.
Badanie pokazuje nagłe skoki w całym ciele
Skala badania była bezprecedensowa: przyjrzano się aż 90 rodzajom testów laboratoryjnych. W amerykańskim zbiorze danych aż 52 z 90 badań laboratoryjnych wykazało statystycznie istotną i nagłą zmianę w momencie menopauzy. Najwyraźniejsze przeskoki dotyczyły metabolizmu kości, testów wątrobowych oraz gospodarki lipidowej.
To te tkanki i układy organizmu, w których kluczową rolę odgrywa estrogen. Zdaniem autorów świadczy to o tym, że gwałtowna zmiana jest następstwem samej menopauzy, a nie ogólnego starzenia. Większość odkrytych zmian oznacza zwiększone ryzyko chorób, między innymi osteoporozy oraz zawału i udaru. Ich częstość rośnie po menopauzie, co wiadomo od dawna. Wyjątkiem są wskaźniki związane z żelazem, hemoglobiną i krwinkami czerwonymi, które się poprawiają, prawdopodobnie z powodu ustania miesiączki.
Rozregulowanie hormonów zaczyna się dekadę wcześniej
Analiza ujawniła też, że rozregulowanie produkcji hormonów płciowych zaczyna się znacznie wcześniej, niż sądzono. Hormon antymüllerowski (AMH, badany do oceny tzw. rezerwy jajnikowej i płodności) oraz estradiol zaczynają spadać odpowiednio około 15 i 12 lat przed ostatnią miesiączką, a hormon folikulotropowy (FSH) zaczyna rosnąć około 14 lat wcześniej. To mniej więcej o 7 lat wcześniej, niż wskazywały dotychczasowe badania.
Naukowcy stwierdzili również, że menopauzalna terapia hormonalna (HTM) wydaje się łagodzić te skoki, osłabiając zmiany. Widać to zwłaszcza w testach kości, wątrobowych i nerkowych.
Część ekspertów studzi emocje wokół badania
Nie wszyscy zgadzają się z użytym przez autorów badania określeniem „klif fizjologiczny". Martha Hickey, profesor położnictwa i ginekologii z University of Melbourne, która nie brała udziału w badaniu, uznała ten opis za potencjalnie alarmujący dla kobiet, sugerujący dramatyczny spadek funkcjonowania organizmu, którego praca nie dowodzi. Autorzy sami zaznaczają, że badanie ma charakter obserwacyjny i opiera się na danych przekrojowych oraz samodzielnie deklarowanym statusie menopauzy, więc nie zastępuje prospektywnych badań podłużnych, w których ta sama grupa uczestników jest obserwowana przez dłuższy czas, a pomiary wykonuje się wielokrotnie.
Mimo tych zastrzeżeń naukowcy podkreślają wartość nowego spojrzenia. – Badanie otwiera nowy sposób myślenia o menopauzie i dostarcza nowych ram dla przyszłych badań – powiedział Andrew Shelling z University of Auckland, który nie uczestniczył w pracach. Ta analiza prawdopodobnie da impuls do wielu kolejnych.
Źródło: Nature Medicine