W najprostszym ujęciu torpedownia to specjalistyczna hala służąca do przygotowywania i testowania torped. Nie chodziło jednak wyłącznie o sam budynek. Torpedownia stanowiła centralny element znacznie większego ośrodka badawczego, wyposażonego w zaplecze techniczne, urządzenia pomiarowe i infrastrukturę pozwalającą prowadzić próby na wodzie.

WIDEO…

player placeholder

Charakterystyczne było położenie samego obiektu. Torpedownię budowano na akwenie, w pewnej odległości od brzegu, a z lądem łączył ją pomost. Transport podzespołów odbywał się za pomocą kolejki wąskotorowej. W hali montowano torpedy, a następnie przygotowywano je do próbnych strzelań.

Budynek miał również wieżę obserwacyjną. Z jej poziomu można było śledzić tor wystrzelonej torpedy i kontrolować przebieg testu. Na dnie Zatoki Gdańskiej przygotowano specjalny korytarz, którym poruszała się torpeda. Po zakończeniu próby była ona wyławiana przez jednostki pływające i poddawana dalszej analizie. Sama torpedownia była więc jedynie elementem całego systemu badawczego, którego zadaniem było sprawdzanie działania broni, dokładności jej toru oraz parametrów technicznych.

Zobacz także:

Do czego służyła torpedownia w Gdyni?

Historia torpedowni wiąże się z niemieckimi badaniami nad torpedami podczas II wojny światowej. W okupowanej Gdyni, noszącej wówczas nazwę Gotenhafen, działały dwa niezależne formalnie ośrodki badawcze.

W Babich Dołach funkcjonował Torpedowaffenplatz Hexengrund, czyli ośrodek badawczy Luftwaffe. W TWP prowadzono tam przede wszystkim prace nad torpedami lotniczymi. Na Oksywiu działał natomiast Torpedo Versuchsanstalt Oxhöft. TVA był związany z Kriegsmarine, gdzie zajmowano się między innymi torpedami akustycznymi.

Oba ośrodki miały wspólny poligon na Zatoce Gdańskiej, położony na wysokości Jastarni, około 12 kilometrów od ośrodka w Babich Dołach. Łączyła je również kolejka wąskotorowa biegnąca wzdłuż wybrzeża, którą Niemcy żartobliwie nazywali „Kaszubskim Ekspresem”.

Zakres prowadzonych badań był szeroki. W przypadku TWP testowano nie tylko torpedy odpalane z obiektów znajdujących się na wodzie. Prowadzono również próby zrzucania torped bezpośrednio z samolotów. Wzdłuż zamkniętego akwenu znajdowały się punkty obserwacyjno-pomiarowe, które rejestrowały proces zrzutu torpedy z samolotu.

Torpedownia Babie Doły – historia niezwykłych ruin

Torpedownia Babie Doły powstała na zatopionych kesonach około 300 metrów od brzegu. Budowa całego ośrodka rozpoczęła się w 1940 roku, a uroczyste otwarcie TWP nastąpiło 4 lipca 1942 roku. Ośrodek obejmował nie tylko samą torpedownię, ale także liczne budynki zaplecza. Na lądzie znajdowały się między innymi warsztaty, magazyny głowic i torped, hamownia silników oraz elektrownia. Funkcjonowało także lotnisko z dwoma pasami startowymi.

Po wojnie torpedownia w Babich Dołach nie została wyremontowana ani ponownie wykorzystana. Urządzenia znajdujące się w obiekcie i pozostałej części ośrodka zostały w większości przejęte przez Armię Czerwoną i wywiezione do ZSRR. Sam budynek stopniowo niszczał.

Z czasem zniszczeniu uległa również infrastruktura łącząca torpedownię z lądem. Ostatni odcinek mola został zniszczony po wojnie, aby utrudnić dostęp do budynku. Pozostałości pomostu przez kolejne dziesięciolecia nadal istniały, a ich resztki zostały ostatecznie wysadzone w połowie lat 90. XX wieku.

Na stan konstrukcji wpływały również surowe warunki pogodowe. Srogie zimy na przełomie lat 70. i 80. XX wieku doprowadziły do zawalenia się frontowej ściany budynku. To właśnie zdegradowana, częściowo zachowana bryła dawnej torpedowni jest dziś najbardziej rozpoznawalnym elementem tego miejsca.

Jak wyglądała praca w gdyńskiej torpedowni?

Choć dzisiejszy widok ruin niewiele mówi o pierwotnym przeznaczeniu budynku, jego konstrukcja była podporządkowana konkretnemu procesowi technicznemu. Torpedy trafiały do hali, gdzie je montowano i przygotowywano do prób. Następnie były wystrzeliwane na specjalnie przygotowanym akwenie.

Istotną rolę odgrywała obserwacja. Torpedownia miała wieżę, z której można było śledzić przebieg próby. Torpeda poruszała się w wyznaczonym korytarzu na dnie zatoki, a po zakończeniu testu była odzyskiwana przez jednostki pływające i poddawana badaniom.

W przypadku ośrodka w Babich Dołach system obejmował także próby z udziałem lotnictwa. Torpedy zrzucano z samolotów, a przebieg tego procesu rejestrowano za pomocą specjalistycznych urządzeń pomiarowych.

Torpedownia na Oksywiu przetrwała do dziś

Los drugiej gdyńskiej torpedowni był zupełnie inny. Torpedownia na Oksywiu (zwana też Formozą) została zbudowana na końcu około 500-metrowego mola. Jej podstawę stanowiła konstrukcja wykonana ze ścianek Larsena, wypełniona piaskiem.

Gdynia_torpedownia_Oksywie
Torpedownia na Oksywiu / fot. Andrzej Otrębski, Wikimedia Commons, CC-BY-SA-4.0

W przeciwieństwie do obiektu w Babich Dołach nie została po wojnie opuszczona. Znalazła nowe zastosowanie w infrastrukturze Marynarki Wojennej i jest wykorzystywana również współcześnie. Początkowo podstawową funkcją torpedowni były próbne strzelania torped. Prowadzono je jeszcze przez kolejne dziesięciolecia, a do końca lat 80. XX wieku wykonywano również strzelania szkolne.

Z czasem znaczenie tego miejsca zmieniło się. Od końca lat 60. XX wieku znajdujące się na Formozie stacje kontrolno-pomiarowe zajmowały się badaniem pól fizycznych okrętów. Kontrolowano między innymi pola magnetyczne, cieplne, elektryczne i hydroakustyczne, a także powierzchnię skutecznego odbicia.

Dwie torpedownie, dwa różne losy

Historia gdyńskich torpedowni dobrze pokazuje, jak różnie może potoczyć się los obiektów militarnych po zakończeniu wojny. Torpedownia Babie Doły została opuszczona i stopniowo zamieniła się w nadmorską ruinę. Z kolei obiekty na Oksywiu przetrwały jako element infrastruktury wojskowej. Ich funkcja zmieniała się jednak wraz z rozwojem techniki: od próbnych strzelań torped po specjalistyczne pomiary związane z właściwościami okrętów.

Oba obiekty mają więc wspólny początek, ale zupełnie inną historię po 1945 roku. Jedna torpedownia stała się charakterystyczną ruiną widoczną z plaży, druga nadal pozostaje częścią wojskowego zaplecza Gdyni. Razem przypominają o skali badań prowadzonych nad torpedami w Zatoce Gdańskiej podczas II wojny światowej i o tym, jak mocno wojskowa historia wpisała się w krajobraz gdyńskiego wybrzeża.

Źródło: National Geographic Polska

Nasza autorka

Marzena Wardyn-Kobus
Autorka tekstów z pogranicza przyrody, kultury i podróży. W serwisie tworzy artykuły popularnonaukowe o otaczającym nas świecie, łącząc rzetelną wiedzę z przystępnym językiem i dbałością o szczegóły. Pisze, by zachęcać innych do uważnego kontaktu z przyrodą – nawet tą najbliższą, tuż za domem. Kaszubka mieszkająca na Kujawach, zakochana w górskich szlakach i leśnych bezdrożach. Jej przydomowy ogródek to strefa zrównoważonego eksperymentowania – dąży do tego, by uprawiać rośliny ekologicznie, z szacunkiem dla natury. Wolne chwile spędza z książką, wędrując po lesie lub tworząc makramy.

Marzena Wardyn-Kobus