Jest końcówka lat 90. XX wieku. Świat ogarnia technologiczna gorączka, a inżynierowie z Toshiby, IBMu, Nokii, Intela i Ericssona pracują nad rewolucyjnym standardem bezprzewodowej komunikacji krótkiego zasięgu. Potrzebują roboczej nazwy dla swojego tajemniczego projektu, który miałby sprawnie łączyć urządzenia konkurujących ze sobą marek. Rozwiązanie przyszło ze Skandynawii, a dokładnie – z kart historii zapisanych ponad tysiąc lat temu. A wszystko przez niezwykłego Haralda Sinozębego.
WIDEO…
Król, który łączył zwaśnione światy
Jim Kardach, amerykański inżynier Intela pracujący nad nowym standardem bezprzewodowym (dziś znanym po prostu jako technologia Bluetooth), w trakcie spotkań ze szwedzkimi kolegami zafascynował się historią wikingów. Szczególnie zaintrygowała go postać żyjącego w X wieku duńskiego władcy.
Król Harald Gormsson, bo o nim mowa, przeszedł do historii jako potężny polityk i wielki zjednoczyciel. Jego legendarny przydomek – Sinozęby (w staronordyckim: Blátǫnn) – według przekazów miał wziąć się od obumarłego, zepsutego zęba, który przybrał niebiesko-siny kolor.
Głównym osiągnięciem Haralda było przyjęcie chrztu przez Danię w 965 roku oraz zjednoczenie podzielonych, skandynawskich plemion i terytoriów (w tym Danii i Norwegii) w jedno spójne królestwo. Kardach dostrzegł tu genialną metaforę. Skoro Sinozęby potrafił zjednoczyć zwaśnione, nordyckie ludy, to nowa technologia mogła w ten sam sposób połączyć ze sobą rywalizujące systemy operacyjne i sprzęty różnych producentów z całego świata.
PR-owcy ich nienawidzą
Robocza nazwa „Bluetooth” miała wkrótce zostać zmieniona na coś bardziej „biznesowego”. – Ludzie z Public Relations nienawidzili tej nazwy. Kojarzyła im się ze złą higieną jamy ustnej – mówi BBC Adam Bak, kurator z duńskiego muzeum Kongernes Jelling Experience Center. Nazwa jednak tak szybko wyciekła do mediów, że przylgnęła do technologii na dobre. Powszechnie znane dzisiaj niebieskie logo to w rzeczywistości monogram złożony z dwóch staronordyckich run: Hagall (ᚼ) oraz Berkanan (ᛒ), oznaczających inicjały Haralda Bluetootha.
Narodziny państwa zapisane w kamieniu
Dowody potęgi Haralda do dziś podziwiać można w małym duńskim miasteczku Jelling. To tam wznoszą się bezcenne kamienie runiczne, wpisane w 1994 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jeden z nich, ufundowany właśnie przez Haralda, obwieszcza, że zdobył on całą Danię oraz Norwegię i uczynił Duńczyków chrześcijanami. Z kolei starszy głaz, ufundowany przez ojca Haralda, Gorma, po raz pierwszy w historii na piśmie wymienia słowo „Dania”, przez co nazywany jest potocznie aktem urodzenia tego państwa.
Jelling to miejsce, gdzie spotykały się dwa światy – pogański z chrześcijańskim. Jak podkreślają historycy, przyjęcie chrześcijaństwa przez Haralda Sinozębego było genialnym ruchem taktycznym. Nie chodziło tylko o gorliwą wiarę, ale o wejście do europejskiej ekstraklasy politycznej, co uchroniło pogańską dotąd Danię przed bezpośrednim atakiem ze strony chrześcijańskiego Cesarstwa Niemieckiego. Znamy to z historii Mieszka I.
Czy najsłynniejszy wiking spoczywa w Polsce?
Historia Haralda Sinozębego ma jeszcze jeden, intrygujący i wciąż niewyjaśniony wątek. Z legendarnym Jomsborgiem (osadą wikingów utożsamianą z dzisiejszym Wolinem w województwie zachodniopomorskim) wiąże się schyłek życia tego władcy. Zmarł on u ujścia Odry jesienią 987 roku.
Kilkanaście lat temu w Szwecji wypłynął tzw. Curmsun Disc – tajemniczy, złoty dysk z inskrypcją wymieniającą Haralda. Został on odkryty jeszcze w 1841 roku w krypcie kościoła w Wiejkowie na Pomorzu Zachodnim, niedaleko Wolina. Według kontrowersyjnej tezy polskiego badacza, Marka Krydy, opartej na analizie zdjęć satelitarnych, w tej samej polskiej wsi ma znajdować się monumentalny kurhan skrywający szczątki samego króla.
Choć wielu archeologów bardzo sceptycznie podchodzi do tej teorii, wskazując na brak twardych odwiertów i dowodów, Wiejkowo wpisało się w gorącą debatę o polskim dziedzictwie wikingów.
Bluetooth jednoczył i jednoczy do dzisiaj
Być może nigdy z całą pewnością nie dowiemy się, gdzie dokładnie spoczywa fizyczne ciało Haralda Sinozębego. Jedno jest jednak pewne. W 2023 roku, z okazji 25-lecia technologii, wynalazcy systemu Bluetooth udali się do duńskiego Jelling, by symbolicznie „przeprosić” władcę za bezprawne użycie jego przydomka.
Muzeum przeprosiny przyjęło i udzieliło zgody na kolejne tysiąc lat używania marki. Król, który uwielbiał chwalić się swoimi podbojami na kamieniach runicznych, dziś z pewnością byłby dumny, że jego imię i inicjały każdego dnia goszczą w kieszeniach miliardów ludzi na całym świecie.
Źródło: BBC, National Geographic Polska