Reklama

Michał Korybut Wiśniowiecki zasiadł na polskim tronie w 1669 roku, mając zaledwie 29 lat. Został wybrany w atmosferze szlacheckiej euforii – jako „Piast” (czyli kandydat pochodzący z Polski) i syn słynnego pogromcy Kozaków, Jaremy Wiśniowieckiego.

Szybko okazało się jednak, że nie odziedziczył po ojcu ani talentów wojskowych, ani politycznej charyzmy. Współcześni zapamiętali go jako człowieka ociężałego, ubranego w zbyt kuse francuskie stroje i noszącego na łysinie gigantyczną perukę. Zmarł zaledwie cztery lata po koronacji, w wieku 33 lat. Tak młody wiek monarchy od razu wywołał lawinę podejrzeń dotyczących okoliczności jego śmierci.

Żarłoczność, stres i 1000 pomarańczy

Młody król żył w gigantycznym stresie. Upokarzający traktat w Buczaczu (1672 r.), utrata Kamieńca Podolskiego i ciągłe spiski malkontentów kierowanych przez Jana Sobieskiego sprawiły, że Wiśniowiecki zaczął zajadać stres.

W świetle dzisiejszej medycyny powiedzielibyśmy, że cierpiał na jakąś postać bulimii. Jak pisał Wespazjan Kochowski, monarcha wchłaniał gargantuiczne ilości jedzenia i napojów – zwłaszcza piwa z solą, cukrem i imbirem. Historyczne anegdoty – choć z pewnością wyolbrzymione – głoszą, że potrafił zjeść na raz tysiąc pomarańczy (dawnych „chińskich jabłek”) przysłanych mu w prezencie z Gdańska.

Skutki tej żarłoczności były aż nadto widoczne. Król zmagał się ze sporą nadwagą, miał niezdrową, ziemistą cerę, a jego fizyczna ociężałość była powodem do bezlitosnych kpin ze strony politycznych oponentów. Z obżarstwem wiązały się też dramatyczne dolegliwości gastryczne, na które monarcha cierpiał niemal przez całe swoje krótkie panowanie. Dopiero gdy pękły wrzody, Korybut drastycznie schudł i stał się drobny.

Michał Korybut Wiśniowiecki
Król Michał Korybut Wiśniowiecki nawet jak na XVII wiek prezentował się specyficznie. Tutaj uchwycony pędzlem włoskiego malarza Marcello Bacciarelliego. Fot. domena publiczna.

Dramatyczny finał we Lwowie

Jesienią 1673 roku osłabiony, zmagający się z suchotami i okrutnymi bólami brzucha król, wbrew radom lekarzy, wyruszył pod Lwów, by dokonać przeglądu wojsk armii Sobieskiego. Chciał zginąć jak bohater – na polu bitwy, z bronią w ręku. Chociaż jeszcze 11 października 1673 r. pisał z dumą do papieża, że czuje się „obrońcą chrześcijaństwa”, to choroba jednak zwyciężyła.

Po powrocie do lwowskiej kamienicy biskupiej jego stan drastycznie się pogorszył. Król wymiotował krwią, miał gorączkę i majaczył. „Mowa […] doktorów o wątpliwym stanie zdrowia [króla – przyp. red.] przestrasza nas, co daj Boże!, aby się odmieniło” – pisał jeden ze świadków.

2 listopada nastąpiło pęknięcie wrzodu (najprawdopodobniej żołądka lub dwunastnicy). Król stracił mowę, zaczął się dusić i po kilku dniach agonii, 10 listopada 1673 roku, zmarł, nie doczekawszy wieści o wielkim zwycięstwie Jana Sobieskiego pod Chocimiem, które miało miejsce zaledwie dzień później.

Zabójcza cyranka czy zemsta Wołochów?

Śmierć w tak młodym wieku natychmiast wywołała plotki o zamachu. Wespazjan Kochowski odnotował, że „gruchało między ludem, że króla trucizną sprzątnięto”. Słynny pamiętnikarz Jan Chryzostom Pasek spekulował o zatrutej cyrance (ptaku, którego król chętnie jadał). Pojawiła się nawet opowieść o dwóch Wołochach, którzy mieli wrzucić truciznę do królewskiej strawy.

Atmosfera paranoi była tak gęsta, że lekarz króla, Wawrzyniec Braun, nakazał natychmiastowe przeprowadzenie sekcji zwłok, „zanim trup ostygnie”. Wynik zszokował zgromadzonych, ale jednocześnie obalił mit o otruciu.

Na co umarł król?

Anatomowie stwierdzili, że wnętrzności monarchy były w dobrym stanie, z wyjątkiem żołądka zrujnowanego „nieumiarkowaniem w jedzeniu”. Medycy uznali oficjalnie, że król „za wiele pożywając owocu, gorączkowe usposobienie swoje przesilił”, co doprowadziło do pęknięcia organu, zakażenia i śmierci. Co ciekawe, ojciec Michała, osławiony kniaź Jarema, również zmarł niespodziewanie „na żołądek” – rzekomo z przejedzenia melonami i ogórkami, co sugeruje dziedziczną skłonność do tragicznych w skutkach chorób układu pokarmowego.

Jurodiwyj – syberyjskie dziecko-medium z serialu „1670” – się więc nie pomylił – tak jak z przewidzeniem tego, że Polacy pokonają Szwedów w barażach w 2022 roku. Jego wróżba, chociaż miała wyłącznie dopiec Janu Pawłowi, sprawdziła się, a Korybut umarł niedługo po tym, jak wręczył Adamczewskiemu nobilitację.

Źródło: Pałac Wilanów, Wielka Historia

Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...