Reklama

Spis treści:

  1. Dożynki: prastare święto plonów
  2. Zwyczaje dożynkowe na polskiej wsi
  3. Dożynki w PRL, czyli scentralizowana propaganda
  4. Państwo wkracza w święto plonów: dożynki prezydenckie
  5. Powrót do lokalności, czyli dożynki dziś

Historia polskich dożynek to opowieść o tożsamości wsi, w której rytm natury nieustannie przeplatał się z wiarą, społecznymi zależnościami i polityką. Choć współcześnie kojarzą się głównie z lokalnym festynem i dziękczynną mszą świętą, przez wieki obchodzono je w sposób niezwykle zróżnicowany. Odkrywanie ich pochodzenia prowadzi przez pogańskie tradycje, magnackie dwory, pomysł prezydenta II Rzeczypospolitej oraz spektakularne dożynki centralne z okresu PRL-u.

Dożynki, czyli prastare święto plonów

Tradycja dziękowania za zbiory sięga czasów przedchrześcijańskich i zakorzeniona jest w słowiańskim kalendarzu obrzędowym. Pierwotnie obchody te miały miejsce w okresie równonocy jesiennej i wiązały się z kultem bóstw opiekuńczych, urodzaju oraz ziemi.

Słowianie składali ofiary z ostatnich snopów zbóż, owoców i zwierząt, aby wyrazić wdzięczność za obfitość oraz wyprosić przychylność sił natury na kolejny cykl wegetacyjny. Kluczową rolę odgrywał tzw. ostatni snop, zwany dawniej „dziadem” lub „babiakiem”, który ścinano z wielkim szacunkiem i przechowywano w izbie aż do kolejnych zasiewów, co miało zagwarantować ciągłość płodności ziemi.

Wraz z chrystianizacją ziem polskich pogańskie rytuały nie zanikły, lecz wtopiły się w nowy kalendarz świąt. Dawne święto plonów włączono w chrześcijański kalendarz liturgiczny, łącząc je z obchodami Matki Boskiej Zielnej (15 sierpnia) lub organizując w niedziele następujące po zakończeniu głównych prac żniwnych. Modlitwa współistniała z mnóstwem ludowych zwyczajów, mających chronić przyszłoroczne zbiory przed zarazą czy klęskami żywiołowymi.

Zwyczaje dożynkowe na polskiej wsi

W dobie feudalizmu i gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej dożynki – zwane na niektórych obszarach „wieńczynami” lub „okrężnem” (od obrzędowego okrążania pól) – stały się kluczowym elementem wiejskiego życia społecznego. Ich początki sięgają XVI wieku.

Gdy ostanie kłosy zostały ścięte, żniwiarze w uroczystym pochodzie szli do dworu gospodarza. Na czele orszaku niesiono jeden lub kilka wieńców dożynkowych, wypleciony z żyta, pszenicy, owsa, kwiatów i wstążek. Wieniec ten – często w kształcie korony – symbolizował zebrane plony i stanowił dar dla dworu. W zamian dziedzic gościł chłopów, wyprawiając ucztę z tańcami i muzyką, co stanowiło formę nagrody za ciężką, całosezonową pracę.

Jednym ze zwyczajów było zostawianie na polu tzw. przepiórki (lub „brody”) – kępy nieściętego zboża, ozdobionego polnymi kwiatami i kamieniami. Miało to na celu pozostawienie sił witalnych w glebie oraz zjednanie sobie duchów opiekuńczych. Niezwykle ważny był chleb, wypiekany z mąki pochodzącej z pierwszych ściętych snopów.

Dzielenie się tym chlebem przez gospodarza ze wszystkimi zgromadzonymi stanowiło gest wspólnotowy, wyrażający życzenie, aby nikomu w nadchodzącym roku nie zabrakło pożywienia.

Dożynki na obrazie Artura Wierusza-Kowalskiego z 1910 roku. Fot. domena publiczna
Dożynki na obrazie Artura Wierusza-Kowalskiego z 1910 roku. Fot. domena publiczna

Dożynki w PRL, czyli scentralizowana propaganda

W czasach Polski Ludowej tradycyjne ludowe obyczaje zostały przejęte przez aparat państwowy i przekształcone w potężne narzędzie propagandy. Władze komunistyczne postanowiły nadać dożynkom charakter ogólnonarodowy, tworząc tzw. Dożynki Centralne.

Dożynki Centralne w Warszawie w 1958 roku. Fot. Zbyszko Siemaszko/Narodowe Archiwum Cyfrowe
Dożynki Centralne w Warszawie w 1958 roku. Fot. Zbyszko Siemaszko/Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wydarzenia te miały pokazywać rzekomy sukces socjalistycznej gospodarki rolnej, sojusz robotniczo-chłopski oraz nowoczesność polskiej wsi. Odbywały się one na wielkich stadionach – m.in. na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie czy na obiektach sportowych w Poznaniu, Białymstoku i Opolu.

Dożynki Centralne cechował ogromny rozmach i starannie wyreżyserowany scenariusz. Tysiące członków zespołów pieśni i tańca oraz kół gospodyń wiejskich z całego kraju tworzyło wielobarwne, choreograficzne widowiska. Były ogromnymi wydarzeniami, wspominanymi potem przez dziesięciolecia.

Tradycyjne wieńce dożynkowe dekorowano nowymi symbolami – obok kłosów zbóż pojawiały się wizerunki kół zębatych, gołębi pokoju, a nawet maszyn rolniczych i godła państwowego. Oficjalne delegacje wręczały chleb dożynkowy I sekretarzowi KC PZPR oraz czołowym dygnitarzom państwowym. Zwyczaje o podłożu religijnym zostały całkowicie usunięte z oficjalnego programu.

Centralne Dożynki w Lublinie w 1950 roku. Fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna/Narodowe Archiwum Cyfrowe
Centralne Dożynki w Lublinie w 1950 roku. Fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna/Narodowe Archiwum Cyfrowe

Państwo wkracza w święto plonów: dożynki prezydenckie

Tradycja dożynek państwowych o charakterze reprezentacyjnym sięga jednak dalej wstecz, bo do okresu II Rzeczypospolitej. W 1927 roku z inicjatywy prezydenta Ignacego Mościckiego zorganizowano w Spale pierwsze Dożynki Prezydenckie. Spała, będąca letnią rezydencją głowy państwa, stała się symbolicznym miejscem spotkania władzy państwowej z przedstawicielami wsi ze wszystkich regionów Polski. W 1927 roku w obchodach wzięło udział ok. 10 tysiecy ludzi, a w kolejnym roku – aż 40 tysięcy. Tradycję tę kontynuowano z dużym rozmachem aż do wybuchu II wojny światowej.

Reaktywowano ją po latach transformacji ustrojowej. W 2000 roku do tradycji spotkań w Spale powrócił prezydent Aleksander Kwaśniewski, a kontynuowali ją kolejni prezydenci Rzeczypospolitej Polskiej. Współcześnie Dożynki Prezydenckie to uroczysta msza święta, ceremonia wręczenia chleba parze prezydenckiej przez starostów dożynkowych oraz ogólnopolski konkurs na najpiękniejszy wieniec.

Powrót do lokalności, czyli dożynki dziś

W XXI wieku dożynki przeszły kolejną przemianę, odnajdując swoje miejsce w skali lokalnej – na poziomie gmin, powiatów i województw. Choć wydarzenia ogólnokrajowe nadal się odbywają, to właśnie w mniejszych społecznościach bije dziś prawdziwe serce tej tradycji. Koła Gospodyń Wiejskich tworzą wieńce, często na wiele miesięcy przed terminem uroczystości. Niektóre są bardzo innowacyjne i zawierają np. odniesienia do aktualnych zjawisk społecznych lub politycznych.

Wieńce dożynkowe w kościele w Smardzowicach. Fot. Janusz Krzyżek
Wieńce dożynkowe w kościele w Smardzowicach. Fot. Janusz Krzyżek

Charakterystycznym elementem krajobrazu w okresie święta plonów stały się tzw. witacze – instalacje ze słomy ustawiane przy drogach, często opatrzone hasłami komentującymi np. sytuację ekonomiczną rolników. Od lat 90. XX wieku wyraźnie wzmocnił się religijny wymiar święta, czego przejawem są masowe pielgrzymki rolników do sanktuariów, w tym największe ogólnopolskie obchody na Jasnej Górze w Częstochowie.

Dożynkowy "witacz" ze słomy. fot. Leszek Szelest/Shutterstock
Dożynkowy „witacz” ze słomy. fot. Leszek Szelest/Shutterstock

Dawne elementy obrzędowe – msza dziękczynna, dzielenie się chlebem czy korowód dożynkowy – współistnieją z koncertami muzycznymi, wystawami sprzętu rolniczego, promocją regionalnej żywności i rekodzieła oraz atrakcjami dla dzieci. Mimo upływu setek lat i wielu zmian ustrojowych, istota dożynek pozostała niezmienna: to wciąż moment zatrzymania się w corocznej rolniczej pracy oraz celebracji darów ziemi.

Źródła: Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, Uniwersytet Łódzki, Prezydent.pl

Szukasz inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

<h4>Nasza autorka</h4>

<h4>Magdalena Rudzka</h4> Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...