„Wawel Północy” odsłania tajemnice. Fragmenty średniowiecznego wraku z Parsęty trafiły na wystawę
Susza z 2018 roku odsłoniła w korycie Parsęty niezwykłą tajemnicę. Działkowiec dostrzegł wystające zagadkowe przedmioty z drewna. Okazały się być unikatowymi elementami statku sprzed tysiąca lat. Po długiej konserwacji w Biskupinie ten wyjątkowy zabytek pomorskiego szkutnictwa wreszcie można oglądać w Kołobrzegu.

We wczesnym średniowieczu w rejonie dzisiejszego Budzistowa znajdował się przedlokacyjny gród kołobrzeski, lokalnie nazywany „Wawelem Północy” ze względu na swoje ogromne znaczenie polityczne i religijne.
W 1000 roku, na mocy ustaleń Zjazdu Gnieźnieńskiego podjętych przez Bolesława Chrobrego i cesarza Ottona III, utworzono tu jedno z pierwszych polskich biskupstw z biskupem Reinbernem na czele. Rzeka Parsęta była dla grodu kluczową arterią komunikacyjną i handlową. Podobnie jak pobliski Bałtyk odgrywała fundamentalną rolę w rozwoju miasta. To w tym rejonie doszło kilka lat temu do bardzo ważnego odkrycia archeologicznego.
Niezwykłe znalezisko w czasie suszy
Ostatnie lata w naszym kraju to permanentna susza hydrologiczna. Podobnie było w 2018 roku, kiedy susza doprowadziło do drastycznego obniżenia poziomu wody w rzece Parsęcie. Niski stan rzeki odsłonił drewniane elementy wystające z dna, które zauważył Tadeusz Domański, posiadający w pobliżu ogródek działkowy.
Zaintrygowany działkowiec wydobył z koryta dwa drewniane przedmioty i niezwłocznie zawiadomił o tym Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. Pracownicy muzeum wraz z Jarosławem „Jerrym” Bogusławskim zabezpieczyli znalezisko i dokonali wstępnej identyfikacji. Aby uchronić drewno przed nagłą degradacją, umieszczono je w wodzie już na terenie muzeum.
Unikat na skalę krajową. Druga taka łódź w Polsce
Konsultacje z wybitnym autorytetem w dziedzinie podwodnej archeologii, prof. Waldemarem Ossowskim, przyniosły przełom. Potwierdził on, że znaleziska to wczesnośredniowieczne części łodzi: fragment dębowej stępki (osi konstrukcyjnej kadłuba) oraz gniazdo steru (czop służący do mocowania wiosła sterowego do prawej burty – sterburty). Na obu elementach widoczne były drewniane kołki.
Profesor podkreślił, że to zaledwie drugie takie znalezisko w Polsce – pierwszym były fragmenty tzw. łodzi z Oruni, czyli słowiańskiej łodzi o spłaszczonym dnie łączonej na zakładkę.
Kunszt dawnych mistrzów pomorskiego szkutnictwa
Drewno przetrwało przez ponad tysiąc lat dzięki specyficznym warunkom panującym w korycie Parsęty. Stałe nasycenie wodą oraz ograniczony dostęp tlenu skutecznie spowolniły degradację surowca, podobnie jak w przypadku domostw w słynnym Biskupinie. Dzięki temu naukowcy mogli szczegółowo zbadać technikę dawnych rzemieślników.
Analizy potwierdziły wysoki kunszt pomorskich szkutników. Oba główne elementy konstrukcyjne wykonano z trwałego drewna dębowego, natomiast kołki montażowe zastosowane w stępce – z drewna sosny zwyczajnej. Świadczy to o świadomym i precyzyjnym doborze surowców budulcowych.
Przez długi czas kluczową zagadką pozostawał dokładny wiek odnalezionej jednostki. Dzięki specjalistycznemu datowania radiowęglowego metodą AMS uzyskano dwie daty. Wyniki dla najmłodszych słojów dębiny przyniosły zaskakujący rezultat: dla stępki określono wiek na 917±23 rok, zaś dla gniazda steru na 1070±23 rok. Różnica ta dowodzi, że łódź była eksploatowana niezwykle długo i wielokrotnie naprawiana przez kolejne pokolenia szkutników.
Trudna konserwacja i powrót po latach
Zanim dębowe elementy mogły trafić na wystawę, wymagały specjalistycznej konserwacji sfinansowanej przez kołobrzeskie muzeum. Prace powierzono Muzeum Archeologicznemu w Biskupinie, gdzie przez ponad dwa lata drewno wzmacniano chemicznie, by mogło bezpiecznie przebywać w suchym otoczeniu.
Ostatecznie, osiem lat po przypadkowym odkryciu w Parsęcie, te unikatowe zabytki powracają do miasta. Od 7 września stępka i gniazdo steru są prezentowane zwiedzającym na nowej ekspozycji w Muzeum Miasta Kołobrzeg. Być może wypad nad morze warto połączyć z wizytą w muzeum?
Źródło: Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.

