Noc Kupały i Sobótka. Jak dawni Słowianie świętowali letnie przesilenie?
Ogień płonący na wzgórzach, skoki przez płomienie, wróżby z wianków puszczanych na wodę i poszukiwanie legendarnego kwiatu paproci. Słowiańskie święto związane z letnim przesileniem było pełne zmysłowości i magii. Poznaj historię tych niezwykłych obrzędów i dowiedz się, w jaki sposób przetrwały one do naszych czasów.

Najdłuższy dzień w roku na półkuli północnej ma miejsce zawsze między 20 a 22 czerwca. Ten moment określany jest letnim przesileniem.
Ludzie od tysiącleci spoglądali w niebo. Dlatego zwracali uwagę na tego typu zjawiska – nie tylko przesilenia (zimowe i letnie), ale też na równonoce wiosenne i jesienne, gdy dzień trwa tyle samo co noc. Przesilenie letnie związane jest z bardzo ważnym świętem czczonym przez dawnych Słowian. Jaki był jego przebieg?
Słowiański kalendarz obrzędowy
Wygląda na to, że dla Słowian w czasów przed nastaniem chrześcijaństwa kluczowe znaczenie miały święta związane z porami roku. Można powiedzieć wręcz o cyklu solarnym oraz cyklu wegetacyjnym. Słowianie, będący rolnikami, dostrzegali zbieżność zjawisk z cyklem życia roślin, które uprawiali.
W momencie przesilenia zimowego świętowali Szczodre Gody. Obchodzone w momencie przesilenia zimowego, symbolizowały śmierć i odrodzenie boga słońca, Dadźboga, oraz początek nowego roku solarnego
Wiosną celebrowano z kolei Jare Gody. Odbywały się w momencie równonocy wiosennej, oznaczającej początek cyklu wegetacyjnego, wygnanie zimy (topienie Marzanny) i przebudzenie sił witalnych.
Z kolei Dziady przypadały na przełom października i listopada. Był to kluczowy czas kultu przodków, kiedy według wierzeń bramy zaświatów zostają były dla dusz zmarłych.
Jak Słowianie świętowali przesilenie letnie?
Noc przesilenia letniego w czasach pogańskich była hucznie świętowana. Rozpalano ogniska na wzgórzach. Wokół nich tańczono i śpiewano oraz skakano przez płomienie. Parom, którym udało się z sukcesem przeskoczyć przez płomienie, wróżono udane małżeństwo.
Odbywały się też rytuały magiczne. Do ognisk wrzucano zioła, w tym bylicę czy werbenę. Miało to spowodować, że dzień zostanie uleczony, a słońce – wskutek tego zabiegu magii sympatycznej – uzyska siłę do zdominowania ciemności. Aromatyczne rośliny miały też chronić domostwa przed złem i bydło przed chorobami.
Integralną częścią obchodów było rzucanie wianków na wodę, co miało ułagodzić rzekę, tak by nie zalała rosnących i dojrzewających plonów. Z czasem ten zwyczaj zlaicyzował się. Wianki miały puszczać panny, a wyławiać je – kawalerowie. Zatonięcie lub zaginięcie wianka oznaczało nieszczęście w miłości.
Tej nocy zakwitać ma też kwiat paproci (tak naprawdę nigdy to nie ma miejsca, bo paprocie nie mają kwiatów). Osoba, której udałoby się go zerwać, miała stać się szczęśliwa i bogata. Poza tym magiczny kwiat zapewniał niewidzialność, o ile jego posiadacz chciałby z tej umiejętności skorzystać.

Noc Kupały, Sobótka czy Noc Świętojańska?
Nie jest jasne, jak Słowianie określali święto przesilenia letniego w czasach poprzedzających nastanie chrześcijaństwa. Przyjrzyjmy się jego kilku nazwom, która są dziś upowszechnione.
Noc Kupały
Ta nazwa pochodzi ze wschodniej Słowiańszczyzny, z Rusi. Językoznawcy spierają się o to, co oznaczało słowo „Kupała”. Czasem sugeruje się, że było to pogańskie bóstwo, ale ta sugestia pojawia się późno w okresie średniowiecza.
Inna opcja związana jest ze słowem „kąpiel”, bo od momentu przesilenia jakoby można było bezpiecznie kąpać się w ciekach wodnych. Wcześniej w rzekach miały czaić się złe demony i inne zagrożenia.
Kupała może pochodzić również od słowa „kupa” w znaczeniu wspólnoty. Było to przecież ważne święto dla grupy ludzi i wiązało się ze wspólnym biesiadowaniem.
Jest też koncepcja poszukiwania źródłosłowu w języku praindoeuropejskim. Badacze doszukują się tu znaczenia związanego ze słowem opisującym pożądanie, wrzenie oraz namiętność. A zdaniem części naukowców obchody tego święta miały charakter orgiastyczny, co doskonale koresponduje z tym słowem.
Wiele wskazuje jednak, że słowo to pochodzi już czasów chrześcijańskich. „Kupała” może być słowiańską wersją epitetu greckiego baptistēs (chrzciciel), wywodzącego się od czasownika baptizō (zanurzam, myję, kąpię). Postać św. Jana Chrzciciela była znana w języku staroruskim pod imieniem „Iwan Kupała” lub „Iwan Chrzciciel”. Tradycyjnie świętuje się narodziny tego świętego 24 czerwca, więc przesilenie letnie przypadało mniej więcej w wigilię tego wydarzenia.
Sobótka
Podobnie jak w przypadku Nocy Kupały mamy poważne przesłanki wskazujące na chrześcijańskie pochodzenie określenia „Sobótka”. Kościół katolicki powiązał z narodzeniem św. Jana Chrzciciela (przypadającym na 24 czerwca) wieczór poprzedzający to święto – czyli noc z 23 na 24 czerwca. Zaczęto określać ją zdrobniałym mianem „sobótki” od słowa sobota.
Z kultem Słowian wiąże się Górę Ślężę. Od XIII wieku określano ją mianem „Sobótki”, bo w ten sposób w średniowieczu nazywano wielkie ogniska zapalane w dniu przesilenia letniego.
Noc Świętojańska
W przypadku tego określenia nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z nazwą związaną z chrześcijaństwem – i postacią św. Jana. Można zatem święto określone w ten sposób utożsamiać z wigilią narodzin tej biblijnej postaci.

Kościół katolicki „zaanektował” to pogańskie święto, ale echa dawnych wierzeń przetrwały bardzo długo. Wybór św. Jana Chrzciciela jako patrona najkrótszej nocy w roku był głęboko przemyślany pod względem teologicznym i symbolicznym. Ten święty jest przecież związany z żywiołem wody i rytuałem chrztu w Jordanie. Dlatego idealnie nadawał się do zastąpienia pogańskich bóstw wodnych i solarnych
Noc Kupały dzisiaj
Dzisiejsze rytuały sobótkowe w środowisku rodzimowierczym nazywane są najczęściej Kupałą lub Nocą Kupalną. Rodzimowiercy są osobami, które oddają cześć bogom słowiańskim z czasów przedchrześcijańskich.
Dla nich Noc Kupały stanowi jeden z najważniejszych i najbardziej spektakularnych punktów kalendarza obrzędowego. Jest to święto radosne, obchodzone w momencie przesilenia letniego, celebrujące triumf Dadźboga (boga słońca) nad ciemnością oraz mityczne pożegnanie Jaryły, boga wiosennej płodności.
Rytuały te są bardzo złożone. Przyjrzał się im i szczegółowo opisał prof. Piotr Grochowski – folklorysta, kulturoznawca i etnolog, który towarzyszył rodzimowiercom w ich obrzędach. Etapy świętowania podzielił na kilka faz. Kluczowym elementem rozpoczynającym świętowanie w wielu grupach jest Tryzna Jaryły – rytualne niszczenie (zazwyczaj palenie) kukły boga, co symbolicznie kończy czas intensywnego wzrostu przyrody i pozwala bóstwu odejść w zaświaty.
Symbolika ognia
Centralnym punktem święta jest rozpalenie „świętego ognia” (często przy użyciu krzesiwa), który pełni funkcję ołtarza. Do ognia składa się ofiary z miodu pitnego, pieczywa i ziół, kierując modlitwy do Dadźboga, Swarożyca i Jaryły. Niektóre gromady o północy rozpalają osobny ogień dedykowany słońcu, a o wschodzie celebrują rytuał jego powitania.
Rytuały te silnie są związane z żywiołami ognia i wody, co interpretuje się jako jedność pierwiastka męskiego i żeńskiego. Do stałych praktyk należą skoki przez ognisko, pełniące funkcję oczyszczającą i zapewniające pomyślność, oraz puszczanie wianków na wodę przez kobiety, co służy wróżbom miłosnym.
Oczyszczająca woda
Równie istotna jest rytualna kąpiel, która symbolicznie znosi obowiązujące wcześniej tabu kąpielowe. Popularnym działaniem jest również rozpalanie wykonanych z drewna i słomy znaków solarnych, co manifestuje szczyt potęgi słońca.
Repoganizacja święta
Współczesna Kupała to przykład głębokiej (re)poganizacji. Rodzimowiercy usuwają z ludowej tradycji naleciałości chrześcijańskie (np. postać św. Jana), zastępując je treściami mitologicznymi.
Całość wieńczy wielogodzinna biesiada, pełna śpiewów, tańców korowodowych oraz wspólnego spożywania jadła, co służy integracji wspólnoty oraz uczcie z bogami i przodkami. Ze względu na radosny charakter, święto to gromadzi zazwyczaj największą liczbę uczestników.
Źródła: Piotr Grochowski, Polskie rodzimowierstwo, Toruń 2025; Władysław Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury, Kraków 1993; Aleksander Brueckner, Mitologia słowiańska i polska, Warszawa 1980
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.

