To miejsce żyje w szalonym tempie, jakby chciało nadrobić czas stracony w czasie wieloletniej wojny. Kierunek - Afryka południowo-zachodnia!
Mwila people are an ethnic group living in southern Angola, in the area of Huila. They actually are part of the Nyaneka, a larger ethnic group. According to their oral tradition, they settled down in that area during the 17th century, because of a drought that made them abandon their lands in the country of Quilengues. In fact it seems Mwila are supposed to be a miscegenation of Jaga invaders, coming from east (and who transitorily invaded Congo) and conquered the area, with the aboriginal in
An angolan child dives in the water at the „Cascada de Huila” a natural waterfall on the outskirt of Lubango on January 23, 2010. Lubango will host one of the four African Cup of Nations quarter final on January 25 at the Tundavala stadium.
AFP PHOTO/GIANLUIGI GUERCIA
Kiedy jechać?
Najlepiej w naszych miesiącach letnich. Temperatura w kraju spada wówczas do 18–20°C. Od lutego do maja oddychanie w Angoli przypomina wdychanie pary w saunie.
Warto przyjechać tu w czasie karnawału. Trzy dni przed Środą Popielcową to apogeum angolskiej muzyki i tańca, mieszanki tradycji z nowoczesnością, podczas którego Luanda zdaje się żyć kilka razy szybciej niż zazwyczaj.
Chociaż nawet zwykły dzień pokazuje, że Angola próbuje nadgonić czas zgubiony podczas wojny domowej w tempie bardzo przyspieszonym.
Fot. East News
(dpa files) Colourful dressed women carry home their groceries in baskets on their heads at a market in the capital city of Luanda, Angola, 30 August 2003. One of them also carries her small son in a baby sling on her back.
Co jeść? Czego spróbować?
Angolska kuchnia sporo zaczerpnęła z portugalskiej; bardzo popularny jest tu kurczak grillowany w ostrej papryczce piri-piri, pieprzu, chili i skrapiany sokiem z limonki lub cytryny.
Warto spróbować calulu, czyli suszonej ryby podawanej z okrą, pomidorami, cebulą, słodkimi ziemniakami duszonymi w oleju palmowym, czosnku i liściach gimboa, które przypominają szpinak.
Odważniejsi powinni spróbować catatos, czyli grillowanej gąsienicy z czosnkiem podawanej zazwyczaj z ryżem lub chikuangą, chlebem wyrabianym z maniokowej mąki i serwowanym w liściach bananowca.
Na deser warto wybrać cocada amarela, czyli pudding z wiórków kokosowych, cukru, żółtek jaj i cynamonu, lub suszone owoce baobabu – mukua, z których powstają lody. Fot. East News
Angola, Bengo Province, coastal fishing village.
Jak dotrzeć?
Z Warszawy dolecimy z przesiadką we Frankfurcie, w Paryżu lub Amsterdamie. Cena: 2,7–3 tys. zł.
Na miejscu wiele dróg po długoletniej wojnie domowej uległo zniszczeniu. Dlatego też siatka połączeń autobusowych jest jeszcze słabo rozwinięta, a autobusy są okropnie przepełnione.
WLuandzie można zarezerwować podróż prywatnym autobusem TURA. Po mieście zaś jeżdżą biało-niebieskie busy nazywane candongueiro. Istnieją też trzy linie kolejowe.
Na dłuższych dystansach warto poruszać się samolotami lub statkami, których porty są w każdym większym mieście.
Fot. Getty Images
Gdzie spać?
Warto wcześniej rezerwować noclegi
w prywatnych domach lub bungalowach B&B. Wyjdzie sporo taniej niż za hotel. Można też pytać
w kościołach i budynkach misyjnych.
Nocleg za pokój dwuosobowy w 3-gwiazdkowym hotelu kosztuje co najmniej 400 zł... Sieć hosteli na razie nie jest rozwinięta, ale można skorzystać z ofert biur podróży, które oferują noclegi ze zwiedzaniem miejsc najbardziej popularnych.
Fot. Eric Lafforgue
Jakie miejsca trzeba zobaczyć?
Po pierwsze Ilha Do Mussulo , mała wyspa z piaszczystą plażą i lazurowym oceanem. Poza plażowaniem warto odwiedzić tradycyjną wioskę wewnątrz wyspy. Po drugie kościół São Salvador Do Congo. Wybudowany w 1488 r. jest najstarszym kościołem katolickim w Afryce (nie licząc tych w Etiopii). Poza tym warto zobaczyć Cmentarz Statków Praia Do Sarico. Ponad 20 wraków przeniesionych tu z portu w stolicy Angoli. Miejsce to znane jest również jako Praia do Karl Marx, na cześć największego z osiadłych tu statków.
Fot. Shutterstock
Jakie pamiątki przywieźć z Angoli?
Angola słynie z rękodzieła. Popularna wśród turystów jest biżuteria w postaci plecionych rzemyków z nanizanymi kolorowymi koralikami: naszyjniki, bransolety, kolczyki.
Warte uwagi są rzeźby, naczynia, ręcznie tkane obrusy, zasłony, narzuty z oryginalnymi regionalnymi tradycyjnymi wzorami. Warto zajrzeć również do Livraria Vanguarda w Luandzie, gdzie możemy dostać bardzo stare i unikatowe instrumenty muzyczne.
Trzeba się targować. Ceny wywoławcze wielu wyrobów, szczególnie na ulicy, mogą zaczynać się od 200–300 dol.
Fot. Shutterstock
Niektóre z odnośników znajdujących się powyżej to linki afiliacyjne. Kliknięcie na nie pozwoli Ci bezpłatnie zapoznać się ofertą konkretnego produktu lub usługi i jednocześnie może wspomóc rozwój naszej redakcji.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.