Na świecie nie brakuje miejscowości, które niegdyś tętniły życiem, a dziś przypominają scenerie filmów grozy. Opuszczone domy, rozpadające się budynki i ulice, po których od lat nie przechodzą mieszkańcy, pobudzają wyobraźnię i przyciągają poszukiwaczy mocnych wrażeń, łowców duchów oraz miłośników mrocznych historii. Za każdym z tych miejsc kryje się jednak prawdziwa historia społeczności, która z różnych powodów zdecydowała się porzucić swoje domy. Niektóre z takich osad z czasem niemal całkowicie znikają z krajobrazu, inne przejmuje natura, nadając im zupełnie nowy charakter.
WIDEO…
Jednym z najbardziej niezwykłych przykładów jest Houtouwan, dawna wioska rybacka położona na chińskiej wyspie Shengshan, należącej do archipelagu Shengsi. Jej domy, wzniesione na stromych zboczach nad Morzem Wschodniochińskim, zostały niemal całkowicie oplecione gęstymi pnączami. Zielone elewacje, puste okna i wąskie ścieżki prowadzące między opustoszałymi budynkami tworzą krajobraz, w którym trudno dostrzec ślady dawnego życia. Co sprawiło, że mieszkańcy porzucili tę wioskę?
Houtouwan w Chinach. Historia wioski rybackiej nazywanej „Małym Tajwanem”
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Houtouwan należała do najlepiej prosperujących osad rybackich w tej części Chin. Położona na wyspie Shengshan, w archipelagu Shengsi u wybrzeży prowincji Zhejiang, rozwijała się dzięki obfitym łowiskom Morza Wschodniochińskiego. W drugiej połowie XX wieku mieszkało tu ponad 2000 osób, a według niektórych źródeł liczba mieszkańców sięgała nawet 3 tysięcy. Dochody z połowów pozwalały rodzinom budować coraz większe, niekiedy kilkupiętrowe domy z balkonami i widokiem na zatokę. Zamożność osady wyróżniała ją na tle sąsiednich miejscowości, dlatego z czasem zyskała przydomek: „Mały Tajwan”.
Niestety, w latach 90. XX wieku rozwój przemysłowego rybołówstwa zaczął zmieniać warunki życia lokalnej społeczności. Niewielki port Houtouwan nie był przystosowany do obsługi coraz większych jednostek, a kurczące się zasoby ryb w okolicznych wodach dodatkowo utrudniały utrzymanie się z połowów. Problemem stawało się również położenie osady na stromym zboczu, z dala od większych ośrodków i dogodnych połączeń transportowych.
Codzienne zaopatrzenie, dostęp do edukacji czy opieki zdrowotnej wiązały się z coraz większymi trudnościami. W rezultacie mieszkańcy zaczęli przenosić się do innych miejscowości, gdzie łatwiej było znaleźć pracę i zapewnić rodzinom lepsze warunki życia. Wyprowadzki następowały stopniowo, a wraz z każdą kolejną rodziną Houtouwan traciła część swojego dawnego charakteru. Na początku XXI wieku większość domów stała już pusta. W 2002 roku osadę uznano za oficjalnie opuszczoną.
Opuszczona wioska Houtouwan. Jak natura pochłonęła domy mieszkańców?
Wraz z wyprowadzką mieszkańców Houtouwan zaczęła stopniowo zmieniać swoje oblicze. Pozbawione regularnej konserwacji budynki niszczały, a roślinność z roku na rok zajmowała coraz większą przestrzeń. Sprzyjał temu wilgotny klimat wybrzeża Morza Wschodniochińskiego, zapewniający doskonałe warunki do rozwoju pnączy. Szczególnie dobrze zadomowił się tu winobluszcz trójklapowy (Parthenocissus tricuspidata), roślina potrafiąca przyczepiać się do pionowych powierzchni i tworzyć zwarte pokrywy liści. Z biegiem lat zielone pędy wspinały się coraz wyżej, zasłaniając okna, oplatając balkony i pokrywając dachy. W niektórych miejscach roślinność przedostała się również do wnętrz, a dawne ścieżki między domami zaczęły znikać pod warstwą mchu i liści.
Dziś Houtouwan wygląda tak, jakby ktoś porzucił ją w pośpiechu, a następnie pozwolił przyrodzie przejąć nad wioską całkowitą kontrolę. Z oddali trudno nawet rozpoznać poszczególne budynki – ich kontury niemal zlewają się z opadającym ku morzu zielonym zboczem. Dopiero z bliższej odległości widać puste otwory okienne, fragmenty murów i schody prowadzące do niezamieszkanych od lat domów.
Choć krajobraz robi niezwykłe wrażenie, nie wszystkie konstrukcje są bezpieczne. W części budynków doszło do uszkodzeń dachów, stropów i ścian, dlatego zwiedzanie odbywa się wyznaczonymi trasami. Najbardziej charakterystyczny wygląd wioska zyskuje latem, gdy liście pnączy tworzą niemal jednolitą, intensywnie zieloną powierzchnię. Zimą, kiedy część roślinności opada, łatwiej dostrzec pozostałości dawnej zabudowy.
Houtouwan jako atrakcja turystyczna. Jak dotrzeć do chińskiej wioski duchów?
Przez wiele lat Houtouwan pozostawała niemal zapomniana, a jej ruiny odwiedzali głównie lokalni mieszkańcy i nieliczni fotografowie. Wszystko zmieniło się w 2015 roku, gdy zdjęcia domów całkowicie oplecionych zielenią zaczęły zdobywać popularność w chińskich mediach społecznościowych. Niezwykły krajobraz zainteresował również zagraniczne redakcje, a dawna osada rybacka szybko stała się celem podróży fotografów, miłośników opuszczonych miejsc i turystów szukających mniej oczywistych atrakcji.
Rosnące zainteresowanie skłoniło lokalne władze do przygotowania infrastruktury umożliwiającej bezpieczniejsze zwiedzanie. W 2017 roku udostępniono platformę widokową, z której można podziwiać panoramę zabudowań niemal całkowicie ukrytych pod roślinnością. Powstały także oznakowane ścieżki prowadzące przez część dawnej osady.
Dotarcie do Houtouwan wymaga jednak nieco cierpliwości. Podróż można rozpocząć od przejazdu autobusem do jednego z portów obsługujących połączenia z archipelagiem Shengsi, a następnie kontynuować promem w kierunku wyspy Gouqi. Jest ona połączona mostem z sąsiednią Shengshan, skąd do opuszczonej wioski można dojechać lokalnym transportem lub taksówką. Cała wyprawa, zależnie od wybranego połączenia, może zająć 5-7 godzin. Warto uwzględnić również warunki pogodowe, ponieważ silny wiatr i wysokie fale mogą powodować odwołania rejsów.
Na miejscu najlepiej poruszać się wyznaczonymi trasami i unikać wchodzenia do zrujnowanych budynków. Ponieważ dawna wioska nie oferuje infrastruktury noclegowej, wygodnym rozwiązaniem jest zatrzymanie się na jednej z pobliskich zamieszkanych wysp. Dzięki temu można połączyć wizytę w Houtouwan z poznawaniem współczesnego życia rybackich społeczności archipelagu.
Źródła: The Dark Atlas, Our China Story