Podróże bez internetu zyskują na popularności, a trend określany jako „deadzone travel” sprawia, że coraz więcej osób świadomie wybiera miejsca bez zasięgu i Wi-Fi, traktując pobyt jako okazję do odpoczynku od ciągłych powiadomień i nadmiaru bodźców. Nawet ośrodki reklamujące się jako miejsca „cyfrowego detoksu” zazwyczaj można jednak zarezerwować przez internet – sprawdzić dostępne terminy, wybrać pokój i niemal natychmiast otrzymać potwierdzenie. Inaczej jest w jednym z hoteli na Wyspach Kanaryjskich, gdzie rezygnacja z cyfrowych rozwiązań zaczyna się jeszcze przed przyjazdem.
WIDEO…
Hotel bez rezerwacji online. Pobyt w El Elevador zaczyna się od listu
Aby zarezerwować nocleg w El Elevador, nie wystarczy wybrać daty w internetowym kalendarzu. Osoba zainteresowana przyjazdem musi najpierw napisać odręczny list, w którym wyjaśni, co skłania ją do odwiedzenia tego miejsca i czego oczekuje od pobytu na El Hierro. Korespondencja trafia pocztą do miejscowości Valverde, a później pozostaje już tylko czekać. Nie ma automatycznego potwierdzenia ani możliwości sprawdzenia statusu zgłoszenia. Każdy list jest czytany indywidualnie, a odpowiedź również przychodzi tradycyjną pocztą. Dopiero w niej przyszły gość otrzymuje prywatny link do kalendarza, za pomocą którego może wybrać termin i sfinalizować rezerwację. To jedyny cyfrowy etap całego procesu.
Sam obiekt jest równie nietypowy jak sposób, w jaki można się do niego dostać. El Elevador przyjmuje jednocześnie zaledwie dwie osoby i zajmuje około 60 m². Otwarta przestrzeń łączy funkcje salonu, sypialni i kuchni, a surowe betonowe ściany oraz duże przeszklenia kierują uwagę na rozciągający się za nimi krajobraz. W dawnej wieży transformatorowej urządzono z kolei wysoką na około sześć metrów łazienkę, do której światło wpada od góry.
W wyposażeniu znalazły się również przedmioty nawiązujące do czasów sprzed powszechnej cyfryzacji, m.in. maszyna do pisania Remington i aparat Hasselblad. Nie ma natomiast telewizora ani Wi-Fi, a zasięg telefonii komórkowej jest bardzo ograniczony. Zamiast kolejnych udogodnień i ekranów uwagę gości ma więc przyciągać przede wszystkim otoczenie.
El Hierro – wulkaniczna wyspa na krańcu Wysp Kanaryjskich
Surowy charakter El Elevador nie jest wyłącznie efektem współczesnego projektu architektonicznego. Obiekt powstał w dawnej przepompowni wody z lat 60. XX wieku, będącej częścią systemu stworzonego w odpowiedzi na jeden z największych problemów mieszkańców El Hierro, czyli ograniczonego dostępu do słodkiej wody. Lokalny młynarz Juan Casañas podjął próbę doprowadzenia jej ze źródła znajdującego się u podnóża klifów do położonej wyżej miejscowości La Restinga. Elementem tego przedsięwzięcia była właśnie konstrukcja, którą kilkadziesiąt lat później przekształcono w miejsce noclegowe. Za jej współczesną adaptację odpowiada kanaryjski architekt Alejandro Beautell. Zamiast całkowicie zastępować dawną zabudowę, zachował jej betonową konstrukcję i przemysłowy charakter.
Równie surowe jest otoczenie El Elevador. Obiekt stoi na południu El Hierro, na skraju wulkanicznego klifu wznoszącego się około 250 metrów nad Atlantykiem. Podłoże tworzą zastygłe formacje bazaltowe, będące świadectwem wulkanicznego pochodzenia wyspy. El Hierro jest najbardziej na zachód wysuniętą z głównych Wysp Kanaryjskich i pozostaje znacznie mniej obciążona masową turystyką niż Teneryfa czy Gran Canaria. Wulkaniczne pola, strome klify, lasy sosnowe i naturalne baseny sprawiają, że wyspa wyraźnie odbiega od kurortowego obrazu, z którym często kojarzony jest archipelag. W takim otoczeniu analogowy charakter El Elevador przestaje być jedynie nietypowym sposobem na wyróżnienie hotelu. Ograniczenie kontaktu z technologią zaczyna się już na etapie rezerwacji, a po przyjeździe staje się jednym z podstawowych założeń całego pobytu.
Źródło: Travel + Leisure, El Elevador