Niektóre opustoszały wskutek katastrof, inne zostały porzucone z powodów gospodarczych lub politycznych. Dziś przyciągają podróżników niezwykłym krajobrazem, w którym ślady ludzkiej działalności przeplatają się z coraz bujniejszą roślinnością. Wśród takich miejsc znajdują się dawne osiedla górnicze, kurorty i całe miasta, których historia potoczyła się zupełnie inaczej, niż zakładali ich mieszkańcy. Od japońskiej wyspy znanej z filmów o Jamesie Bondzie, przez ukraińską strefę wykluczenia, po opuszczoną miejscowość we Włoszech – każde z nich pokazuje, jak zmienia się krajobraz, gdy człowiek przestaje w niego ingerować.
WIDEO…
Wyspa Sazan w Albanii. Dawna baza wojskowa zarasta dziką roślinnością
U wejścia do zatoki Wlora, na styku Morza Adriatyckiego i Jońskiego, leży największa wyspa Albanii – Sazan. Dziś jej skaliste wybrzeże, ukryte zatoki i śródziemnomorska roślinność przyciągają turystów, ale przez dziesięciolecia był to jeden z najbardziej strzeżonych obszarów kraju. W czasach komunistycznej dyktatury Envera Hodży wyspa pełniła funkcję strategicznej bazy wojskowej. Powstały tu tysiące bunkrów, podziemne tunele, magazyny amunicji i stanowiska obronne. Stacjonowali na niej żołnierze, a także ich rodziny, dla których zbudowano mieszkania, szkołę i zaplecze medyczne.
Po upadku komunizmu znaczna część infrastruktury opustoszała. Budynki zaczęły niszczeć, a wokół betonowych umocnień rozrosła się roślinność. Wieloletnie ograniczenia dostępu człowieka sprzyjały zachowaniu tutejszych ekosystemów. W 2017 roku część Sazanu udostępniono turystom, a wycieczki łodzią organizowane są m.in. z Wlory. Nie oznacza to jednak swobodnego dostępu do całej wyspy. W niektórych miejscach nadal mogą znajdować się miny i niewybuchy pozostawione po działalności wojskowej, dlatego zwiedzanie ogranicza się do wyznaczonych obszarów. Przyszłość Sazanu budzi też kontrowersje. Planowana budowa luksusowego kompleksu turystycznego wywołała obawy o zachowanie jego przyrodniczego i historycznego charakteru.
Prypeć w Ukrainie. Natura odzyskuje miasto po katastrofie w Czarnobylu
Prypeć powstała w 1970 roku jako miasto dla pracowników pobliskiej elektrowni jądrowej w Czarnobylu i ich rodzin. Miała szkoły, bloki mieszkalne, obiekty sportowe i park rozrywki, którego diabelski młyn stał się później jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli katastrofy. Wszystko zmieniło się 26 kwietnia 1986 roku, gdy w wyniku nieudanego testu bezpieczeństwa doszło do eksplozji i zniszczenia reaktora numer cztery. Następnego dnia ewakuowano blisko 50 tys. mieszkańców, którym początkowo przekazywano, że opuszczają domy jedynie na kilka dni. Powrót do dawnego życia okazał się jednak niemożliwy.
Przez kolejne dekady ulice zaczęły zarastać drzewami, korzenie uszkadzały nawierzchnię, a roślinność stopniowo zajmowała podwórka, place zabaw i wnętrza budynków. W szerszej strefie wykluczenia odnotowano również obecność licznych dzikich zwierząt, w tym wilków, jeleni i dzików. Ograniczenie działalności człowieka stworzyło im warunki do rozwoju, choć nie oznacza to, że promieniowanie przestało stanowić zagrożenie. Prypeć jest dziś szczególnym przykładem krajobrazu, w którym przyroda odzyskuje przestrzeń mimo utrzymującego się skażenia. Przed rosyjską inwazją na Ukrainę strefa przyciągała turystów z całego świata, jednak obecnie nie jest miejscem dostępnym do zwykłego zwiedzania.
Kolmanskop w Namibii. Dawne miasto diamentów pochłania pustynia
Na pustyni Namib, niedaleko portowego miasta Lüderitz, znajdują się domy, do których zamiast mieszkańców zagląda dziś przede wszystkim wiatr. Historia Kolmanskop rozpoczęła się w 1908 roku, gdy pracownik kolei Zacharias Lewala natrafił w okolicy na diamenty. Odkrycie zapoczątkowało gorączkę poszukiwań, a niewielka osada szybko przekształciła się w zamożne miasteczko górnicze. Wzniesiono tu eleganckie domy, szpital, teatr, kręgielnię, a nawet fabrykę lodu – wyposażenie niezwykłe jak na miejsce położone pośród pustynnych wydm. Bogactwo osady było jednak związane z kolonialną eksploatacją zasobów naturalnych i pracą miejscowej ludności.
Kiedy odkryto znacznie bogatsze złoża diamentów dalej na południe, mieszkańcy zaczęli się wyprowadzać, aż w połowie lat 50. XX wieku Kolmanskop całkowicie opustoszało. Pozostawione budynki stopniowo wypełniał piasek, który dziś w niektórych pomieszczeniach sięga niemal sufitu. Zachowane fragmenty tapet, drzwi i wyposażenia kontrastują z wydmami wdzierającymi się przez okna. W przeciwieństwie do opuszczonych miast zarastających lasem, tutaj natura odzyskuje przestrzeń w zupełnie inny sposób. Kolmanskop można obecnie zwiedzać po uzyskaniu odpowiedniego pozwolenia, a jego ruiny należą do najbardziej niezwykłych pozostałości dawnej gorączki diamentów.
Wyspa Hashima w Japonii. Opuszczone osiedle z filmu o Jamesie Bondzie
Z oddali przypomina okręt wojenny, dlatego japońska Hashima zyskała przydomek Gunkanjima, czyli Wyspa Pancerników. Na niewielkim skrawku lądu u wybrzeży Nagasaki przez dziesięciolecia działała kopalnia węgla, wokół której powstało niezwykle gęsto zabudowane osiedle. W okresie największego rozwoju mieszkało tu ponad 5 tys. osób, choć wyspa ma zaledwie około 480 metrów długości i 160 metrów szerokości. Mieszkańcy mieli do dyspozycji szkoły, szpital, sklepy i obiekty rozrywkowe, a wielopiętrowe betonowe budynki zajmowały niemal całą dostępną przestrzeń.
Gdy w Japonii zaczęto odchodzić od węgla na rzecz ropy naftowej, kopalnia stopniowo traciła znaczenie, aż w 1974 roku została zamknięta. W ciągu kilku miesięcy Hashima opustoszała. Od tego czasu słona woda, silny wiatr i tajfuny niszczą opuszczone konstrukcje, a w szczelinach betonu pojawia się roślinność.
Wyspa stała się inspiracją dla kryjówki Raoula Silvy, przeciwnika Jamesa Bonda w filmie „Skyfall” z 2012 roku. W 2015 roku wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako część zespołu zabytków japońskiej rewolucji przemysłowej. Dziś można ją oglądać podczas zorganizowanych rejsów, jednak ze względu na zły stan techniczny budynków dostęp ograniczono do wyznaczonych tras.
Craco we Włoszech. Średniowieczne miasto opuszczone przez mieszkańców
Na wzgórzu w południowłoskim regionie Basilicata wznosi się Craco – średniowieczna miejscowość, której kamienne domy, kościoły i wąskie uliczki wyglądają dziś jak pozostałości dawno zapomnianego świata. Jej historia sięga ponad tysiąca lat, a zabudowa skupiona na stromym zboczu przez stulecia zapewniała mieszkańcom naturalną ochronę. Z czasem jednak położenie, które nadawało miejscowości wyjątkowy charakter, stało się jej największym zagrożeniem. Niestabilne podłoże i powtarzające się osuwiska coraz poważniej zagrażały budynkom. Przełom nastąpił w 1963 roku, gdy kolejne osuwisko wymusiło rozpoczęcie przesiedlania mieszkańców. Późniejsze wstrząsy sejsmiczne i dalsza degradacja terenu przypieczętowały los historycznej części miejscowości.
Pozostawione domy stopniowo niszczeją, a roślinność pojawia się między kamieniami, na dawnych dziedzińcach i wzdłuż opuszczonych uliczek. Charakterystyczna zabudowa na tle surowego krajobrazu przyciągnęła również filmowców. W Craco realizowano zdjęcia m.in. do „Pasji” Mela Gibsona oraz filmu o Jamesie Bondzie „Quantum of Solace”. Miejscowość stała się także atrakcją turystyczną, choć ze względu na niestabilność podłoża dostęp do ruin jest ograniczony. Zwiedzanie odbywa się w zorganizowanych grupach, a niektóre fragmenty dawnego miasta pozostają zamknięte ze względów bezpieczeństwa.
Warosza na Cyprze. Dawny kurort gwiazd Hollywood stał się miastem widmem
Jeszcze w latach 60. i na początku lat 70. XX wieku Warosza, nadmorska dzielnica Famagusty na Cyprze, należała do najbardziej prestiżowych kurortów we wschodniej części Morza Śródziemnego. Luksusowe hotele, restauracje i piaszczyste plaże przyciągały zamożnych turystów, a wśród odwiedzających wymieniano takie gwiazdy jak Elizabeth Taylor czy Brigitte Bardot. Rozwój ośrodka został jednak gwałtownie przerwany w 1974 roku, gdy po zamachu stanu na Cyprze i tureckiej interwencji wojskowej mieszkańcy uciekli ze swoich domów. Dzielnica znalazła się pod kontrolą sił tureckich i przez następne dziesięciolecia pozostawała zamknięta.
Pozbawione konserwacji hotele i apartamentowce zaczęły niszczeć, a na dawnych ulicach i wokół budynków rozrastała się roślinność. Za ogrodzeniem pozostały ślady dawnego życia kurortu – opuszczone sklepy, zniszczone fasady i puste obiekty wypoczynkowe. Od 2020 roku część Waroszy ponownie udostępniono odwiedzającym, choć nie oznacza to przywrócenia normalnego funkcjonowania dzielnicy. Decyzje o jej częściowym otwarciu spotkały się ze sprzeciwem Rady Bezpieczeństwa ONZ, ponieważ przyszłość tego obszaru pozostaje jednym z nierozwiązanych problemów podzielonego Cypru. Jeszcze w 2026 roku organizacja wzywała do cofnięcia działań podejmowanych w zamkniętej części Waroszy.
Bodie w USA. Miasto gorączki złota zatrzymało się w czasie
W górach Sierra Nevada w Kalifornii znajduje się Bodie, jedno z najlepiej zachowanych amerykańskich miast-widm z czasów gorączki złota. Jego początki sięgają drugiej połowy XIX wieku, kiedy odkrycie cennego kruszcu przyciągnęło w te okolice poszukiwaczy fortuny. Niewielka osada szybko rozrosła się w górnicze miasteczko, które w okresie największego rozkwitu liczyło kilka tysięcy mieszkańców. Powstawały sklepy, saloony, hotele, szkoły i domy mieszkalne, ale dobrobyt nie trwał zbyt długo. Wraz ze spadkiem opłacalności wydobycia ludzie zaczęli wyjeżdżać w poszukiwaniu nowych możliwości. W pierwszej połowie XX wieku Bodie niemal całkowicie opustoszało.
Dziś wzdłuż dawnych ulic nadal stoją drewniane budynki, a w części z nich zachowały się meble i przedmioty codziennego użytku. W przeciwieństwie do miejsc pochłanianych przez bujną roślinność, tutaj największą rolę odgrywają surowy klimat, wiatr i upływ czasu. Od 1962 roku Bodie jest chronione jako stanowy park historyczny, a pozostałości zabudowy utrzymywane są w stanie określanym jako arrested decay, czyli powstrzymana degradacja. Oznacza to zabezpieczanie budynków przed dalszym niszczeniem bez przywracania im dawnego wyglądu. Dzięki temu odwiedzający mogą zobaczyć autentyczne pozostałości miasteczka, które niegdyś żyło z wydobycia złota.
Al-Madam w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wioska zasypana przez pustynię
Zjednoczone Emiraty Arabskie kojarzą się przede wszystkim z nowoczesnymi wieżowcami Dubaju i Abu Zabi, ale kilkadziesiąt kilometrów od największych miast można zobaczyć zupełnie inny krajobraz. W emiracie Szardża, niedaleko miejscowości Al-Madam, znajduje się opuszczona osada znana jako Buried Village, czyli Zasypana Wioska. Powstała w drugiej połowie XX wieku w ramach programu budowy domów dla ludności prowadzącej wcześniej częściowo koczowniczy tryb życia. Składała się z kilkunastu budynków mieszkalnych i meczetu, jednak jej historia okazała się wyjątkowo krótka. Po kilkunastu latach mieszkańcy wyprowadzili się, a pustynia zaczęła stopniowo zajmować opuszczone zabudowania.
Dziś piasek wdziera się przez okna i drzwi, wypełnia pokoje, a miejscami niemal całkowicie zasłania ściany. Przyczyny opuszczenia osady przez lata obrastały legendami, w tym opowieściami o dżinnach, które miały wypędzić mieszkańców. Bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem są jednak trudne warunki codziennego życia, przede wszystkim silne wiatry i przemieszczające się wydmy. Wioska stała się popularnym celem wycieczek i fotografów, a jej los pokazuje, jak szybko pustynia może zmienić krajobraz stworzony przez człowieka. Wystarczyło zaledwie kilka dekad, by miejsce zaprojektowane jako stała osada zaczęło przypominać ruiny sprzed wielu stuleci.
Źródła: Daily Mail, National Geographic Polska