Trwające od końca lutego obecnego roku działania w cieśninie Ormuz wpływają na szereg sektorów życia obywateli krajów leżących nawet kilka tysięcy kilometrów od miejsca konfliktu. Jednymi z poszkodowanych sytuacji na Bliskim Wschodzie są największe linie lotnicze, a co za tym idzie również pasażerowie. Już teraz wiadomo, że w trakcie najbliższej zimy wycieczki w niektóre zakątki globu z Polski staną się utrudnione.
WIDEO…
Jak podaje Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników powietrznych, cena za baryłkę ropy wyniosła 194,90 USD, co stanowi kolejny wzrost – tym razem o 7,4% – względem poprzedniego tygodnia. Sukcesywny wzrost cen paliwa sprawia, że niektórzy przewoźnicy już teraz zapowiadają zmiany w kursowaniu samolotów. Wszystko zależy od tego, jak długo trwać będzie kryzys na Bliskim Wschodzie.
Hegemon w opałach
Choć władze Ryanaira obecnie zapewniają, że są przygotowane na zmiany w cenach paliw, sytuacja pozostaje niepewna w przypadku dłużej trwającej blokady cieśniny Ormuz. Dzięki przemyślanej strategii i zabezpieczeniu około 80% paliwowego zapotrzebowania po cenie 67 USD za baryłkę aż do marca 2027 roku, irlandzki przewoźnik znacznie łagodniej przechodzi obecny kryzys niż konkurencja. Najpopularniejsza linia lotnicza w Polsce planuje jednak podwyżki cen biletów o 3% i optymalizację swojej siatki połączeń, wycofując mniej rentowne loty z Polski. Z Rzeszowa od końca października znikną stałe połączenia do Londynu-Luton oraz Mediolanu-Malpensa, natomiast w najsłabszym pod względem popytu styczniu zawieszone zostaną na miesiąc trasy z Krakowa do Triestu, Pescary i Pragi. Agresywna redukcja kosztochłonnych tras w najmniej dochodowych miesiącach zimy ma zapobiec pogłębianiu strat finansowych.
Braki samolotów i droga ropa zmuszają Ryanaira również do cięć w całej Europie. Jak podają zagraniczne media, inia mocno ograniczy loty z belgijskiego portu Bruksela-Charleroi, co oznacza w tamtejszym rozkładzie aż o 2 mln mniej miejsc dla pasażerów. Z kolei „The Guardian” zauważa, że przewoźnik zmniejszył swój całoroczny cel z 216 do 214 mln pasażerów. W efekcie linia przenosi swoje maszyny tam, gdzie opłaty lotniskowe są niższe, a zyski z lotów wyższe.
Cięcia polskich lotów
Poważne kroki podjąć musiał również druga linia codziennie ułatwiająca tanie podróżowanie. Węgierski Wizz Air potwierdził zmniejszenie o 5% pierwotnie planowanej oferty na sezon zimowy 2026/27. Wpływ podwyższonych cen ropy zauważyć więc można obecnie w kurczącej się siatce połączeń, a nie wzroście cen biletów.
Decyzja ta oznacza wycięcie z rozkładu około 2 milionów miejsc oraz ponad 8 tysięcy rejsów, które dotyczą również naszego kraju. Najbardziej ucierpi Wrocław, skąd od końca października znikną loty do Malagi, Madrytu, Nicei i Bukaresztu, a połączenie do Kutaisi zostanie zawieszone do marca 2027 roku. Zmiany obejmą także inne polskie porty, powodując m.in. kasację tras z Warszawy do Genui i z Modlina do Brindisi, a także ograniczenie częstotliwości lotów oraz wcześniejsze zakończenie połączeń sezonowych.
LOT wstrzymuje połączenia
Już na początku bieżącego roku linie lotnicze LOT zapowiadały możliwe zmniejszanie częstotliwości rejsów na wybranych trasach. Ograniczenie obejmie połączenia z Warszawy do Aten, Belgradu, Bolonii oraz Zagrzebia. W ramach tej szerszej strategii zmniejszono także liczbę rejsów do Barcelony i Madrytu (z 14 do 6 tygodniowo) czy z Krakowa do Madrytu. Przewoźnicy wolą redukować liczbę rejsów na mniej rentownych trasach, niż podnosić ceny biletów do poziomu, który mógłby całkowicie zniechęcić pasażerów. W efekcie podróżni muszą liczyć się z mniejszym wyborem terminów lotów, ale kluczowe połączenia regionalne i europejskie pozostają wciąż w oficjalnych rozkładach.
Źródła: Interia, The Guardian, Rynek Lotniczy, Fly4Free
Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.