Reklama

Podróż w LOT Business zaczyna się jeszcze przed wejściem do samolotu. Pasażerowie mogą korzystać m.in. z dedykowanych stanowisk odprawy, pierwszeństwa przy kontroli bezpieczeństwa na wybranych lotniskach, zwiększonego limitu bagażowego, dostępu do saloników oraz priorytetowego wejścia na pokład. Na trasach dalekodystansowych czekają na nich również fotele rozkładane do pozycji płaskiego łóżka oraz rozbudowany serwis pokładowy, w tym posiłki podawane na porcelanie z Bolesławca. Reed Sutton z kanadyjskiego bloga Frugal Flyer sprawdził, jak te udogodnienia wyglądają w praktyce. W jego recenzji znalazło się sporo pochwał, ale jeden element podróży wyraźnie go rozczarował.

Klasa biznes LOT-u w Dreamlinerze. Reed Sutton ocenił komfort podróży

Reed Sutton przetestował klasę biznes Polskich Linii Lotniczych LOT podczas rejsu z Toronto do Warszawy Boeingiem 787-9 Dreamliner. Po wejściu na pokład zajął miejsce w pierwszym rzędzie, tuż przy kuchni. Taka lokalizacja oznaczała wprawdzie większy ruch załogi, ale miała też swoje zalety – pasażerowie siedzący z przodu byli obsługiwani wcześniej, a po lądowaniu mogli jako jedni z pierwszych opuścić samolot. Dobre pierwsze wrażenie zrobił na nim również sam fotel. Sutton uznał go za przestronny i wygodny w pozycji siedzącej, doceniając elektroniczną regulację oraz dodatkowe schowki na drobiazgi.

Nie wszystkie rozwiązania okazały się jednak równie praktyczne. Panel sterowania systemem rozrywki umieszczono w miejscu, do którego trudno było wygodnie sięgnąć, a największe mankamenty wyszły na jaw dopiero po rozłożeniu fotela do pozycji płaskiego łóżka. Zabudowana przestrzeń na nogi w pierwszym rzędzie ograniczała swobodę ruchów, a szerokość siedzenia utrudniała wygodne ułożenie się na boku. „Przyznam szczerze, że nie było to szczególnie przyjemne” – dodał Sutton, opisując próbę nocnego odpoczynku.

Komfortu nie poprawiała również cienka poduszka, którą uznał za mało wygodną i ostatecznie zastąpił własnym swetrem. Mimo tych niedogodności udało mu się przespać około czterech godzin, co przy porannym lądowaniu uznał za całkiem dobry wynik. Znacznie mniej zastrzeżeń miał do zestawu podróżnego. W niewielkiej kosmetyczce znalazły się m.in. opaska na oczy, zatyczki do uszu, szczoteczka i pasta do zębów oraz skarpetki. Wyposażenie było dość podstawowe, ale właśnie jego prostota przypadła blogerowi do gustu.

klasa biznes w LOT
fot. materiały prasowe LOT

Jedzenie w klasie biznes LOT-u zachwyciło. Jednego elementu wyraźnie zabrakło

O ile warunki do snu pozostawiły Suttonowi pewien niedosyt, znacznie lepiej wypadł w jego ocenie serwis pokładowy, a szczególnie oferta gastronomiczna. Obsługę rozpoczęto od napoju powitalnego – do wyboru były woda, sok pomarańczowy lub szampan – a przed właściwą kolacją podano niewielką przekąskę i ciepłe ręczniki. Sutton zdecydował się na wędzoną kaczkę z prosciutto i chutneyem z mango, a następnie białą rybę z sosem szafranowym, ryżem jaśminowym i ratatouille.

To właśnie danie główne okazało się jednym z najmocniejszych punktów całego rejsu. „Jeden z najlepszych posiłków w samolocie, jakie kiedykolwiek jadłem” – napisał. Dobrze ocenił również deser oraz śniadanie podane przed lądowaniem. Bloger miał właściwie tylko jedno kulinarne zastrzeżenie – chętnie zobaczyłby w menu więcej dań nawiązujących do polskiej kuchni i półżartem zastanawiał się, dlaczego zabrakło pierogów. Pozytywnie ocenił także wybór win, szampanów i mocniejszych alkoholi.

Nieco mniej entuzjastycznie Sutton wypowiadał się o pracy personelu. Jego zdaniem załoga momentami sprawiała wrażenie mało uważnej lub zniecierpliwionej, choć jednocześnie przyznał, że sam serwis przebiegał sprawnie. Największe zastrzeżenie dotyczyło jednak czegoś zupełnie innego – podczas opisywanego rejsu na pokładzie nie było dostępu do internetu, dlatego Sutton musiał pracować na komputerze w trybie offline. „Chyba największym zarzutem byłby brak Wi-Fi” – podsumował. Warto jednak zaznaczyć, że od marca 2026 roku LOT stopniowo wyposaża Dreamlinery w internet pokładowy, a obecnie Wi-Fi jest dostępne w wybranych maszynach tego typu.

Niedogodność ta nie przesądziła jednak o końcowej ocenie. Całe doświadczenie w klasie biznes LOT-u określił jako „doskonałe i eleganckie” i zadeklarował, że chętnie wybrałby ją ponownie. Pozytywne wrażenie utrzymało się również po zakończeniu rejsu. Przed kolejnym lotem Sutton odwiedził na Lotnisku Chopina LOT Business Lounge Polonez, gdzie szczególnie wysoko ocenił wybór ciepłych dań, przekąsek i napojów. Wyróżnił także rozbudowane menu koktajlowe, które jego zdaniem przewyższało ofertę wielu saloników znanych mu z Kanady.

Źródło: Frugal Flyer

Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.
Sabina Zięba
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...