Reklama

Wielu turystów planujących wyjazd nad Morze Bałtyckie na pewno spotkało się kiedyś z komunikatem o trujących sinicach. Kąpiel w wodzie bogatej w te organizmy grozi wysypką, swędzeniem skóry czy łzawieniem oczu. Ekspansji bakterii sprzyja zjawisko eutrofizacji, które już teraz dotyczy niemal całego Bałtyku.

Eutrofizacja, czyli przeżyźnienie wody

Głównym czynnikiem napędzającym eutrofizację Bałtyku jest działalność rolnicza. Nadmierne stosowanie nawozów sztucznych i naturalnych sprawia, że składniki odżywcze (głównie azot i fosfor) przenikają do wód gruntowych, skąd rzekami trafiają wprost do morza.

W wodach przepełnionych tymi pierwiastkami dochodzi do masowego zakwitu glonów i sinic, które przy wysokiej temperaturze powodują silne mętnienie wody. Gdy mikroorganizmy obumierają, opadają na dno, a proces ich rozkładu pochłania niemal cały rozpuszczony w wodzie tlen. W warunkach beztlenowych zaczynają namnażać się bakterie wytwarzające trujący siarkowodór. W efekcie na dnie powstają tzw. martwe strefy, czyli całkowicie pozbawione życia obszary, z których uciekają ryby i inne morskie organizmy.

Bałtyckie martwe strefy

Choć eutrofizacja dotyka niemal całego akwenu, nie wszędzie sytuacja jest na tyle krytyczna, by mówić o beztlenowych pustyniach. Miejsca, gdzie tlenu w wodzie jest za mało, by rozwijało się tam życie, pokrywają ok. 20% głębokiego dna Bałtyku. To obszar większy niż cała Dania. Co istotne, na naszym morzu znajduje się aż 7 z 10 największych tego typu stref na świecie.

Oprócz niedotlenienia i zakwitu sinic, eutrofizacja niesie za sobą jeszcze kilka innych szkodliwych skutków. Zdominowana przez glony woda pozbawiona jest bioróżnorodności, co wpływa na utratę siedlisk gatunków wrażliwych. Do takich zalicza się wiele bałtyckich ryb, a wśród nich popularny dorsz, którego populacja od kilku lat jest zagrożona. Zmniejszenie populacji tej ryby to nie tylko wielka strata dla ekosystemu Bałtyku (ryby są elementem diety foki szarej), ale również cios wymierzony w rybołówstwo i turystykę nadmorską.

Lepiej to nie wszystko

Mimo że całkowity dopływ składników odżywczych z Polski do akwenu uległ odczuwalnej redukcji, ekosystem Bałtyku wciąż pozostaje w bardzo trudnym stanie. Naszemu krajowi udało się zmniejszyć emisję azotu od 9 do 32% i fosforu o 28%. Takie wyniki nie wystarczają jednak ekspertom, którzy podkreślają, że aby całkowicie usunąć ryzyko, należy nie tylko wyławiać szkodliwy nadmiar substancji odżywczych, ale również przeciwdziałać ich dopływowi. Ponad trzy czwarte z polskich rzek i jezior to już wody eutroficzne, które regularnie przedostają się do Morza Bałtyckiego cechującego się niezwykle długą wymianą wody. Wśród projektów realizowanych przez szwedzką fundację Race for the Baltic znajdują się m.in.:

  • działania portowe – ograniczenie wycieków nawozów sztucznych w portach morskich oparte na tworzeniu procedur zabezpieczających;

  • kampania „Widzisz sinice?” – inicjatywa mająca zwrócić uwagę społeczeństwa na szkodliwe rezultaty nieodpowiedniego gospodarowania ściekami;

  • projekt usuwania fosforu zdeponowanego na dnie zamkniętych zatok morskich i wewnętrznych akwenów;

  • tworzenie roślinnych stref buforowych wzdłuż rzek, które mają ograniczyć transport wód gruntowych do zbiorników.

Wszystkie te działania mają się przysłużyć realizacji nadrzędnego celu, który polega na redukcji ilości fosforu trafiającego do Bałtyku aż o 500 ton. By takie założenie ziściło się w rzeczywistości, zaangażować będą musieli się mieszkańcy z całego kraju. Nie tylko ci zamieszkujący tereny nadmorskie.

Źródła: Polskiemorze24, Race for the Baltic, WWF

Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.
Olaf Kardaszewski

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...