Europejskie rzeki wysychają. Węgry gaszą światła, a z dna Dunaju i Renu wyłaniają się tajemnicze artefakty
Na skutek utrzymujących się w tego lata upałów, wysychają największe rzeki Europy. Niski poziom wody w Dunaju zmusił węgierski rząd do zamknięcia Elektrowni Jądrowej w Paks, która dostarcza blisko połowę energii elektrycznej w całym kraju. Niemcy również walczą z ubytkiem wody w swoim najważniejszym śródlądowym akwenie – Renie. Wyłaniające się miejscami dno zaczyna przynosić zaskakujące odkrycia.

Tegoroczne lato obfituje w wręcz tropikalne temperatury utrzymujące się nad Europą. Pod koniec czerwca w Polsce padł rekord najwyższej zanotowanej ciepłoty – termometry w Słubicach ukazały 40,5°C. Historyczne pomiary odnotowano również m.in. w Danii, Czechach czy Niemczech.
Utrzymujące się upały drastycznie odbijają się na kondycji najważniejszych europejskich akwenów. W szczególności cierpią rzeki, które w wielu państwach stanowią trzon krajowej gospodarki. Kryzysowa sytuacja zmusza niektóre rządy do stanowczych, odmieniających funkcjonowanie całego narodu działań.
Dunaj gasi światło
Premier Węgier Péter Magyar ogłosił, że Elektrownia Jądrowa w Paks będzie musiała zostać wyłączona. Decyzja ta jest konsekwencją utrzymującego się niskiego poziomu wody w Dunaju, który służy obiektowi za główne źródło chłodzenia. To pierwsza taka sytuacja od 44 lat, kiedy to elektrownia zaczęła swoją pracę. Rezultaty decyzji węgierskiego premiera widać w największych miastach kraju. Władze Budapesztu zostały zmuszone do spowolnienia metra oraz tramwajów, które w ten sposób mają zaoszczędzić 15 megawatogodzin każdego dnia. Zmiany dotkną również niektórych linii napędzanych prądem elektrycznym trolejbusów, których część zostanie zamieniona na pojazdy zasilane olejem napędowym.
W stolicy Węgier zostanie również wyłączone oświetlenie dekoracyjne głównych atrakcji turystycznych miasta. Ucierpią najważniejsze i najbardziej widowiskowe budowle, takie jak budynek Parlamentu i Zamek w Budzie. Choć ostatnia turbina elektrowni obecnie jeszcze działa, przyszłość zdaje się niezwykle niepewna. Magyar w jednym z najnowszych wystąpień zaznacza, że żywotność obiektu balansuje na bardzo cienkiej, 5-centymetrowej granicy. Tyle bowiem dzieli obecny wynik 83 metrów i 68 centymetrów nad poziomem Morza Bałtyckiego od absolutnej granicy, po której rozpoczyna się całkowity proces wyłączania Elektrowni Jądrowej w Paks.
Rekord na Renie
Sytuacja nie wygląda bardziej kolorowo u naszych zachodnich sąsiadów – najdłuższa rzeka kraju, Ren, również notuje rekordowo niski poziom wody. Wodowskaz w Kolonii, ważnym punkcie śródlądowej żeglugi, pokazał w ostatnich dniach raptem 66 centymetrów. Taki wynik zmusił rząd krajowy Nadrenii Północnej-Westfalii do zaapelowania do rządu federalnego o zapewnienie środków na dalszą rozbudowę toru wodnego między Duisburgiem a Kolonią. Tym fragmentem rzeki bowiem – choć z zdecydowanie mniejszym obłożeniem – nadal mogą pływać statki transportowe.
Niski poziom Renu zaczyna znacząco wpływać na gospodarkę naszych zachodnich sąsiadów. Dość powiedzieć, że śródlądowa żegluga odgrywa kluczową rolę w transporcie towarów masowych, a straty wywołane ubytkiem wody w Renie szacuje się już na 2,4 mld euro. Mimo apelów niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej rząd w Berlinie zachowuje spokój, nie przewidując, by tegoroczna susza doprowadziła do podobnej sytuacji jak w 2018 roku, kiedy to niski poziom wody doprowadził do utraty niemal dwóch i pół miliarda euro.
Cierpi jednak nie tylko przemysłowy transport śródlądowy – lokalne media podkreślają, że deficyt wody wpływa na zahamowanie tamtejszej turystyki. Mniejsi przedsiębiorcy cierpią na brak możliwości wynajmu wodnego sprzętu, który co roku stanowi ważny element nadreńskiego wypoczynku. Dodatkowo część komercyjnych przepraw promowych została zatrzymana.
Cierpi też rzeczna flora i fauna, której na skutek podwyższenia temperatury wody zaczyna brakować tlenu. Organizacje ochrony środowiska sprzeciwiają się również projektowi budowy toru wodnego, który miałby dodatkowo wyeksploatować najdłuższą niemiecką rzekę. Według przewodniczącej ekologicznej fundacji BUND ingerencja w nurt Renu przyczyni się do degradacji cennych przyrodniczo terenów brzegowych.

Artefakty z dna rzek
Wysychająca woda w europejskich rzekach wynosi na wierzch nieznane wcześniej artefakty. W niemieckim Renie mieszkańcy zaczynają natrafiać na starą amunicję, która niezwłocznie zostaje usuwana przez wyszkolonych saperów. Podobna sytuacja miała miejsce w Budapeszcie, gdzie z Dunaju wyłowiono nie lada arsenał: dziesięć min przeciwpancernych, granat ręczny oraz kilogram mieszanej amunicji. To kolejny raz, jak w wyniku spadku poziomu wody w węgierskiej stolicy muszą interweniować saperzy – w lipcu woda odsłoniła części pocisku artyleryjskiego z czasów II wojny światowej.
Do prawdziwej sensacji doszło na bułgarskim odcinku Dunaju. Na terenach bułgarsko-rumuńskiej granicy mieszkaniec natrafił na dziwnie wyglądające kości, które po konsultacji z Regionalnym Muzeum Historii okazały się szczątkami prehistorycznego mamuta włochatego. Eksperci przewidują, że odnaleziona żuchwa, ciosy, żebra oraz inne fragmenty szkieletu należały do osobnika osiągającego prawie 5 metrów wysokości. Odkrycie stanowi jedną z nielicznych pozytywnych konsekwencji dramatycznie niskiego stanu najważniejszych europejskich rzek.
Źródła: Rzeczpospolita, EuroNews, RMF24, PKB25.pl, Interia
Nasz autor
Olaf Kardaszewski
Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.

