Sięgając po jogurt, wędlinę czy gotowe danie, coraz częściej zastanawiamy się nad literami i cyframi ukrytymi w składzie – i słusznie. Nowe, zakrojone na szeroką skalę badanie, dodaje ważne dane do dotychczasowej wiedzy o wpływie konserwantów na zdrowie. Sugeruje, że część powszechnie stosowanych konserwantów może wiązać się z wyższym ryzykiem nadciśnienia tętniczego, a w niektórych przypadkach także chorób układu krążenia. Najbardziej zaskakujące jest to, że ryzyko zdaje się podwyższać także substancja uważana za naturalną, a nawet zdrową: witamina C.
WIDEO…
Osiem konserwantów powiązanych z nadciśnieniem
Badacze z Francji przeanalizowali dane 112 395 dorosłych osób, ramach kohorty NutriNet-Santé, które obserwowano przez siedem do ośmiu lat. Wyniki opublikowano w prestiżowym czasopiśmie „European Heart Journal”. Jak podkreślają autorzy, to jedno z pierwszych badań, które na tak wielkiej próbie przygląda się związkowi konserwantów z ciśnieniem krwi.
Analiza wskazała osiem powszechnie stosowanych substancji powiązanych z podwyższonym ryzykiem nadciśnienia. Są to:
- sorbinian potasu (E202),
- pirosiarczyn potasu (E224),
- azotyn sodu (E250),
- kwas askorbinowy (E300),
- askorbinian sodu (E301),
- izoaskorbinian sodu (E316),
- kwas cytrynowy (E330) oraz
- ekstrakty z rozmarynu (E392).
Część z nich, jak kwas askorbinowy (czyli witamina C) lub ekstrakty z rozmarynu, uchodzi za składniki „naturalne”, co czyni te ustalenia szczególnie zaskakującymi.
To nie pierwsze badanie wykorzystujące francuską bazę danych NutriNet-Santé, na temat konserwantów. Pisaliśmy już o innym, które powiązało ich spożycie z wyższym ryzykiem cukrzycy i nowotworów.
Co dokładnie wykazało badanie i jak je czytać?
Osoby o najwyższym spożyciu konserwantów miały o 29 procent wyższe ryzyko nadciśnienia oraz o 16 procent wyższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych w porównaniu z grupą o najniższym spożyciu. Z kolei większe spożycie konserwantów o działaniu przeciwutleniającym wiązało się z o 22 procent wyższym ryzykiem nadciśnienia.
Kluczowe jest jednak właściwe odczytanie tych liczb. Badanie ma charakter obserwacyjny, co oznacza, że pokazuje jedynie korelację, a nie dowodzi, że dane dodatki bezpośrednio wywołują nadciśnienie czy choroby serca. Naukowcy zaobserwowali związek, ale na jej podstawie nie można – jeszcze – formułować twierdzeń o przyczynie i skutku. Podkreślają, że zdecydowanie potrzeba kolejnych badań na ten temat, bo potencjalne ryzyko i odpowiednie stosowanie (bądź nie) konserwantów mają ogromny wpływ na zdrowie ludzi na całym świecie.
Póki co badania są, ale dotyczą pojedynczych substancji i prowadzone są nie zawsze na ludzkich modelach. Na przykład badanie z 2024 roku na myszach wykryło korelację między sorbinianem potasu a dysfunkcjami metabolicznymi i stłuszczeniem wątroby. Mamy też coraz więcej dowodów na szkodliwość azotynu sodu, stosowanego do konserwacji mięsa. Naukowcy z Wielkiej Brytanii zaapelowali nawet, aby na boczku czy szynce umieszczać ostrzeżenia przed ryzykiem raka, podobne, jak na opakowaniach papierosów.
Dla konsumentów płynie z tego umiarkowany, ale jeszcze nie alarmistyczny wniosek. Ustalenia francuskiego zespołu wzmacniają argumenty na rzecz ograniczania spożycia wysoko przetworzonej żywności i uważnego czytania etykiet, ale nie są powodem do paniki. Kolejnym krokiem będą badania, które sprawdzą, czy zaobserwowany związek ma charakter przyczynowy.
Źródło: European Heart Journal