W okresie swojej szczytowej potęgi w 117 r. n.e. Imperium Rzymskie obejmowało obszar niemal 5,5 miliona kilometrów kwadratowych. Rozciągało się na terenie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.
WIDEO…
Aby zarządzać tak wielkim terytorium, kluczowa była komunikacja. Rzymianie nie polegali tylko na rzekach, ale stworzyli też olbrzymią sieć dróg, co było ich olbrzymim osiągnięciem.
Co do tej pory sądzono o rzymskich traktach?
Przez stulecia wśród historyków i w świadomości społecznej dominowały trzy główne założenia:
- przekonanie o tym, że rzymscy inżynierowie wyznaczali trasy w idealnej linii prostej od punktu do punktu – niemal całkowicie bez zakrętów;
- przeświadczenie o absolutnie centralnej roli Rzymu jako głównego węzła całej sieci – zgodnie z powiedzeniem „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”;
- hipoteza, wedle której współczesna sieć drogowa jest prostym spadkobiercą tras wyznaczonych przez rzymskich inżynierów.
Teraz naukowcy powiedzieli „sprawdzam”. Co się okazało?
Cyfrowa mapa imperium
Aby zweryfikować te funkcjonujące od wielu lat hipotezy, międzynarodowy zespół naukowców stworzył, jak przekonuje, najbardziej szczegółowy model cyfrowy rzymskiej sieci drogowej, obejmujący blisko 300 tys. km dróg rozciągających się na obszarze 5,27 miliona km². Wyniki opublikowano w czasopiśmie „Nature Communications”. Wykorzystując zaawansowane metody naukę o sieciach, narzędzia GIS oraz regresję ważoną geograficznie, badacze przeanalizowali m.in. to, czy te trakty są faktyczne proste.
Czy wszystkie drogi faktycznie prowadziły do Rzymu?
Analiza rzymskich dróg sieci przyniosła zaskakujące wnioski. Zdaniem badaczy Rzym wcale nie był najbardziej centralnym węzłem lądowym imperium. Pod względem centralnej pozycji pośrednictwa ruchu lądowego znacznie ważniejsze okazały się miasta takie jak Bizancjum, Antiochia, Ancyra czy Korynt. To pojęcie należy rozumieć jako kluczowy punkt tranzytowy. Wskaźnik ten mierzy, jak często dany punkt pojawia się na najkrótszych (najszybszych) trasach łączących różne, odległe od siebie regiony.
Nie oznacza to, że Rzym był odcięty od świata. Przeciwnie, jednak zawdzięczał swoją pozycję głównie dominacji w komunikacji morskiej.
Mit o idealnie prostych traktach
Badanie podważyło również mit mówiący o prostych rzymskich drogach. Choć rzymscy inżynierowie preferowali proste odcinki, stosowali je konsekwentnie tylko tam, gdzie pozwalała na to nizinna rzeźba terenu (np. w Europie Zachodniej czy Afryce Północnej).
Jednak w terenach górskich szlaki dostosowywano do ukształtowania terenu, tworząc serpentyny. Współczesne drogi są statystycznie bardziej proste niż rzymskie. Wynika to z zastosowania maszyn, które umożliwiają wykonywanie prac ziemnych czy przekopów i tuneli.
Trwały ślad rzymskich dróg
A czy dzisiejsze drogi przebiegają w zgodnie z rzymskimi traktami? Tak, ale tylko częściowo i bardziej należy tu mówić o zagęszczeniu antycznych tras przy wielkich aglomeracjach takich jak m.in. Paryż, Madryt, Birmingham czy Bruksela niż występowaniu pod współczesnymi autostradami.
Badania pokazują umiarkowaną dodatnią korelację między przebiegiem rzymskich szlaków a głównymi nowoczesnymi drogami. Nie istnieje jednak żaden region, w którym antyczna sieć całkowicie pokrywałaby się z dzisiejszą infrastrukturą.
Nowe spojrzenie na inżynierię i planowanie Imperium
Wyniki badania potwierdzają, że rozwój rzymskiej sieci drogowej był planowany przemyślanie, ale głównie na poziomie poszczególnych prowincji. „Wbrew przysłowiu »Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu«, metropolie takie jak Antiochia, Ancyra [dzisiejsza Ankara – przyp. red.] Bizancjum czy Korynt mają dogodniejsze położenie niż Rzym, jeśli chodzi o rolę węzłów w imperialnej sieci transportu lądowego” – podsumowują naukowcy.
Źródło: Nature Communications
Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.