Cywilizacja Majów okresu klasycznego (250–900 n.e.) tworzyła tętniące życiem ośrodki miejskie w lasach tropikalnych dzisiejszego Belize, Meksyku i Gwatemali. Wśród najbardziej imponujących konstrukcji przypisywanych tej cywilizacji są kamienne piramidy i świątynie, które osiągały wysokość do 70 metrów.

WIDEO…

player placeholder

Mało znanym faktem jest, że Majowie nie chowali swoich zmarłych na cmentarzach, ale bezpośrednio pod podłogami domostw, co pozwalało zachować bliskość z przodkami i sankcjonowało prawa rodziny do ziemi. Przedstawiciele elit regularnie otwierali grobowce, by wchodzić w interakcje ze szczątkami zmarłych, którzy w ich wierzeniach stawali się bóstwami powiązanymi ze światem podziemnym.

DNA z jaskiń i miasta

Jaskinie odgrywały ważną rolę w wierzeniach Majów związanych ze śmiercią. Dlatego w nich również znajdowane są pochówki lub rytualne depozyty. Dlatego międzynarodowy zespół naukowców postanowił przebadać DNA szczątków ludzkich zarówno z miasta, jak i jaskiń i porównać je ze sobą.

Zobacz także:

W sumie przeanalizowano blisko 500 próbek pobranych z kości i zębów ze stanowiska Muklebal Tzul w górach Belize oraz z okolicznych jaskiń. W ten sposób odtworzono profile genetyczne mieszkańców regionu z okresu klasycznego. Wyniki tych badań opublikowano na platformie preprintów bioRxiV

Jeden zmarły w dwóch miejscach

Analiza genetyczna przyniosła sensacyjny wynik: szczątki tych samych osób znajdowały się w dwóch odległych miejscach. Zęby 24 osób odnalezione w reprezentacyjnych grobowcach w Muklebal Tzul zidentyfikowano również w depozycie wotywnym w jaskini Bats'ub, oddalonej o 26,5 km! Warto zaznaczyć, że nie była to codzienna praktyka i dotyczyła ona wyłącznie arystokracji.

W jaskini tej znajdował się pochówek kobiety z IV wieku n.e., którą lokalna majańska elita traktowała jako swoją praprzodkinię. Przez kolejne stulecia potomkowie składali wokół jej miednicy zęby swoich zmarłych krewnych przenoszone z domowych grobowców.

W ocenie naukowców praktyka ta stanowiła świadomą strategię legitymizacji władzy. Polegała na łączeniu pałaców ze świętym światem podziemnym. – Kości nadal były częścią rodziny – powiedział Keith Prufer, archeolog z Uniwersytetu Nowego Meksyku i jeden z kierowników projektu, cytowany w „Science”.

Rekonstrukcja rodowodów

Genetycy odtworzyli trzy rodowody sięgające od czterech do ośmiu pokoleń. Badania wykazały, że struktura elit opierała się na patrylinearnym systemie dziedziczenia i patrylokalnym zamieszkaniu. Co to oznacza? Mężczyźni pozostawali w rodowych siedzibach, a kobiety pochodziły z zewnątrz. Zarówno męskie, jak i żeńskie zęby trafiały do jaskini, co wskazuje na równą rolę obu płci w czczeniu przodków.

Przodkowie w domu? Również w Polsce

Praktyka chowania zmarłych na terenie osad nie była obca również w pradziejowej Europie, w tym Polsce. Znany jest co najmniej jeden przypadek z Polski z czasów paleolitu, gdzie zwłoki umieszczono pod szałasem, w późniejszych okresach, na przykład w neolicie zmarłych składano również na terenie osad, obok domów.

Archeolodzy natknęli się też na takie groby sprzed kilku tysięcy lat na terenie naszego kraju, w którch brakowało części kości, co oznacza, że być może były one wyciągane i traktowane jako relikwie po przodkach.

Źródło: bioRxiv, Science