Odkrycia dokonano przy ul. Przyrynek 2 na Nowym Mieście, w podziemiach kościoła Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny – jednej z najstarszych świątyń stolicy, ufundowanej w 1411 roku przez księżną Annę Mazowiecką. Choć wojenne gruzowisko uprzątnięto w 1945 roku, krypty przez ponad 80 lat skrywały relikty renesansowego arcydzieła. Na ich trop podczas prac ewidencyjnych wpadli mazowieccy konserwatorzy zabytków oraz eksperci z Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk.

WIDEO…

player placeholder

Szukali XIX-wiecznych detali, odkryli renesansowy skarb

Gdy historycy sztuki dr Piotr Jamski i dr hab. Marcin Zgliński zeszli do kościelnych krypt, początkowo szukali drobnych fragmentów XIX-wiecznych rzeźb włoskiego artysty Francesco Jeracego. Zamiast nich, podczas odgruzowywania dawnego schowka, z warstwy pyłu wyłoniła się kamienna twarz Chrystusa z chusty św. Weroniki (tzw. veraikon). Styl rzeźby od razu wskazał na drugą połowę XVI wieku.

Łącznie wydobyto 21 elementów z wapienia pińczowskiego, stanowiących około 20% dawnej nastawy. Ocalały bogato zdobione trzony kolumn, fragmenty belkowania, fryz z atrybutami Męki Pańskiej oraz część monumentalnego reliefu ze sceną Ukrzyżowania. Mimo pożaru w 1944 roku i dekad spędzonych w wilgoci, kamień przetrwał w dobrym stanie, zachowując ślady pierwotnych złoceń i polichromii.

Zobacz także:

Archiwalne zdjęcia i dzieło „polskiego Praksytelesa”

Początkowo sądzono, że odnalezione detale są częścią renesansowego nagrobka. Zagadkę rozwiązały unikatowe fotografie z ok. 1895 i 1936 roku z archiwów IS PAN. Pozwoliły one zidentyfikować znalezisko jako ołtarz z lat 1565–1580, stojący przed wojną w nawie bocznej, oraz przypisać go Janowi Michałowiczowi z Urzędowa (ok. 1530–1583).

Michałowicz był jednym z najwybitniejszych rzeźbiarzy i architektów polskiego renesansu. Jako pierwszy Polak dorównał warsztatem mistrzom włoskim, zyskując na dawnym epitafium przydomek „polskiego Praksytelesa”. Choć jego nagrobki zdobią katedry na Wawelu, w Poznaniu i Łowiczu, nie znano dotąd żadnego ołtarza jego autorstwa. Dzieło powstało zapewne w Krakowie – być może z inicjatywy Bony Sforzy lub Anny Jagiellonki – a do Warszawy trafiło w XVIII lub XIX wieku.

Od wojennych zgliszczy do przyszłej rekonstrukcji

Dlaczego o tak cennym zabytku zapomniano? Zburzony podczas powstania warszawskiego kościół przeszedł w latach 1947–1952 purystyczną odbudowę, która przywróciła mu surowy, gotycki wygląd. Rozbite w 1944 roku elementy późniejszego wystroju złożono w 1945 roku w podziemiach, a w latach 70. część krypt dodatkowo zalano betonową wylewką.

Dziś znalezisko objęto szczególną opieką Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Oczyszczone rzeźby trafiły już do tymczasowego lapidarium. W planach są zaawansowane prace konserwatorskie oraz próba rekonstrukcji ołtarza, by po ponad 80 latach mógł znów zachwycać w murach świątyni.

Źródło: Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, polskieradio.pl