Niezwykły pałac, w którym odbyło się najbardziej tajemnicze wesele roku. Kiedyś bywał tu Winston Churchill
Tom Holland i Zendaya są dziś na ustach fanów na całym świecie, m.in. za sprawą głośnych premier „Odysei” Christophera Nolana oraz „Spider-Mana: Całkiem nowy dzień”. Zainteresowanie budzi jednak nie tylko ich kariera. Para od lat konsekwentnie chroni swoją prywatność, dlatego szczególne emocje wywołały doniesienia o ich uroczystości ślubnej. Na jej miejsce mieli wybrać jedną z najbardziej niezwykłych posiadłości w Anglii.

Beaverbrook leży pośród zielonych wzgórz Surrey, niespełna godzinę drogi od Londynu, i od ponad wieku przyciąga ludzi ze świata polityki, kultury i filmu. Dawniej bywał tu Winston Churchill, a wśród gości pojawiały się także największe gwiazdy dawnego Hollywood. Dziś historyczna rezydencja działa jako luksusowy hotel, zachowując jednak charakter prywatnej wiejskiej posiadłości. Co sprawia, że właśnie to miejsce wybierają celebryci i jaka historia kryje się za murami Beaverbrook?
Historia posiadłości, którą odwiedzały największe sławy
Historia Beaverbrook sięga 1866 roku, kiedy na wzgórzach Surrey wzniesiono okazałą wiktoriańską rezydencję dla przedsiębiorcy Abrahama Dixona. Przez kolejne dekady posiadłość zmieniała właścicieli, jednak jej najsłynniejszy rozdział rozpoczął się w 1910 roku. Wtedy kupił ją Max Aitken – urodzony w Kanadzie biznesmen, wydawca prasowy i polityk, który kilka lat później otrzymał tytuł barona Beaverbrook. Według historii opisywanej przez sam hotel, Aitken miał natrafić na ogłoszenie o sprzedaży podczas przejażdżki samochodem z laureatem Nagrody Nobla Rudyardem Kiplingiem. Wystarczyła jedna wizyta, by zdecydował się zapłacić za posiadłość 30 tys. funtów.
Nowy właściciel szybko zaczął dostosowywać dom do swoich potrzeb: doprowadził elektryczność, zainstalował centralne ogrzewanie, zbudował basen, a także prywatne kino – w tamtych czasach prawdziwą rzadkość. Z czasem Beaverbrook przestał być jedynie rodzinną rezydencją i stał się miejscem spotkań wpływowych przedstawicieli polityki, kultury i wyższych sfer.
Szczególnie często pojawiał się tu Winston Churchill, którego z Lordem Beaverbrookiem łączyła wieloletnia, choć niepozbawiona politycznych napięć przyjaźń. Podczas II wojny światowej właściciel posiadłości został ministrem produkcji lotniczej w rządzie Churchilla, a Beaverbrook miał być przygotowany również jako zapasowe miejsce spotkań brytyjskiego gabinetu wojennego.
Przez rezydencję przewinęli się także pisarze, artyści i przedstawiciele światowych elit. Wśród historycznych gości wymieniani są m.in. Elizabeth Taylor, Ian Fleming, Somerset Maugham, H.G. Wells, Joe i Rose Kennedy oraz Lady Diana Cooper. Pamięć o części z nich zachowała się do dzisiaj – poszczególne apartamenty otrzymały imiona osób związanych z historią domu, dzięki czemu przeszłość Beaverbrook stała się integralną częścią jego współczesnego charakteru.
Po latach rezydencja została odrestaurowana i przekształcona w luksusowy hotel. Za jego odrodzeniem stoją m.in. Joel Cadbury, potomek rodziny związanej ze słynnym brytyjskim producentem czekolady, oraz przedsiębiorca Ollie Vigors, którzy postawili na zachowanie historycznego charakteru miejsca zamiast zamieniania go w typowy pięciogwiazdkowy resort.

Kameralne rezydencje i spa w stajniach
Dzisiejszy Beaverbrook zajmuje niemal 190 hektarów zielonych terenów rozciągających się pośród wzgórz Surrey. Główny budynek jest tylko częścią rozległej posiadłości, na którą składają się również ogrody, lasy, trawniki, dawne zabudowania gospodarcze oraz mniejsze domy rozsiane po całym terenie. Centralnym punktem pozostaje The House, czyli dawna rezydencja Lorda Beaverbrooka. Jej wnętrza zachowały historyczny charakter, ale zostały urządzone tak, by nie przypominały muzealnej ekspozycji. Klasyczna architektura łączy się tu z odważnymi kolorami, wzorzystymi tkaninami, antykami i detalami odwołującymi się do osób, które w przeszłości były związane z posiadłością.
Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest apartament nazwany imieniem Elizabeth Taylor, wyposażony w łóżko z baldachimem oraz wolnostojącą wannę, która należała niegdyś do Rudolfa Nurejewa. W głównym domu znajdują się również biblioteka, salon, bar, restauracja i historyczne kino, przypominające o czasach, gdy Beaverbrook był przede wszystkim prywatną rezydencją i miejscem spotkań jego właściciela z zaproszonymi gośćmi.
Z czasem także pozostałe zabudowania zyskały nowe funkcje. W dawnych stajniach urządzono Coach House Spa z basenami, gabinetami zabiegowymi i przestrzeniami przeznaczonymi do ćwiczeń oraz odpoczynku, a Garden House stał się osobną częścią hotelową. Na terenie Beaverbrook znajdują się również bardziej kameralne rezydencje, w tym pięciopokojowy Dower House z prywatnym basenem.
Prywatne ogrody i jezioro
Równie ważna jak sama architektura jest jednak otaczająca ją przestrzeń. Posiadłość przecinają trasy spacerowe prowadzące przez lasy i rozległe trawniki, a wśród założonych tu ogrodów znajduje się m.in. ogród włoski oraz ogród warzywno-ziołowy, którego plony wykorzystywane są w hotelowych kuchniach.
Krajobraz uzupełniają jezioro, kwietne części ogrodów i widoki na pofałdowane wzgórza Surrey. Goście mogą korzystać także z kortów tenisowych, terenów rekreacyjnych i kilku restauracji, ale największym atutem Beaverbrook pozostaje sposób, w jaki hotelowa infrastruktura została wkomponowana w historyczną posiadłość. Budynki są od siebie oddalone, a znaczna część terenu pozostaje otwarta i zielona, dzięki czemu miejsce zachowuje atmosferę odosobnionej wiejskiej rezydencji. To właśnie połączenie historycznej architektury, rozległego krajobrazu i poczucia prywatności sprawia, że Beaverbrook wyróżnia się na tle luksusowych hoteli położonych w pobliżu Londynu.
Źródła: Beaverbrook, Condé Nast Traveler, Vanity Fair
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

