Zamek w Besiekierach – historia warowni, która przetrwała pięć wieków
Zamek w Besiekierach należy do najbardziej malowniczych ruin w województwie łódzkim. Choć do naszych czasów przetrwały jedynie fragmenty dawnej rezydencji obronnej, miejsce nadal przyciąga miłośników historii, architektury i mniej znanych zabytków Polski. Zamek przez stulecia zmieniał właścicieli, był przebudowywany, niszczał wskutek pożaru i stopniowo popadał w ruinę. W ostatnich latach przeszedł jednak kompleksowe prace konserwatorskie, dzięki którym ponownie stał się atrakcyjnym celem wycieczek.

Spis treści:
- Historia zamku
- Architektura zamku w Besiekierach
- Ruiny zamku w Besiekierach dziś
- Legenda związana z zamkiem w Besiekierach
Historia zamku w Besiekierach rozpoczyna się na przełomie XV i XVI wieku. To właśnie wtedy na terenie dzisiejszej wsi Besiekiery, położonej w powiecie łęczyckim, powstała późnogotycka siedziba obronna. Przez wiele lat za fundatora uznawano wojewodę łęczyckiego Mikołaja Sokołowskiego, jednak współczesne badania wskazują, że taka postać najprawdopodobniej nigdy nie pełniła tego urzędu. Historycy skłaniają się dziś ku opinii, że budowę rozpoczął jeden ze stolników brzeskich – Mikołaj lub Wojciech Sokołowski.
Historia zamku
Od początku zamek pełnił podwójną funkcję. Był jednocześnie rezydencją zamożnego rodu szlacheckiego oraz budowlą o charakterze obronnym. Zamek został wzniesiony na sztucznie usypanym kopcu otoczonym wodą, co skutecznie utrudniało dostęp potencjalnym napastnikom, a jednocześnie podkreślało prestiż właścicieli.
Pod koniec XVI wieku majątek przeszedł w ręce Andrzeja Batorego, a po jego śmierci zamek odziedziczyła Zofia Batorówna wraz z mężem Jerzym II Rakoczym. Kolejna istotna zmiana nastąpiła w połowie XVII wieku, gdy właścicielem został Jan Szymon Szczawiński, kasztelan, a później wojewoda brzeskokujawski. To właśnie za jego czasów zamek przeszedł największą przebudowę. Średniowieczna warownia zaczęła stopniowo zmieniać się w wygodniejszą rezydencję odpowiadającą nowym gustom epoki. W efekcie surowy gotycki charakter ustąpił miejsca elementom architektury wczesnobarokowej.
Zmiany nie uchroniły jednak zamku przed upadkiem. Wojny XVII wieku osłabiły znaczenie wielu prywatnych rezydencji, a pożar z 1731 roku doprowadził do poważnych zniszczeń. Właściciele ograniczyli się jedynie do niezbędnych napraw, rezygnując z kosztownej odbudowy. Rozebrano część uszkodzonych kondygnacji, a z czasem budowla zaczęła tracić swoją dawną funkcję.
Ostatecznie zamek został opuszczony, a cegły z jego murów przez wiele lat służyły mieszkańcom jako materiał budowlany. Pierwsze działania zabezpieczające przeprowadzono dopiero w drugiej połowie XX wieku. Wówczas wykonano badania archeologiczne oraz podstawowe prace konserwatorskie, których celem było zahamowanie dalszej degradacji obiektu.
Przełom nastąpił dopiero w XXI wieku. Najpierw uporządkowano teren wokół ruin i odtworzono fosę, a następnie w latach 2023–2024 przeprowadzono kompleksową konserwację murów. Zabezpieczono najbardziej zagrożone fragmenty konstrukcji, uporządkowano dziedziniec oraz przygotowano infrastrukturę ułatwiającą zwiedzanie. Dzięki temu zamek w Besiekierach ponownie znalazł się na mapie najciekawszych zabytków województwa łódzkiego.
Architektura zamku w Besiekierach
Choć obecnie zachowały się przede wszystkim fragmenty murów, architektura zamku pozwala stosunkowo dobrze odtworzyć jego dawny wygląd.
Warownię zbudowano z cegły na kamiennym fundamencie. Założenie powstało na planie nieregularnego czworoboku o wymiarach około 38 × 40 metrów i zostało usytuowane na sztucznej wyspie otoczonej wodami stawu pełniącego funkcję fosy. Było to rozwiązanie często stosowane w późnośredniowiecznych siedzibach obronnych na terenach nizinnych.
Najważniejszym elementem założenia był dom mieszkalny usytuowany w północnej części dziedzińca. Miał około 13 metrów szerokości i co najmniej dwie kondygnacje. W jego wnętrzu znajdowało się kilka przestronnych komnat przeznaczonych zarówno do celów reprezentacyjnych, jak i mieszkalnych.
Od południa prowadził budynek bramny o planie zbliżonym do kwadratu. Początkowo posiadał trzy kondygnacje, a podczas przebudowy w XVII wieku otrzymał charakterystyczną ośmioboczną nadbudowę. To właśnie pozostałości tej wieży są dziś najbardziej rozpoznawalnym elementem ruin.
Po przebudowie przeprowadzonej przez Jana Szymona Szczawińskiego zamek zyskał zupełnie nowy charakter. Wzniesiono krużganki łączące poszczególne części zabudowy, rozbudowano zaplecze gospodarcze, a ściany pokryto tynkiem.
Badania archeologiczne prowadzone podczas najnowszych prac konserwatorskich przyniosły kolejne interesujące odkrycia. Odsłonięto między innymi fundamenty budynku gospodarczego oraz potwierdzono istnienie rozległych piwnic pod głównym domem mieszkalnym.
Ruiny zamku w Besiekierach dziś
Choć od czasów świetności zamku minęło ponad pięćset lat, jego pozostałości wciąż robią duże wrażenie. Przez wiele lat stan obiektu budził jednak poważne obawy. Korony murów ulegały postępującej degradacji, drewniana kładka prowadząca na dziedziniec wymagała pilnej wymiany, a bezpieczeństwo zwiedzających stawało się coraz większym problemem. Z tego powodu przez pewien czas dostęp do części ruin był ograniczony.
Sytuację zmieniła kompleksowa inwestycja zrealizowana w latach 2023–2024. Prace objęły nie tylko zabezpieczenie murów i ich konserwację, ale również uporządkowanie całego otoczenia. Oczyszczono dziedziniec, zabezpieczono najbardziej zagrożone fragmenty ceglanej konstrukcji, przebudowano kładkę prowadzącą na teren zamku oraz przygotowano nową infrastrukturę dla odwiedzających. Ważnym elementem inwestycji było także dostosowanie obiektu do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
Obecnie zamek w Besiekierach można zwiedzać indywidualnie przez cały rok. Wstęp na teren ruin jest bezpłatny, a spacer nie zajmuje wiele czasu, dzięki czemu miejsce świetnie sprawdza się jako przystanek podczas poznawania ziemi łęczyckiej. Szczególnie miłośnicy fotografii doceniają krajobraz otaczający zabytek. Rozległe pola, odbijające mury lustro wody oraz brak zwartej zabudowy sprawiają, że ruiny w Besiekierach prezentują się efektownie o każdej porze roku. Jesienią dominują ciepłe barwy liści, zimą ceglane ściany kontrastują z bielą śniegu, a wiosną i latem zamek otacza intensywna zieleń.
Legenda związana z zamkiem w Besiekierach
Jak wiele średniowiecznych warowni, również zamek w Besiekierach doczekał się własnych legend. Najbardziej znana z nich tłumaczy pochodzenie nazwy miejscowości i od wieków pobudza wyobraźnię mieszkańców oraz turystów.
Według opowieści pewien rycerz zawarł zakład z diabłem Borutą z Łęczycy. Obiecał wznieść swoją rezydencję bez użycia siekiery. Jeżeli dotrzyma warunku, zyska bogactwo i sławę. Jeśli jednak złamie umowę, jego dusza przypadnie diabłu.
Budowa przebiegała zgodnie z planem i wydawało się, że rycerz odniesie sukces. W ostatniej chwili okazało się jednak, że wśród pracujących przy zamku ludzi znajduje się człowiek nazywany Siekierką. Choć nie użyto samego narzędzia, Boruta uznał, że warunek zakładu został złamany. Rycerz przegrał, a zamek miał od tej pory nosić nazwę Besiekiery.
Legenda jest oczywiście literacką próbą wyjaśnienia nazwy miejscowości i nie znajduje potwierdzenia w źródłach historycznych. Stanowi jednak ciekawy element lokalnego folkloru i od wielu lat towarzyszy opowieściom o zamku.
Istnieje również druga legenda związana z tym miejscem. Opowiada o Białej Damie, utożsamianej z córką jednego z właścicieli zamku. Młoda kobieta miała zakochać się w niewłaściwym mężczyźnie i sprzeciwić woli rodziny. Za karę została uwięziona, a próba ucieczki zakończyła się tragicznie. Od tamtej pory jej duch ma pojawiać się w okolicach zamku.
Poznaj także legendę o Białej damie z Kórnika.
Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasza autorka
Marzena Wardyn-Kobus
Autorka tekstów z pogranicza przyrody, kultury i podróży. W serwisie tworzy artykuły popularnonaukowe o otaczającym nas świecie, łącząc rzetelną wiedzę z przystępnym językiem i dbałością o szczegóły. Pisze, by zachęcać innych do uważnego kontaktu z przyrodą – nawet tą najbliższą, tuż za domem. Kaszubka mieszkająca na Kujawach, zakochana w górskich szlakach i leśnych bezdrożach. Jej przydomowy ogródek to strefa zrównoważonego eksperymentowania – dąży do tego, by uprawiać rośliny ekologicznie, z szacunkiem dla natury. Wolne chwile spędza z książką, wędrując po lesie lub tworząc makramy.

