Wulkaniczny płaskowyż, na którym wzniesiono miasto, na przestrzeni wieków był świadkiem narodzin etruskiej metropolii i krwawych starć. Dziś jest jednym z najcharakterystyczniejszych punktów na mapie regionu Umbria i miejscem, które przyciąga turystów uciekających przed zgiełkiem największych włoskich metropolii.

WIDEO…

player placeholder

Miasto na szczycie płaskowyżu

Orvieto znajduje się w prowincji Terni, w południowo-zachodniej części regionu Umbria, tuż przy granicy z Lacjum i południową Toskanią. Strategiczna lokalizacja tego niewielkiego miasta – ok. 100 kilometrów na północ od Rzymu i 130 kilometrów na południe od Florencji – przez wieki czyniła je ważnym punktem na historycznych szlakach handlowych, militarnych i pielgrzymkowych.

Miasto zostało zbudowane na szczycie potężnego płaskowyżu z wulkanicznego tufu (nazywanego przez miejscowych La Rupe, czyli klif), który wznosi się stromo na wysokość 325 m n.p.m. Formacja ta powstała z osadów piroklastycznych i przepływów lawy z prastarych erupcji kompleksu wulkanicznego Vulsini, powiązanego z polem wulkanicznym Bolsena. Obecnie jego kalderę wypełnia jezioro Bolsena – największe w Europie jezioro wulkaniczne.

Zobacz także:

Od potęgi Etrusków do zjednoczonych Włoch

Unikatowa topografia miasta już wieki temu zapewniała mu wybitne walory obronne. Należy jednak podkreślić, że niedostępność płaskowyżu stwarzała też ogromne problemy. Izolacja i chroniczny brak naturalnych źródeł wody na szczycie wymuszały na kolejnych cywilizacjach niezwykłą inwencję społeczną i inżynieryjną.

Rozkwit i upadek starożytnej Velzny

Początki trwałego osadnictwa na wulkanicznej skale datuje się na IX wiek p.n.e., jednak to cywilizacja etruska uczyniła z tego miejsca prawdziwą potęgę. Miasto znane jako Velzna wyrosło na jedną z dwunastu głównych metropolii, tworzących tzw. Dodekapolis, czyli zrzeszenie najważniejszych etruskich państw-miast. Okres między VIII a III wiekiem p.n.e. to czas dynamicznego rozkwitu Velzny. Zaawansowane rzemiosło ceramiczne, jak i kowalstwo i handel zapewniały dobrobyt.

Złoty wiek dobiegł końca w pierwszej połowie III wieku p.n.e. Zgubę miastu przyniosły głębokie podziały społeczne. Zapiski historyczne wskazują, że uciskani słudzy i niższe warstwy Velzny wzniecili potężną rewoltę, przejmując władzę. Zdesperowana arystokracja, nie mogąc odzyskać kontroli, wezwała na pomoc rosnący w siłę Rzym. Reakcja była natychmiastowa. Rzymianie wysłali potężną armię pod wodzą konsula Kwintusa Fabiusza Maksimusa. Następstwem tego było zrównanie miasta z ziemią.

Odrodzenie jako Urbs Vetus

W czasach Cesarstwa Rzymskiego, rola Orvieto została ograniczona do rolniczego zaplecza, z którego dostarczano do Rzymu uprawy i wino. Dopiero inwazje barbarzyńców tchnęły nowe życie w niegdyś wspaniałe miasto.

Niemal pionowe ściany klifu stały się cennym atutem obronnym. W epoce wojen gockich twierdza, znana wówczas pod nazwą Ourbibentos, stawiła opór, gdy rzymski wódz Belizariusz walczył z ostrogockim generałem Witigesem.

Później miasto znalazło się pod panowaniem Longobardów, a następnie zyskało na znaczeniu religijnym, gdy po upadku znaczenia Bolseny (ok. 700 r. n.e.) przeniesiono stamtąd siedzibę biskupstwa. Na przełomie pierwszego tysiąclecia zyskało nazwę Urbs Vetus.

Rodowe konflikty

Renesans gospodarczy i polityczny rozpoczął się w średniowieczu, a jego apogeum przypadło na XIII i XIV wiek. Miasto wzbogaciło się na kontroli strategicznej drogi handlowej między Florencją a Rzymem.

Średniowieczne Orvieto tętniło życiem intelektualnym. W 1236 r. papież Grzegorz IX przyznał mu status studium generale, a wybitny teolog Tomasz z Akwinu nauczał tam w latach 60. XIII wieku. Dobrobytowi zagrażały jednak wewnętrzne spory.

W Orvieto ścierali się ze sobą zwolennicy wspieranej przez cesarza niezależności państwowej i poplecznicy silnej władzy papieskiej. Głównymi aktorami tego krwawego spektaklu były dwa potężne rody szlacheckie: proniepodległościowi Filippeschi i Monaldeschi. Ci drudzy odnieśli ostateczne zwycięstwo w 1313 roku. To jednak nie zakończyło walk. Ród podzielił się na cztery zwaśnione odłamy. Bratobójcze starcia, w połączeniu z epidemią dżumy z 1348 roku, ostatecznie zrujnowały wolną republikę miejską.

Papieska dominacja

W 1354 roku hiszpański kardynał Egidio Albornoz, działając z ramienia pontyfikatu, zbrojnie przywrócił ostateczną kontrolę Państwa Kościelnego nad Orvieto. Miasto stało się w pełni zależne od Rzymu i trwało pod papieskim panowaniem aż do XIX wieku. Dopiero w 1860 roku, w wyniku procesu zjednoczenia Italii, zostało włączone do Królestwa Włoch.

Ważny punkt na turystycznej mapie Włoch

Obecnie to średniowieczne miasto jest często wybieranym kierunkiem turystycznym. W odróżnieniu od Rzymu i innych najpopularniejszych destynacji, tłumy i niekończące się kolejki są tam zjawiskiem niemal zupełnie obcym. Co warto zobaczyć w Orvieto?

Katedra w Orvieto
Katedra w Orvieto / fot. Shutterstock

Duomo di Orvieto

Najwspanialszym i najcharakterystyczniejszym symbolem miasta bez wątpienia jest wspaniała katedra, poświęcona Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Łącząc styl romański z włoskim gotykiem, stanowi jedno z najważniejszych dzieł architektury sakralnej.

Impulsem do wzniesienia monumentalnej budowli był cud eucharystyczny z Bolseny. W 1263 roku w tamtejszym kościele św. Krystyny nabożeństwo odprawiał czeski kapłan, Piotr z Pragi. W momencie konsekracji, hostia zaczęła intensywnie krwawić, plamiąc leżący na ołtarzu korporał.

Wiadomość o cudzie dotarła szybko do Orvieto, gdzie rezydował Urban IV. Papież natychmiast kazał sprowadzić cudowne płótno do miasta. W następstwie tego wydarzenia, w 1264 roku, bullą Transiturus de hoc mundo, Urban IV oficjalnie ustanowił obowiązujące do dziś w całym Kościele katolickim święto Bożego Ciała. Aby zapewnić godne miejsce przechowywania skrwawionego reliktu, w 1290 roku z woli kolejnego papieża, Mikołaja IV, uroczyście wmurowano kamień węgielny pod nową świątynię.

Studnia św. Patryka

Studnia Świętego Patryka w Orvieto to architektoniczny majstersztyk. Powstała z inicjatywy papieża Klemensa VII, który osiadł w mieście w 1527 roku, po ucieczce przed najemnikami Karola V. Naturalna forteca zapewniała bezpieczeństwo, ale miała słaby punkt – brak naturalnego źródła wody pitnej. Rozwiązaniem tego problemu zajął się Antonio da Sangallo młodszy.

Cylindryczny, rzeźbiony ręcznie w tufie szyb schodzi na głębokość ok. 54 m, osiągając średnicę aż 13 m. Aby zapewnić płynny i szybki transport wody, Sangallo zaprojektował podwójną klatkę schodową w kształcie podwójnej helisy. Dwie niezależne, nie krzyżujące się ze sobą spirale – każda po 248 stopni – umożliwiały stworzenie ruchu jednokierunkowego. Ciemności studni rozpraszały promienie słoneczne wpadające przez 72 łukowe okna wycięte w wewnętrznym cylindrze.

Podziemia Orvieto

Już Etruskowie starali się rozwiązać problem braku naturalnych źródeł. Powstał wówczas system tuneli ze studniami i cysternami, mającymi zapewnić miastu dostęp do wody. W średniowieczu w podziemiach składowano odpady, a obecnie „podziemne miasto” jest jedną z największych tamtejszych atrakcji. Do zwiedzania udostępniono dwie trasy: Orvieto Underground i Labirynt Hadriana.

Torre del Moro

W centrum miasta wznosi się 47-metrowa wieża z XIII wieku. Początkowo nosiła nazwę „Torre del Papa”, którą zmieniono, gdy Raffaele di Sante wzniósł w pobliżu swój pałac. W XIX stuleciu stała się częścią miejskiego systemu wodociągowego. Obecnie jest punktem widokowym, z którego rozpościera się wspaniała panorama miasta i okolicy.

Nasz autor

Artur Białek
Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.

artur-bialek-34a874c