Reklama

Spis treści:

  1. Miasto na szczycie płaskowyżu
  2. Od potęgi Etrusków do zjednoczonych Włoch
  3. Ważny punkt na turystycznej mapie Włoch

Wulkaniczny płaskowyż, na którym wzniesiono miasto, na przestrzeni wieków był świadkiem narodzin etruskiej metropolii i krwawych starć. Dziś jest jednym z najcharakterystyczniejszych punktów na mapie regionu Umbria i miejscem, które przyciąga turystów uciekających przed zgiełkiem największych włoskich metropolii.

Miasto na szczycie płaskowyżu

Orvieto znajduje się w prowincji Terni, w południowo-zachodniej części regionu Umbria, tuż przy granicy z Lacjum i południową Toskanią. Strategiczna lokalizacja tego niewielkiego miasta – ok. 100 kilometrów na północ od Rzymu i 130 kilometrów na południe od Florencji – przez wieki czyniła je ważnym punktem na historycznych szlakach handlowych, militarnych i pielgrzymkowych.

Miasto zostało zbudowane na szczycie potężnego płaskowyżu z wulkanicznego tufu (nazywanego przez miejscowych La Rupe, czyli klif), który wznosi się stromo na wysokość 325 m n.p.m. Formacja ta powstała z osadów piroklastycznych i przepływów lawy z prastarych erupcji kompleksu wulkanicznego Vulsini, powiązanego z polem wulkanicznym Bolsena. Obecnie jego kalderę wypełnia jezioro Bolsena – największe w Europie jezioro wulkaniczne.

Od potęgi Etrusków do zjednoczonych Włoch

Unikatowa topografia miasta już wieki temu zapewniała mu wybitne walory obronne. Należy jednak podkreślić, że niedostępność płaskowyżu stwarzała też ogromne problemy. Izolacja i chroniczny brak naturalnych źródeł wody na szczycie wymuszały na kolejnych cywilizacjach niezwykłą inwencję społeczną i inżynieryjną.

Rozkwit i upadek starożytnej Velzny

Początki trwałego osadnictwa na wulkanicznej skale datuje się na IX wiek p.n.e., jednak to cywilizacja etruska uczyniła z tego miejsca prawdziwą potęgę. Miasto znane jako Velzna wyrosło na jedną z dwunastu głównych metropolii, tworzących tzw. Dodekapolis, czyli zrzeszenie najważniejszych etruskich państw-miast. Okres między VIII a III wiekiem p.n.e. to czas dynamicznego rozkwitu Velzny. Zaawansowane rzemiosło ceramiczne, jak i kowalstwo i handel zapewniały dobrobyt.

Złoty wiek dobiegł końca w pierwszej połowie III wieku p.n.e. Zgubę miastu przyniosły głębokie podziały społeczne. Zapiski historyczne wskazują, że uciskani słudzy i niższe warstwy Velzny wzniecili potężną rewoltę, przejmując władzę. Zdesperowana arystokracja, nie mogąc odzyskać kontroli, wezwała na pomoc rosnący w siłę Rzym. Reakcja była natychmiastowa. Rzymianie wysłali potężną armię pod wodzą konsula Kwintusa Fabiusza Maksimusa. Następstwem tego było zrównanie miasta z ziemią.

Odrodzenie jako Urbs Vetus

W czasach Cesarstwa Rzymskiego, rola Orvieto została ograniczona do rolniczego zaplecza, z którego dostarczano do Rzymu uprawy i wino. Dopiero inwazje barbarzyńców tchnęły nowe życie w niegdyś wspaniałe miasto.

Niemal pionowe ściany klifu stały się cennym atutem obronnym. W epoce wojen gockich twierdza, znana wówczas pod nazwą Ourbibentos, stawiła opór, gdy rzymski wódz Belizariusz walczył z ostrogockim generałem Witigesem.

Później miasto znalazło się pod panowaniem Longobardów, a następnie zyskało na znaczeniu religijnym, gdy po upadku znaczenia Bolseny (ok. 700 r. n.e.) przeniesiono stamtąd siedzibę biskupstwa. Na przełomie pierwszego tysiąclecia zyskało nazwę Urbs Vetus.

Rodowe konflikty

Renesans gospodarczy i polityczny rozpoczął się w średniowieczu, a jego apogeum przypadło na XIII i XIV wiek. Miasto wzbogaciło się na kontroli strategicznej drogi handlowej między Florencją a Rzymem.

Średniowieczne Orvieto tętniło życiem intelektualnym. W 1236 r. papież Grzegorz IX przyznał mu status studium generale, a wybitny teolog Tomasz z Akwinu nauczał tam w latach 60. XIII wieku. Dobrobytowi zagrażały jednak wewnętrzne spory.

W Orvieto ścierali się ze sobą zwolennicy wspieranej przez cesarza niezależności państwowej i poplecznicy silnej władzy papieskiej. Głównymi aktorami tego krwawego spektaklu były dwa potężne rody szlacheckie: proniepodległościowi Filippeschi i Monaldeschi. Ci drudzy odnieśli ostateczne zwycięstwo w 1313 roku. To jednak nie zakończyło walk. Ród podzielił się na cztery zwaśnione odłamy. Bratobójcze starcia, w połączeniu z epidemią dżumy z 1348 roku, ostatecznie zrujnowały wolną republikę miejską.

Papieska dominacja

W 1354 roku hiszpański kardynał Egidio Albornoz, działając z ramienia pontyfikatu, zbrojnie przywrócił ostateczną kontrolę Państwa Kościelnego nad Orvieto. Miasto stało się w pełni zależne od Rzymu i trwało pod papieskim panowaniem aż do XIX wieku. Dopiero w 1860 roku, w wyniku procesu zjednoczenia Italii, zostało włączone do Królestwa Włoch.

Ważny punkt na turystycznej mapie Włoch

Obecnie to średniowieczne miasto jest często wybieranym kierunkiem turystycznym. W odróżnieniu od Rzymu i innych najpopularniejszych destynacji, tłumy i niekończące się kolejki są tam zjawiskiem niemal zupełnie obcym. Co warto zobaczyć w Orvieto?

Katedra w Orvieto
Katedra w Orvieto / fot. Shutterstock

Duomo di Orvieto

Najwspanialszym i najcharakterystyczniejszym symbolem miasta bez wątpienia jest wspaniała katedra, poświęcona Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Łącząc styl romański z włoskim gotykiem, stanowi jedno z najważniejszych dzieł architektury sakralnej.

Impulsem do wzniesienia monumentalnej budowli był cud eucharystyczny z Bolseny. W 1263 roku w tamtejszym kościele św. Krystyny nabożeństwo odprawiał czeski kapłan, Piotr z Pragi. W momencie konsekracji, hostia zaczęła intensywnie krwawić, plamiąc leżący na ołtarzu korporał.

Wiadomość o cudzie dotarła szybko do Orvieto, gdzie rezydował Urban IV. Papież natychmiast kazał sprowadzić cudowne płótno do miasta. W następstwie tego wydarzenia, w 1264 roku, bullą Transiturus de hoc mundo, Urban IV oficjalnie ustanowił obowiązujące do dziś w całym Kościele katolickim święto Bożego Ciała. Aby zapewnić godne miejsce przechowywania skrwawionego reliktu, w 1290 roku z woli kolejnego papieża, Mikołaja IV, uroczyście wmurowano kamień węgielny pod nową świątynię.

Studnia św. Patryka

Studnia Świętego Patryka w Orvieto to architektoniczny majstersztyk. Powstała z inicjatywy papieża Klemensa VII, który osiadł w mieście w 1527 roku, po ucieczce przed najemnikami Karola V. Naturalna forteca zapewniała bezpieczeństwo, ale miała słaby punkt – brak naturalnego źródła wody pitnej. Rozwiązaniem tego problemu zajął się Antonio da Sangallo młodszy.

Cylindryczny, rzeźbiony ręcznie w tufie szyb schodzi na głębokość ok. 54 m, osiągając średnicę aż 13 m. Aby zapewnić płynny i szybki transport wody, Sangallo zaprojektował podwójną klatkę schodową w kształcie podwójnej helisy. Dwie niezależne, nie krzyżujące się ze sobą spirale – każda po 248 stopni – umożliwiały stworzenie ruchu jednokierunkowego. Ciemności studni rozpraszały promienie słoneczne wpadające przez 72 łukowe okna wycięte w wewnętrznym cylindrze.

Podziemia Orvieto

Już Etruskowie starali się rozwiązać problem braku naturalnych źródeł. Powstał wówczas system tuneli ze studniami i cysternami, mającymi zapewnić miastu dostęp do wody. W średniowieczu w podziemiach składowano odpady, a obecnie „podziemne miasto” jest jedną z największych tamtejszych atrakcji. Do zwiedzania udostępniono dwie trasy: Orvieto Underground i Labirynt Hadriana.

Torre del Moro

W centrum miasta wznosi się 47-metrowa wieża z XIII wieku. Początkowo nosiła nazwę „Torre del Papa”, którą zmieniono, gdy Raffaele di Sante wzniósł w pobliżu swój pałac. W XIX stuleciu stała się częścią miejskiego systemu wodociągowego. Obecnie jest punktem widokowym, z którego rozpościera się wspaniała panorama miasta i okolicy.

Nasz autor

Artur Białek

Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...