Reklama

Tegoroczne lato w Europie przyniosło nie tylko rekordy temperatur, lecz także bezprecedensowy deficyt wody, który najbardziej uderzył w południowo-wschodnią część Anglii. Dawniej soczyście zielone wzgórza Dover i okolice Stonehenge przypominają dziś spaloną słońcem sawannę. Problem dotknął już 45 milionów osób, z których ponad połowa została zmuszona do oszczędzania wody. Sytuacja jest określana przez ekspertów jako wyjątkowo poważna, niosąca długofalowe skutki dla ekosystemu i gospodarki całego kraju.

Obraz klęski: od Królewskich Ogrodów po wyschnięte koryta rzek

Statystyki za rok 2026 są alarmujące: aż 71,3 procent powierzchni Anglii znajduje się oficjalnie w stanie suszy. Lipiec zapisał się na kartach historii jako najsuchszy od blisko dwóch stuleci – dokładnie od 1836 roku, dostarczając zaledwie kilka procent spodziewanych opadów. Reszta kraju wcale nie jest w normalnej sytuacji – na północy ogłoszono stan przedłużającego się braku opadów (prolonged dry weather). A zatem nawet najmniejszy skrawek Anglii nie jest w tej chwili w normalnej pod względem opadów sytuacji.

Wyschnięte Ogrody Kensington. Vuk Valcic/SOPA Images/LightRocket via Getty Images
Wyschnięte Ogrody Kensington. Fot. Vuk Valcic/SOPA Images/LightRocket via Getty Images

W hrabstwach Kent i Sussex w lipcu spadł zaledwie 1 procent normy opadów deszczu, a krajobraz uległ dramatycznej zmianie. Nawet w słynnych Królewskich Ogrodach Botanicznych Kew w Londynie, które zazwyczaj tętnią życiem, drzewa wyraźnie opadły z sił, a trawniki zamieniły się w pył.

susza stonehenge

Co więcej, w tym samym miejscu odnotowano najwyższą temperaturę w roku, sięgającą 38,1 stopnia Celsjusza. Problem nie ogranicza się jednak tylko do roślinności: stan 22 procent rzek w Anglii określa się jako wyjątkowo niski. Wysychające koryta rzek, np. Avon czy Tamizy, nie tylko utrudniają żeglugę, ale zagrażają populacjom ryb, które cierpią z powodu niedoboru tlenu w coraz cieplejszej wodzie.

Rolnictwo w krytycznej sytuacji

Skutki braku wody uderzają z całą mocą w brytyjskie rolnictwo, które już teraz notuje najwcześniejsze i najsłabsze zbiory od dwóch dekad. Plony pszenicy i owsa są określane jako dramatycznie niskie, a hodowcy zwierząt zostali zmuszeni do naruszenia zimowych zapasów paszy, ponieważ trawa na pastwiskach przestała rosnąć. Rolnicy apelują o ułatwienia w budowie własnych zbiorników retencyjnych, by móc gromadzić wodę podczas opadów.

Okolice Maiden Castle w Dorchester
Okolice Maiden Castle w Dorchester. Finnbarr Webster/Getty Images

Jednak problemy leżą też głębiej – w infrastrukturze, która od lat nie była modernizowana. W Anglii i Walii każdego dnia przez nieszczelne rury wycieka około 2,87 miliarda litrów wody, co stanowi jedną piątą całego zasobu przesyłanego siecią. Ta ilość wystarczyłaby do napełnienia 1150 basenów olimpijskich dziennie.

Dodatkowo, od 1992 roku w Wielkiej Brytanii nie wybudowano ani jednego nowego zbiornika retencyjnego, mimo rosnącej populacji i coraz większego zapotrzebowania ze strony centrów danych i infrastruktury energetycznej.

Czy susza stanie się brytyjską codziennością?

To co obecnie obserwujemy, jest częścią niepokojącego trendu: w ciągu ostatnich pięciu lat Anglia doświadczyła aż trzech okresów suszy. Naukowcy wskazują, że zmiany klimatu spowodowane działalnością człowieka nie tylko podnoszą średnie temperatury, ale sprawiają, że ekstremalne zjawiska nakładają się na siebie.

Prognozy Environment Agency są alarmujące: bez radykalnych inwestycji w retencję i naprawę wycieków, do 2055 roku deficyt wody w Anglii może wynieść nawet 5 miliardów litrów dziennie. Jeśli tempo zmian klimatycznych nie spadnie, a inwestycje w infrastrukturę nie przyspieszą, obrazy Anglii przypominającej pustynię mogą stać się nową normą.

Źródła: The Independent, BBC, The Guardian, TVN24

Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...