Tegoroczne upały były armagedonem dla ptaków w miastach. „Ludzie chodzili po osiedlach z pudełkami i zbierali pisklęta”
Jakbyś się czuł, gdyby ktoś zamknął cię w blaszanej puszce wystawionej na 40-stopniowy upał – i nie miałbyś potu, który mógłby cię ochłodzić. Nic przyjemnego, prawda? W takiej właśnie pułapce bez wyjścia znalazły się w tym roku tysiące miejskich ptaków. Zjawisko, które zaobserwowali leśnicy, łamie serce.

Betonoza, „wyspy ciepła” i nagrzewające się do czerwoności dachy – nasze miasta podczas letnich fal upałów zamieniają się w wielkie piekarniki. Gdy my ratujemy się klimatyzacją, miejskie zwierzęta muszą walczyć o przetrwanie.
Tegoroczne lato dobitnie pokazało, jak bardzo nieprzystosowane do rosnących temperatur jest polskie środowisko zurbanizowane. Dramat rozegrał się tuż nad naszymi głowami, w rynnach, szczelinach budynków i pod blaszanymi dachami, gdzie z braku laku ptaki – zwłaszcza jerzyki – najchętniej zakładają swoje gniazda.
„Armagedon dla ptaków”
Dla leśników i wolontariuszy z ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt ostatnie miesiące były prawdziwym koszmarem i walką z czasem.
– W tym roku przyjęliśmy ponad 400 piskląt jerzyków. To 9–10 razy więcej niż w poprzednich latach w tym samym okresie. Do większych ośrodków trafiało ich jeszcze więcej. Tegoroczne upały to był armagedon dla tych ptaków – mówi PAP Paweł Kowalski, kierownik Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Nadleśnictwa Piotrków.
Mechanizm tej tragedii był bardzo brutalny. Nagrzane od słońca blachy i wyloty wentylacyjne zamieniały się w śmiertelne pułapki cieplne. Ponieważ ptaki nie pocą się jak ssaki (regulują temperaturę jedynie poprzez otwieranie dziobów, szybkie oddychanie czy stroszenie piór), a pisklęta były ślepe i pozbawione izolujących piór, ich ciała błyskawicznie się przegrzewały.
Jedyny ratunek to desperacki skok
Aby nie usmażyć się żywcem w rozgrzanych gniazdach, maluchy, które nie potrafiły jeszcze latać, masowo, instynktownie wyskakiwały w przepaść. Wiele z nich zginęło na miejscu po uderzeniu w beton. Część na szczęście uratowali mieszkańcy.
– Ludzie chodzili po osiedlach z pudełkami i zbierali pisklęta jerzyków. Do naszego ośrodka przywozili po kilkanaście–kilkadziesiąt maluchów naraz; były kolejki – relacjonuje dla PAP Kowalski.
Nawet budka lęgowa może stać się piekarnikiem
Choć w lasach i dziuplach drzew panuje naturalny chłód, w miastach infrastruktura często tworzy tzw. pułapki ekologiczne. Ignacy Stadnicki z Laboratorium Biologii Antropocenu Uniwersytetu Warszawskiego (UW) w rozmowie z PAP ostrzega, że gniazdowanie w metalowych elementach (np. w słupkach, za rynnami) przy 40-stopniowych upałach kończy się tragicznie.
Co szokujące, problemem bywają także tradycyjne, drewniane budki lęgowe. – W budkach w ciągu dnia może być nawet goręcej, a w nocy chłodniej niż na zewnątrz – tłumaczy Stadnicki. Zbyt wysoka temperatura zabija pisklęta, ale też zaburza inkubację jaj.
Dlatego polscy naukowcy wspólnie z Akademią Sztuk Pięknych (ASP) pracują nad nowymi generacjami domków dla ptaków. Testowane są budki izolowane materiałem z grzybni, modele ceramiczne z warstwą powietrza, a nawet domki zrobione z recyklingowych materiałów namiotowych, które mają odbijać ciepło i naśladować naturalne warunki z dziupli. Bo tych, przez wycinkę drzew, jest coraz mniej.
Zieleń zamiast betonu
Eksperci podkreślają, że żadne technologiczne rozwiązania nie zastąpią mądrego planowania przestrzennego. Z badań prof. Marty Szulkin (UW) wynika jasno: jeśli zabetonujemy w mieście połowę terenów zielonych, to liczba młodych, zdrowych ptaków wyfruwających z budek spadnie o połowę. To proste wyliczenia.
Prawdziwą tarczą przed morderczymi skutkami fal upałów pozostają dla ptaków po prostu stare drzewa, rozległe parki i rygorystyczne przestrzeganie prawa chroniącego miejsca lęgowe przed termomodernizacją budynków.
W tym roku przyroda wystawiła nam wysoki rachunek za miejską betonozę. Pozostaje mieć nadzieję, że z tego bolesnego „armagedonu” wyciągniemy wnioski przed kolejnym latem. Bo fale upałów będę nam towarzyszyć w kolejnych latach.
Źródło:naukawpolsce.pl
Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

