Reklama

Szczególnie dobrze naukowcy przebadali przyjaźń u małp. Samice pawiana zawiązujące głębsze przyjaźnie z innymi samicami wydają na świat i odchowują więcej potomstwa – osiągają, jak mówią ewolucjoniści, większy sukces reprodukcyjny. Co więcej, same dłużej żyją. Między innymi dlatego, że są bardziej zrelaksowane – co wiadomo dzięki pomiarom poziomu hormonów stresu.

Z kolei makaki królewskie pozbawione w tragicznych okolicznościach dotychczasowych przyjaciół natychmiast rzucają się w ramiona innych małp ze swojego stada i nawiązują nowe przyjaźnie.

Samotność wśród makaków

Co charakterystyczne także dla nas, u makaków – z którymi mieliśmy wspólnego przodka blisko 25 milionów lat temu – jedna trzecia stada jest zwykle bardzo przyjacielska i prospołeczna. Taka sama część jest przeciętnie społeczna. A kolejne 33 procent – żyje osobno, trochę jak u nas single. Przy czym tylko połowa tej ostatniej podgrupy to makaki introwertyczne. Druga połowa – czyli jedna szósta całego stada – cierpi z powodu swojej samotności.

Haremowa bliskość

Przyjaźnie zawiązują też żyjące w haremach samice goryla. Wśród szympansów sztamę trzymają zarówno samice, jak i samce. U szympansów zwyczajnych skomplikowane koalicje pozwalają niektórym samcom utrzymywać się u władzy, a niektórym samicom – sprawować rząd dusz. U bonobo twardą sztamę trzymają samice i dzięki swojemu siostrzeństwu (oraz swobodnemu podejściu do seksu) trzymają samców w szachu.

A na starość szympansy zawężają znajomości, ograniczając je do sprawdzonych przyjaciół i przyjaciółek. Luźniejszymi związkami nie zawracają już sobie głowy. Jak ludzie, prawda?

Zmienne losy przyjaźni

Zgodnie z teorią socjoemocjonalnej selektywności, którą opracowała profesor Laura Carstensen, psycholożka ze Stanfordu i założycielka tamtejszego Centrum Długowieczności, kiedy jesteśmy młodzi i mamy w życiu czas, inwestujemy w więcej płytszych i instrumentalnych relacji. A gdy zostaje nam już czasu niewiele, kiedy horyzont zdarzeń nieuchronnie się skraca, dokonujemy socjoemocjonalnej selektywności i zawężamy liczbę relacji do tych głębokich i naprawdę ważnych. I wiemy, co robimy!

Choć, nawiasem mówiąc, według badania, którego wyniki ukazały się w maju 2025 roku w piśmie „PLOS ONE”, przyczyna może być bardziej fundamentalna i prozaiczna (z neurobiologicznego punktu widzenia). Z wiekiem w mózgu degraduje się łączność między neuronami, co upośledza naszą zdolność zawierania i podtrzymywania znajomości. Ale, rzecz jasna, jedno nie wyklucza drugiego.

Tym bardziej że – jak zauważa profesor Bogusław Pawłowski z Zakładu Biologii Człowieka na Uniwersytecie Wrocławskim – krąg przyjaźni zmniejsza się nie tylko na starość, ale także w innych stresujących sytuacjach. – Przechodzi z ilości na jakość – mówi uczony. – Zdrowi i silni ludzie utrzymują szerokie grono luźnych znajomości. Z kolei ci natykający się na przeszkody życiowe i problemy czy wyzwania, na przykład kobiety po porodzie, zawężają swoje znajomości do kilku oddanych osób. Podobnie jest u innych małp. Bo ludzie to też małpy, choć człekokształtne.

Przetrwają tylko najżyczliwsi?

Ludzki mózg jest jednak wybitnie społeczny i bije w tej kwestii mózgi wszystkich innych małp. Jak pisze profesor Herman Pontzer, „bycie Hadza oznacza dawanie”. Społeczności zbieracko-łowieckie utrzymują się nie tylko ze zbieractwa i łowiectwa, ale także z dzielenia się zebranym pożywieniem.

Dzielenie się pozwoliło pierwszym ludziom jeść więcej i kleiło ich społeczności. Z kolei szympansy zwyczajne niechętnie się dzielą. Lepsze w tym są bonobo, które potrafią podzielić się nawet z obcym stadem, i to drogocennym mięsem, a także, oczywiście, seksem. Ale i one pod tym względem nam nie dorównują (za to w tym drugim to my chyba im nie dorównujemy).

Stąd hipoteza amerykańskiego antropologa Briana Hare’a o przetrwaniu ludzi najżyczliwszych, czy też raczej tych umiejących najlepiej współpracować. Zresztą już Karol Darwin zauważył w wydanej w 1871 roku książce „The Descent of Man („O pochodzeniu człowieka), że „te społeczności, które składają się z największej liczby przyjaźnie nastawionych członków, będą najlepiej funkcjonować i doczekają się najwięcej potomstwa”.

Jak zawalczyć o bliskość? Porady

Skoro już wiemy, że bliskość z innymi ludźmi jest krytycznie ważna dla zdrowia, życia i dobrego starzenia się (jeśli nie należycie do garstki głębokich introwertyków!), to czas na praktyczne rady. Jak nawiązać i utrzymać przyjaźń? Oto przydatne triki moich rozmówców.

  • Szukaj ludzi podobnych do siebie. Podobieństwo – w różnych sferach, nie tylko osobowości, ale także zbliżony wygląd czy choćby… wspólne wdowieństwo – zwiększa prawdopodobieństwo zadzierzgnięcia więzi.
  • Nie bój się spontaniczności, w tym spontanicznych kontaktów. Nie izoluj się. Wychodź do ludzi. Może warto poprowadzić dom otwarty?
  • Kiedy już się zaprzyjaźnisz, pielęgnuj bliskość. Bliskość buduje się warstwami – dzięki kolejnym kontaktom i wzajemnym przysługom.
  • Grono bliskich nie musi być duże, ale powinno być wartościowe, a relacje w nim – głębokie. Nie bój się prosić bliskich o pomoc.
  • Dbaj o swój związek, na przykład małżeństwo. Ale nie ograniczaj grona bliskich tylko do współmałżonka i najbliższej rodziny.
  • Pamiętaj o łagodzeniu konfliktów i zabliźnianiu ran. Przepraszaj i wybaczaj.
  • W każdym wieku staraj się nawiązywać nowe znajomości. Odmłodzisz sobie mózg.

Small talk i ludzie toksyczni

Od siebie dodam, że zaskakująco przyjemny bywa zwykły small talk – niezobowiązujące pogawędki na niby nudne tematy, których wartość dla dobrego samopoczucia została w 2026 roku potwierdzona naukowo. No i że warto unikać ludzi toksycznych. Przebywanie z nimi postarza jak inne czynniki przewlekłego stresu. To spostrzeżenie również zostało potwierdzone przez naukowców, którzy wskazali na szczególnie negatywną rolę toksycznych członków rodziny.

Czy od przyjaźni można się uzależnić? – wracam na chwilę do profesora Bogusława Pawłowskiego. – Pewnie, że można – żartuje biolog człowieka. – W końcu przyjaźń przynajmniej częściowo rodzi się i wzmacnia w ośrodku nagrody w mózgu.

Te uzależnienia da się dostrzec we wspólnych rytuałach. Niedawno naukowcy po raz pierwszy sfilmowali szympansy, które choć rzadko dzielą się jedzeniem, to dzieliły się… sfermentowanymi owocami. Stawiam zakład, że nie używały sobie z małpami, z którymi nie było im po drodze.

To jest przedruk z książki „Homo longevus. Dlaczego możemy zestarzeć się lepiej niż nasi rodzice” autorstwa Tomasza Ulanowskiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Agora. Tytuł, skróty i śródtytuły pochodzą od National Geographic Polska.

homo-longevus

Szukasz inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...