Grzyby z brytyjskiego lasu zagrożone przez internetową modę. W Polsce za podobne grzybobranie grozi wysoka kara
Brytyjskie władze zarządzające lasem Epping Forest na północ od Londynu zaapelowały o o zaprzestanie wyrywania tamtejszych grzybów. Ogłoszenie jest wynikiem wzrastającej popularności grzybobrań, których liczba nasiliła się wraz z powstaniem internetowego trendu w mediach społecznościowych. Idąc na grzyby należy pamiętać, że nie każdy okaz i nie każde miejsce nadaje się do leśnych poszukiwań.

Wraz z początkiem września duża część lasów wypełni się tajemniczymi postaciami wyposażonymi w wiklinowe kosze i niewielkie, zakrzywione nożyki. Jesień to nie lada gratka dla grzybiarzy, którzy przez upalne lato zacierali ręce na myśl o zbliżających się poszukiwaniach charakterystycznych kapeluszy. W grzybowym szale należy jednak pamiętać o zasadach, które obowiązują wszystkich entuzjastów. Nieprzestrzeganie prawa wiąże się nie tylko z karami finansowymi, ale może również zaburzyć ekosystem lasu.
„Rób zdjęcia, nie zrywaj”
Zarząd lasu Epping Forest wnosi o zaprzestanie zbierania grzybów na nadzorowanym obszarze. Apel skierowano zarówno do osób, które w ostatnim czasie zdecydowały się na tę formę spędzania czasu, jak i do internetowych twórców nakręcających modę na grzybobrania. W ostatnich tygodniach w mediach społecznościowych zapanował wręcz trend na leśne poszukiwania. Efektem jest wysyp grzybiarzy w Epping Forest, gdzie pozyskiwanie dzikich grzybów jest całkowicie zabronione.
Caroline Haines, przewodnicząca Komitetu ds. Epping Forest i Terenów Wspólnych w City of London Corporation reprezentującej Wielką Brytanię, podkreśla, że zbieranie grzybów na tym obszarze może odciąć tamtejsze drzewa od źródła substancji odżywczych. W chronionym lesie rośnie około 55 tysięcy sędziwych drzew, które żyją dzięki skutecznemu ekosystemowi, współtworzonemu właśnie przez grzyby. Zamiast bezrefleksyjnego zbierania, które może zakończyć się karą pieniężną, a nawet postępowaniem sądowym, władze proponują nieinwazyjną metodę. Apelują o wspieranie działań na rzecz ochrony środowiska pod hasłem: „Rób zdjęcia, nie zrywaj”.
Gdzie w Polsce nie można zbierać grzybów?
Brytyjskie przepisy nie są odosobnionym przypadkiem. W naszym kraju również istnieją konkretne regulacje określające, gdzie zbieranie grzybów jest surowo zabronione. Z koszykiem i nożem nie wolno wybrać się na tereny objęte szczególnymi formami ochrony przyrody, które określa prawo leśne. Grzybobrania zakazane są więc w parkach narodowych i rezerwatach przyrody, chyba że zostaną tam wyznaczone miejsca, w których zbiór jest dozwolony. Jednym z takich obszarów, który regularnie udostępnia grzybiarzom fragment swoich terenów, jest Biebrzański Park Narodowy. Za złamanie zakazu zbierania grzybów w parku narodowym grozi mandat w wysokości do 500 zł.
Na baczności trzeba się mieć również w lasach prywatnych oraz na terenach wojskowych i poligonach. W miejscach tych zabronione jest nie tylko samo zbieranie grzybów, ale również wstęp – i to nawet wtedy, gdy teren nie został ogrodzony ani wyraźnie oznakowany.
Ustawowy, stały zakaz wstępu obejmuje m.in. ostoje zwierząt, źródliska rzek oraz młodniki do 4 metrów wysokości (tu również brak tablicy informacyjnej nie zwalnia z odpowiedzialności prawnej). Ponadto nadleśniczowie mogą wprowadzać czasowe zakazy wstępu do lasu, reagując na bieżące zagrożenia, takie jak wysokie ryzyko pożarowe, zniszczenie drzewostanu czy prowadzone akcje wycinki i oprysków. Każde takie okresowe obostrzenie musi być jasno uzasadnione konkretną przesłanką i obowiązywać wyłącznie w ściśle określonym czasie.
Których grzybów nie wolno zbierać?
Wybierając się do lasu, warto pamiętać, że nie każdy jadalny gatunek nadaje się do zbierania. Przepisy dzielą okazy na te objęte ochroną ścisłą oraz ochroną częściową. Wśród grzybów, za których zerwanie grozi kara sięgająca nawet 5000 złotych, znajdują się m.in. smardz jadalny, maślak trydencki, masłoborowik królewski czy boczniak mikołajkowy. Co ciekawe, tego ostatniego bez problemu można dostać w niektórych restauracjach czy sklepach spożywczych, gdyż jego uprawa w naszym kraju jest w pełni legalna.
Prawo zakazuje również innych form niszczenia dziko występujących gatunków. Nielegalne są umyślna dewastacja i uszkadzanie siedlisk oraz obrót handlowy rzadkimi okazami. Kluczowym elementem przepisów jest jednak rozróżnienie intencjonalnego działania od przypadkowego uszkodzenia okazu, co bezpośrednio wpływa na odpowiedzialność prawną. Oznacza to, że nieumyślne nadepnięcie na chronionego grzyba nie prowadzi automatycznie do nałożenia kary, a każda sytuacja podlega indywidualnej ocenie służb.
Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasz autor
Olaf Kardaszewski
Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.

