Lodowce będą się obrywać, nie tylko w Nepalu. Czy potrafimy przewidzieć kolejną katastrofę?
Himalaje nie są wyjątkiem. To jedno z wielu miejsc na świecie, gdzie lodowce stają się coraz mniej stabilne z powodu zmian klimatycznych. Katastrofy można przewidzieć, ale nie wszędzie.

- Robin George Andrews
Spis treści:
- Czeka nas więcej tego typu katastrof
- Niszczycielska siła lodowców
- Oberwane lodowce na świecie i przebieg katastrofy w Nepalu i Chinach
- „Lodowcowy klej” się topi
- Nie tylko Himalaje
- Jak możemy się chronić? Uczmy się od Blatten
- Problem niedostępności i ogromu Himalajów
W tę środę Nepal i Chiny dotknęła tragedia. Niszczycielska fala złożona z wody, skał i błota przetoczyła się przez dolinę himalajskiej rzeki. Żywioł porywał domy, niszczył mosty i drogi, a wiele innych obiektów pogrzebał pod gęstą mazią. Choć naukowcy wciąż ustalają dokładny przebieg wydarzeń, wstępne analizy wskazują, że oderwały się olbrzymie fragmenty lodowca wraz ze skalnym urwiskiem. W dolinę runęły masy lodu i skał, ciężarem odpowiadające 70 Wielkim Piramidom w Gizie.
Czeka nas więcej tego typu katastrof
Mimo że ta konkretna katastrofa była niespodziewana, to gwałtowne załamania się lodowców stają się codziennością w szybko ocieplającym się świecie. Zmiany klimatyczne wywołane działalnością człowieka powodują topnienie lodowców na niespotykaną dotąd skalę. Te, które zwisają niebezpiecznie na górskich graniach, w końcu runą.
Himalaje nie są jedynym takim miejscem: od Norwegii i Nowej Zelandii po Islandię i Chile, wysoko w górach spoczywają lodowcowe „bomby” z opóźnionym zapłonem. – Wszystkie zlodowacone regiony świata są zagrożone z powodu szybkiego ocieplenia i przyspieszonego topnienia – mówi Mohan Bahadur Chand, glacjolog z Uniwersytetu w Katmandu. W zależności od lokalizacji, zapadnięcie się lodowca może wywołać wszystko: od nagłej powodzi błyskawicznej, po megatsunami sięgające wysokości wieżowców.
– Nie wszystko jednak wygląda tak źle – twierdzi Alton Byers, ekspert ds. zagrożeń lodowcowych z University of Colorado Boulder. Oberwanie się niektórych lodowców, przy odpowiednim monitoringu, można przewidzieć i uratować tysiące istnień. Ale czy to wystarczy, aby pomóc milionom ludzi?
Niszczycielska siła lodowców
Lodowce występują na każdym kontynencie. Gdy topnieją, pękają i zapadają się, mogą wywołać szereg śmiertelnie niebezpiecznych zjawisk. Oprócz powodzi jaka wystąpiła w Nepalu, może to być np. gwałtowny wypływ topniejących wód lub dowolna kombinacja lawiny, osuwiska i powodzi, z udziałem zarówno lodu, jak i materiału skalnego.
Jeśli lodowiec spadnie do głębokiego fiordu, może doprowadzić do powstania tzw. megatsunami. W 2023 roku gigantyczna lawina skalno-lodowa we wschodniej Grenlandii runęła do wąskiego fiordu, wywołując fale o wysokości 200 metrów, które doszczętnie zniszczyły jego skaliste ściany.
Oberwane lodowce na świecie i przebieg katastrofy w Nepalu i Chinach
W 2025 roku do podobnego oberwania doszło w fiordzie na Alasce, gdzie powstało megatsunami o wysokości 480 metrów. Fiord ten jest często odwiedzany przez statki wycieczkowe. Megatsunami wystąpiło wcześnie rano, więc na szczęście fiord był pusty.
Czasami lodowce rozpadają się w miejscach mniej odludnych. W maju zeszłego roku duży fragment lodowca Birch w dolinie Lötschen w Alpach Szwajcarskich oderwał się, wywołując lawinę skalno-lodową, która zasypała większość wioski Blatten 20 milionami ton gruzu.
Katastrofa w Himalajach to kolejny koszmarny przykład. Na północnej ścianie szczytu Langtang Lirung, na granicy nepalsko-tybetańskiej, doszło do oberwania terenu. – Nastąpiło załamanie dużego fragmentu podłoża pod lodowcem – mówi Kristen Cook, geomorfolog z Université Grenoble Alpes we Francji.

Zawrotna prędkość zsuwającego się lodu doprowadziła do jego niemal natychmiastowego stopnienia. Prawdopodobnie rumowisko na krótko zablokowało bieg rzeki Lhende, tworząc tymczasowe jezioro, które następnie gwałtownie się rozlało. – Choć czas, wielkość zatoru i objętość wody nie zostały jeszcze potwierdzone, jest to najbardziej prawdopodobna przyczyna powodzi – wyjaśnia Chand.
„Lodowcowy klej” się topi
Żadnego kataklizmu nie można przypisać wyłącznie wyższym temperaturom. Jednak w tym przypadku wysoko położona wieczna zmarzlina – „lodowcowy klej”, który przez tysiąclecia spajał śnieg, lód i skały – została najpewniej osłabiona przez globalne ocieplenie.
To ono jest wskazywane jako kluczowy czynnik sprzyjający wszystkim katastrofom lodowcowym. – Wraz ze wzrostem temperatury topnienie lodowców przyspiesza, a powstawanie jezior lodowcowych i inne czynniki sprawiają, że góry stają się niestabilne, co w połączeniu z delikatną strukturą geologiczną stwarza ogromne zagrożenie – dodaje Chand.
Jeśli temperatura atmosfery i oceanów na Ziemi będzie nadal rosła, najbliższe dekady będą trudne. Częstotliwość, a prawdopodobnie także skala zagrożeń lodowcowych, wzrośnie. – Spodziewamy się większej niestabilności w wysokich górach. Oberwanie w Nepalu było olbrzymie i wyjątkowe, jednak znacznie mniejsze zdarzenia tego typu z pewnością będą występować nadal – mówi Cook.
Nie tylko Himalaje
– W Andach, a zwłaszcza w pasmie Cordillera Blanca w Peru, niszczycielskie powodzie spowodowane przelewaniem się jezior lodowcowych zaczęły występować już w latach 40. XX wieku – zauważa Byers. Wynikało to częściowo z faktu, że tamtejsze lodowce znajdują się na niższych wysokościach i szybciej odczuły wcześniejszy wzrost temperatur. Podjęto pewne działania, np. kopanie kanałów odwadniających, ale takie środki zapobiegawcze nie powstrzymają lodowców przed topnieniem i rozpadem.
Himalaje są szczególnie narażone: znajduje się tam wiele lodowców zawieszonych na bardzo stromych zboczach, bezpośrednio nad równie stromymi dolinami, czasem gęsto zabudowanymi. Badanie z 2019 roku wykazało, że również 210 himalajskich jezior lodowcowych stwarza potencjalne zagrożenie nagłymi powodziami błyskawicznymi.
Jak możemy się chronić? Uczmy się od Blatten
Nie oznacza to jednak, że ludzkość jest bezbronna. Lawina z 2025 roku, która zasypała szwajcarską wieś Blatten, była katastrofą, ale żaden z mieszkańców nie zginął. Ludzi i zwierzęta ewakuowano dziewięć dni przed kataklizmem.
Benjamin Bellwald, pochodzący z Blatten badacz zagrożeń naturalnych w Norweskim Instytucie Geotechnicznym, wyjaśnia, że lodowiec stwarzał problemy od lat 90. XX wieku. Naukowcy i władze byli w stanie gotowości. Dzięki czujności mieszkańców oraz zaawansowanym technologiom monitoringu, w porę przewidziano jego rozpad.
– Przejrzysta komunikacja zaowocowała sprawną ewakuacją i żaden z mieszkańców Blatten nie stracił życia – mówi Bellwald. Straty materialne były jednak ogromne. Szacunki mówią o około 400 milionach dolarów.
Problem niedostępności i ogromu Himalajów
Czy taki system sprawdziłby się w Himalajach? Potencjalnie tak. Byers wyjaśnia, że we współpracy z władzami Nepalu trwają prace nad tworzeniem map zagrożeń i lokalnych planów gotowości na wypadek katastrofy.
Istnieją jednak poważne zastrzeżenia. – Himalaje to ogromny obszar do monitorowania, co stanowi znacznie większe wyzwanie w porównaniu z Alpami – zauważa Bellwald. Nawet jeśli wytypuje się szczególnie niebezpieczne lodowce, to nie ma pewności, że przed katastrofą będą wysyłać takie same sygnały ostrzegawcze.
Systemy mogłyby zadziałać, gdyby zagrożone państwo wdrożyło „wysoce zaawansowany, ciągły monitoring” – wskazuje Chand. Niestety, zaplecze finansowe dostępne dla Szwajcarów jest poza zasięgiem krajów rozwijających się w regionie Hindukuszu i Himalajów.
– Powszechnym problemem jest niekontrolowana urbanizacja wzdłuż rzek narażonych na katastrofalne powodzie – dodaje Byers. Im gęściej zaludnione będą te obszary, tym więcej może być ofiar. Przed naukowcami jeszcze wiele pracy. Nikt nie potrafi dokładnie przewidzieć, kiedy i gdzie nastąpi kolejny rozpad lodowca lub powódź błyskawiczna. – Na ten moment pewna jest tylko jedna rzecz: nadchodzi coraz więcej katastrof – podsumowuje Chand.
Źródło: National Geographic
Szukasz inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

