Klimatyczna granica bezpowrotnie się przesuwa. Do 2100 roku obszary suche zajmą ponad 40% powierzchni Ziemi
Pustynnienie i deficyt wody zagrażają kolejnym milionom ludzi. Z najnowszych symulacji wynika, że do końca XXI wieku tereny suche powiększą się o obszar wielkości Algierii. W tym niepokojącym procesie badacze zaobserwowali jednak zaskakujący mechanizm obronny samej przyrody.

Woda to najcenniejszy zasób naszej planety, a jednak z dekady na dekadę staje się towarem deficytowym dla coraz większych połaci globu. Susza to nie tylko upalne lato, w skali światowej oznacza nieodwracalną transformację całych stref klimatycznych. Międzynarodowy zespół pod kierunkiem naukowców z Chińskiej Akademii Leśnictwa opublikował na łamach „Environmental Research Letters” zaktualizowaną mapę przyszłości globu. Z analizy wynika, że do 2100 roku tereny suche mogą zająć nawet 40,28% lądowej powierzchni Ziemi, spychając kolejne ekosystemy na skraj przetrwania.
Rośliny zamykają pory przed spiekotą. To je ratuje
W klimatologii obszary suche klasyfikuje się na podstawie wskaźnika suchości (Aridity Index). Określa on stosunek rocznej sumy opadów do potencjalnej ewapotranspiracji, czyli ilości wody, jaka mogłaby wyparować z gleby i roślin. Kiedy współczynnik ten spada poniżej 0,65, region oficjalnie uznaje się za strefę suchą.
Niektóre wcześniejsze prognozy ostrzegały, że zjawisko to pochłonie do końca stulecia nawet 56% lądów. Najnowsze modele klimatyczne CMIP6 zweryfikowały te czarne scenariusze, uwzględniając wpływ wysokiego stężenia dwutlenku węgla na fizjologię flory. W odpowiedzi na nadmiar CO2 w atmosferze mikroskopijne aparaty szparkowe na liściach częściowo się domykają. W efekcie rośliny tracą znacznie mniej wilgoci w procesie transpiracji, dzięki czemu spowalniają wysychanie krajobrazu. To dobra wiadomość.
Nowy suchy obszar wielkości Algierii
Sztuczka, którą ratują się rośliny, nie rozwiązuje jednak problemu. W latach 1994–2023 strefy suche obejmowały średnio 38,58% lądów (z pominięciem pokrytej lodem Antarktydy). Wzrost do prognozowanych 40,28% oznacza, że suche tereny rozszerzą się o 2,37 mln km². To terytorium dorównujące wielkością całej Algierii lub równe ponad siedmiokrotnej powierzchni Polski.
Najsilniejszy relatywny przyrost czeka strefy skrajnie suche, czyli obszary o charakterze pustynnym. Zmiany nie rozłożą się na świecie równomiernie. Najgorzej zniosą to:
- Australia – najsuchszy zamieszkany kontynent – doświadczy najbardziej drastycznego zaostrzenia deficytu wody;
- Brazylia – odnotuje groźne wysychanie rejonów graniczących z wilgotnymi lasami;
- Północna Afryka – stanie w obliczu dalszej degradacji gruntów ornych na obrzeżach Sahary.
Przesuwanie się granic suchych stref bezpośrednio uderza w bezpieczeństwo żywnościowe świata. Bez wdrożenia nowoczesnych systemów retencji wody i regeneracji gleb, powiększające się pustkowia zmuszą miliony ludzi do ucieczki przed postępującą suszą.
Źródło: Environmental Research Letters
Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

