Wokół jednego z najzimniejszych miast Syberii, Irkucka, w ostatnich dniach zrobiło się wyjątkowo głośno. Wszystko za sprawą domniemanego pojawienia się tam dżumy, która miała doprowadzić do śmierci Darii Szypiłowej. Choć oficjalne komunikaty rządowe dementują epidemiologiczne plotki, w mieście dostrzec można kolejne działania mające na celu zabezpieczenie obywateli przed groźną bakterią.

WIDEO…

player placeholder

Teorie zarażenia pacjentki zero

1 października w szpitalu rejonowym w mieście Szelechów, na zachód od Irkucka, zmarła 27-letnia pacjentka, Darija Szypiłowa. Dwa dni wcześniej kobieta trafiła do placówki z poważnymi objawami zapalenia płuc. Jak donoszą lokalne media, Szypiłowa była pracownicą Irkuckiego Instytutu ds. Zwalczania Dżumy, co mogło przyczynić się do śmierci mieszkającej na Syberii Rosjanki.

W przestrzeni medialnej od kilku dni pojawiały się dwie, niepotwierdzone przez rosyjskie instytucje rządowe tezy dotyczące zgonu kobiety. Pierwsza z nich jako powód zarażenia podaje przypadkowe rozbicie probówki zawierającej bakterie dżumy Yersinia pestis w Irkuckim Instytucie. Druga odnosiła się do służbowej podróży Szypiłowej do sąsiedniej Buriacji – tę teorię obalił jednak tamtejszy przywódca, Aleksiej Cydienow informując, że laborantka nie pojawiła się w ostatnich tygodniach w tym regionie wschodniej Syberii. Obie tezy zostały obalone przez Rospotrebnadzor – rosyjski państwowy organ dbający o bezpieczeństwo sanitarno-epidemiologiczne, który oznajmił, że w organizmie zmarłej nie wykryto „mikroorganizmów związanych z działalnością zawodową kobiety”.

Zobacz także:

Maseczki w miejscach pracy i rękawiczki na ulicach

Mimo że rosyjskie władze dementują pojawienie się dżumy, mówiąc o „zapaleniu płuc o nieznanym pochodzeniu”, Szelechów i okoliczne miasta zachowują środki ostrożności. Po śmierci Szypiłowej pięć miejskich szpitali zostało zamkniętych. Kwarantanną zostały również objęte wszystkie osoby mające w ostatnich dniach kontakt ze zmarłą – takich przypadków zdiagnozowano 197. Jak podaje gubernator obwodu irkuckiego, Igor Kobzew, u żadnej z tych osób nie stwierdzono objawów choroby.

Środki ostrożności wprowadzono nie tylko w środowiskach, z którymi styczność mogła mieć zmarła kobieta. Huta aluminium w Szelechowie wprowadziła nakaz pracy w maseczkach ochronnych, obowiązujący wszystkich zatrudnionych. Dyrektor nazwał to działanie środkiem zapobiegawczym w celu zachowania ostrożności.

Podobną ostrożność można również dostrzec na ulicach syberyjskiego miasta. Lokalny portal „Ludzie Bajkału” opisuje osoby spacerujące po Irkucku w ochronnych kombinezonach, maseczkach i rękawiczkach. Przed takim epidemiologicznym krajobrazem ostrzegały m.in. federalny kanał telewizyjny REN TV oraz władze pobliskiego Bajkalska. W obu przypadkach autorzy usunęli swoje wpisy dotyczące groźnej bakterii w Szelechowie.

Dżuma nad Bajkałem

Dżuma związana jest z ziemiami Syberii od tysięcy lat. W czerwcu tego roku naukowcy ujawnili przełomowe badania nad najstarszymi znanymi na świecie ofiarami tej choroby, odkrytymi w rejonie jeziora Bajkał. Wyniki pokazały, że śmiertelna zaraza uderzyła co najmniej dwukrotnie w małe i rozproszone społeczności łowców-zbieraczy żyjących ponad 4000 lat temu. Odkrycie to obaliło dotychczasową teorię, jakoby do wybuchu epidemii na taką skalę niezbędne były duże miasta, osiadły tryb życia i hodowla zwierząt. Analiza DNA wykazała, że wśród zmarłych dominowały dzieci, które najprawdopodobniej zaraziły się dżumą płucną podczas skórowania świstaków.

Ostatnie potwierdzone pojawienie się dżumy na Syberii miało miejsce w 2016 roku, gdy w Republice Ałtaju odnotowano przypadek zakażenia u 10-letniego chłopca. Dziecko zaraziło się podczas oprawiania świstaka, który był nosicielem bakterii Yersinia pestis. Chłopiec pomyślnie przeszedł leczenie dżumy dymieniczej i nie doszło do dalszego rozprzestrzeniania się choroby wśród ludzi.

Źródła: Meduza, Oko.press, Onet