Walka z infekcjami grzybiczymi jest dla współczesnej medycyny o wiele trudniejsza niż walka z bakteriami. Komórki grzybów (podobnie jak komórki ludzkie) są eukariotyczne. Oznacza to, że ich budowa jest niezwykle zbliżona do naszej. Stworzenie leku, który skutecznie zabije intruza, ale nie uszkodzi przy tym narządów wewnętrznych pacjenta, to farmakologiczny koszmar.

WIDEO…

player placeholder

Dlatego ludzkość dysponuje zaledwie czterema głównymi klasami leków przeciwgrzybiczych. Najnowsze badania pokazują, że pewien niewidzialny gołym okiem wróg właśnie nauczył się, jak obejść każdą z nich.

Szpitalny superzabójca rośnie w siłę

Alarm dotyczy patogenu o nazwie Candidozyma auris (wcześniej znanego w literaturze pod nazwą Candida auris). Choć nauka opisała go po raz pierwszy zaledwie w 2009 roku, grzyb ten zdążył już opanować szpitale w ponad 60 krajach na sześciu kontynentach. Śmiertelność w przypadku zakażeń inwazyjnych sięga w jego przypadku od 30 do nawet 50%.

Zobacz także:

W październiku 2026 roku na łamach „Scientific Reports” opisano niezwykły przypadek, który postawił epidemiologów w stan gotowości. U 28-letniej kobiety w szpitalu w kenijskim Nairobi, która przeszła planowany zabieg chirurgiczny, rozwinęła się poważna infekcja rany. Badania laboratoryjne ujawniły obecność C. auris.

Szybko okazało się, że szczep ten wykazuje całkowitą lekooporność (tzw. PDR – ang. pan-drug-resistant). Nie zadziałał na niego żaden z powszechnie stosowanych w medycynie środków ratujących życie, taki jak flukonazol, kaspofungina czy amfoterycyna B. To pierwszy taki przypadek w całej Afryce.

Ewolucja wymyka się spod kontroli

Całkowita lekooporność grzybów jest zjawiskiem ekstremalnie rzadkim. W całej historii medycyny przypadek z Kenii to dopiero drugie tak udokumentowane zakażenie na świecie (pierwsze miało miejsce w Nowym Jorku w 2022 roku).

Genetycy natychmiast zsekwencjonowali cały genom afrykańskiego patogenu. Odkryli w nim mutację wielu genów obronnych (m.in. ERG11, CDR1 oraz FKS1). Najważniejsze było to, że profil genetyczny tego szczepu różnił się od nowojorskiego. Oznacza to, że grzyb nie przedostał się ze Stanów Zjednoczonych do Kenii. Patogen wyewoluował całkowitą odporność niezależnie, w odpowiedzi na presję ze strony naszego środowiska medycznego.

Nowy grzyb ma najwyższy priorytet. To zagrożenie dla najsłabszych

Czy jako zdrowe społeczeństwo mamy się czego obawiać? Na szczęście dla w pełni zdrowego człowieka z prawidłowo funkcjonującym układem odpornościowym C. auris nie stanowi bezpośredniego zagrożenia. Grzyb ten jest typowym patogenem oportunistycznym – atakuje przede wszystkim pacjentów szpitalnych, osoby w podeszłym wieku, z niedoborami odporności oraz te podłączone do inwazyjnej aparatury medycznej (np. cewników, kroplówek czy respiratorów). Problemem jest jednak to, że grzyb może bezobjawowo kolonizować skórę zdrowych ludzi, co czyni z nas nieświadomych nosicieli przenoszących go na oddziały szpitalne.

Co zatem robią naukowcy? Z powodu rosnącego zagrożenia laboratoria na całym świecie pracują nad nowymi klasami leków przeciwgrzybiczych (obecnie w fazie obiecujących testów klinicznych). Zanim jednak trafią one na rynek, lekarze muszą opierać się na najskuteczniejszej metodzie: rygorystycznej prewencji.

C. auris wykazuje bowiem niezwykłą odporność na powszechnie stosowane w szpitalach środki dezynfekcyjne i potrafi przetrwać na sprzęcie medycznym przez wiele tygodni. Dlatego kluczowe dla ochrony ludzkości w najbliższych latach będzie szybkie sekwencjonowanie genetyczne chorych oraz ich bezwzględna izolacja. Jeśli nie poprawimy globalnego monitoringu genetycznego w szpitalach, wkrótce będziemy musieli stawić czoła kolejnym supermikrobom. A na te współczesna medycyna po prostu nie ma odpowiedzi.

Źródło: Scientific Reports