Muzea kojarzą się nam z czasem wolnym i ekspozycjami. To miejsca, w których przyjemnie spędza się czas w towarzystwie niezwykłych obiektów, za którymi kryją się różne opowieści. Ale to tylko jedna strona medalu. Muzea tak naprawdę mają ważniejszą funkcję: zabezpieczenie zabytków i dzieł sztuki dla przyszłych pokoleń. Również z tego powodu większości z obiektów nawet nie ma na wystawach – znajdują się w magazynach.

WIDEO…

player placeholder

Nowoczesna dokumentacja muzealnych obiektów odgrywa kluczową rolę. Dzięki niej naukowcy i wszelkie zainteresowane osoby mogą poznać niedostępne na co dzień obiekty. Jak jednak wygląda proces nowoczesnej cyfryzacji? Podczas warsztatów w Muzeum Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie eksperci pokazali mi, w jaki sposób tworzy się cyfrowe repliki dzieł sztuki. Przy okazji miałem okazję z bliska podziwiać unikatowe eksponaty, w tym historyczny sztandar Sobieskiego.

Tysiące zdjęć w cyfrowym świecie

Współczesna dokumentacja muzealiów wykracza daleko poza ich rysowanie czy tradycyjną fotografię. Jest to przedsięwzięcie kosztowne, bo wymaga zastosowana zaawansowanych technologii.

Zobacz także:

W taką ideę wpisuje się projekt www.muzeach 2.0. To cyfrowe przedsięwzięcie konsorcjum pięciu polskich muzeów, którego liderem jest Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, a środki pochodzą z Funduszy Europejskich oraz resortu kultury. Do połowy 2028 roku zaplanowano zdigitalizowanie ponad 7 000 zabytków, a w pierwszej edycji udało się zarejestrować w ten sposób ponad 14 000 obiektów. Ze wszystkimi można zapoznać się na stronie projektu, a ich zobrazowania są z reguły dostępne w domenie publicznej.

Tajemnica królewskiej chorągwi. Sztandar Sobieskiego w cyfrowym świecie

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie kryje bezcenne skarby. Stosunkowo mało znanym jest XVII-wieczna chorągiew wojskowa przypisywana Janowi III Sobieskiemu. Misternie wykonany zabytek, ozdobiony rodowym herbem Janina, wizerunkiem orła, liliami oraz krzyżem maltańskim na rewersie, to majstersztyk dawnego rzemiosła. Być może sztandar ten uczestniczył w odsieczy wiedeńskiej w 1683 roku, ale co do tego nie ma absolutnej pewności.

Sztandar leży przede mną na wyciągniecie ręki. Jest gotowy do digitalizacji i za parę tygodni trafi na stronę internetową. Mimo że ma około 350 lat, jego nasycone barwy robią wrażenie.

Digitalizacja zabytków wymaga zaawansowanej infrastruktury, która jest kosztowna
Digitalizacja zabytków wymaga zaawansowanej infrastruktury, która jest kosztowna/Fot. Szymon Zdziebłowski

Ze względu na wrażliwość wiekowych włókien na światło, obiekt na co dzień spoczywa w magazynie. Szansą na jego pełne udostępnienie stała się gigapikselowa digitalizacja w projekcie www.muzeach 2.0. – XVII-wiecznych tkanin jest w Polsce stosunkowo niewiele, są one rzadkie. Nie mogą być narażone na nieustające działanie promieni świetlnych czy też światła, nawet sztucznego. Stąd przechowywane są w magazynie i wystawiane są tylko czasowo – powiedziała mi Barbara Czaja, konserwatorka zabytków w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.

Fotografia wieńczy dzieło

To, co użytkownicy widzą na portalu internetowym (www.wmuzeach.pl), to tylko niewielka część pozyskanych danych. Sam proces rejestracji obiektów ma charakter pomiarowy, technologiczny i analityczny. Eksperci rejestrują zabytki, ale też zabytkowe wnętrza budynków za pomocą kilku uzupełniających się metod, które można wykorzystać nie tylko do prezentacji na stronie, ale też precyzyjnych analiz. Wśród zastosowanych metod są:

  • fotogrametria i tworzenie modeli 3D. Wykonuje się od setek do ponad tysiąca zdjęć z nakładaniem kadrów na poziomie około 80%. Oprogramowanie buduje z nich przestrzenną chmurę punktów, nakłada siatkę geometryczną oraz teksturę, tworząc pełny, metryczny model trójwymiarowy;
  • skaning laserowy 3D. Skaner stawia się w przestrzeni, aby utworzyć precyzyjny szkielet w układzie współrzędnych (X, Y, Z), na który następnie „przylepia się” wysokorozdzielcze zdjęcia;
  • fotografia gigapikselowa i wielkoformatowa. Powstaje poprzez precyzyjne łączenie kilkunastu lub kilkudziesięciu ujęć cząstkowych. Rejestruje mikrodetale, sploty włókien czy uszkodzenia niewidoczne dla ludzkiego oka;
  • generowanie ortoobrazów (ortofotografia). Tworzenie całkowicie pozbawionych zniekształceń perspektywicznych, dokładnych rzutów prostokątnych płaskich powierzchni (sufitów, ścian, podłóg).

Wyzwania techniczne

Nie zawsze digitalizowanie zabytków jest proste. Nie wszystkie mieszczą się w dłoni. Tak jest na przykład w przypadku bezcennych tkanin wielkoformatowych. W jaki sposób je sfotografować? Trzeba mieć odpowiednie studio. Dlatego w Wilanowie stała się nim Oranżeria.

– Największą tkaniną, która była w tej przestrzeni fotografowana był XVII-wieczny dywan, którego powierzchnia wynosi około 40 m kw., czyli tyle, co dwupokojowego mieszkania. On się zmieścił na styk – wspomina Barbara Czaja. Pod stropem fotografowie podwiesili aparaty sterowane z poziomu podłogi. Uzyskane w tej sposób zdjęcia w rozdzielczości gigapikseli ujawniają strukturę splotów, ale też uszkodzenia. Dzięki temu historycy sztuki i konserwatorzy uzyskują wgląd niemożliwy do osiągnięcia nawet gołym okiem.

Tajne przez poufne. W muzeum?

W czasie prezentacji metod stosowanych w ramach projektu co rusz wspominana jest aktualna sytuacja geopolityczna Polski i wojna za naszą wschodnią granicą. Eksperci przyznają, że takie realia zintensyfikowały oraz przyspieszyły procesy cyfryzacji i zabezpieczania zbiorów. W Ukrainie zniszczeniu uległo mnóstwo muzeów i zabytków. Dlatego warto inwestować w „cyfrowe bliźniaki” zarówno zabytków, ale też architektury.

Rozmawiam na ten temat z Ewą Jakubowską-Smagieł, która kieruje Działem Dokumentacji i Cyfryzacji w Muzeum w Wilanowie i projektem www.muzeach 2.0. Okazuje się, że w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie dane cyfrowe o zabytkach zabezpiecza się według rygorystycznych procedur, polegających na wielopoziomowej ochronie. Pełne dane źródłowe i pomiarowe na temat zabytków gromadzone są na stacjonarnych serwerach w kilku fizycznych lokalizacjach na terenie Polski. Dokładne adresy serwerowni są jednak ściśle tajne.

W malowniczej Oranżerii w Wilanowie muzealnicy digitalizują tysiące zabytków
W malowniczej Oranżerii w Wilanowie muzealnicy digitalizują tysiące zabytków/Fot. Szymon Zdziebłowski

Od początku wdrażania zaawansowanych procedur cyfryzacji w 2000 roku wilanowscy muzealnicy stosowali regułę tworzenia trzech kopii: na komputerze roboczym, na serwerze oraz na specjalnych płycie ze 100-letnią gwarancją przechowywanej w sejfie w tajnej lokalizacji. Informacje o dokładnych miejscach depozytu danych i parametrach technicznych dostępu są zastrzeżone wyłącznie dla wąskiej grupy pracowników IT i pionu bezpieczeństwa.

Eksperci nie zabezpieczają tylko zdjęć, ale gromadzą surowe pliki źródłowe, a nie tylko lżejsze wizerunki publikowane w sieci. Pozwala to po latach powrócić do tych samych pomiarów i przetworzyć je na nowo przy użyciu doskonalszych algorytmów.

Digitalizacja na wszelki wypadek

Digitalizacja zabytków ma sens nie tylko w obliczu zagrożenia wojennego. Niestety, zdarzają się też katastrofy budowlane czy pożary, które mogą zniszczyć nasze dziedzictwo. Dlatego zdecydowanie warto nie tylko zabezpieczać zabytki, ale wykonywać ich cyfrową dokumentację. Na wszelki wypadek.

Źródło: National Geographic Polska