Kto by pomyślał, że w jednym z największych domów aukcyjnych na świecie na sprzedaż zostanie wystawiony kompletny szkielet dinozaura z późnej kredy. Tak imponujący towar musiał znaleźć kupca z równie imponującym portfelem. Sprzedany okaz stał się drugim najdroższym dinozaurem sprzedanym kiedykolwiek na aukcji. 

WIDEO…

player placeholder

Pokaźny drapieżnik = pokaźna suma 

Ostateczna cena, za jaką został zakupiony szkielet nanotyrannusa przewyższyła oczekiwania domu aukcyjnego. Rzeczoznawcy z Sotheby’s w Nowym Jorku początkowo zakładali, że pozostałości z okresu kredowego zostaną sprzedane za kwotę od 6 do 9 mln dolarów. Tak się jednak nie stało, a wyjątkowy towar trafił do kupca za zawrotne 47,3 mln dolarów, co stanowi ponad pięciokrotność estymowanej ceny. Taki wynik sprawił, że „Jodi” stała się drugim najdroższym dinozaurem sprzedanym kiedykolwiek na aukcji. Gdy spojrzymy jednak na to, jak wygląda szkielet sprzed dziesiątek milionów lat, taka kwota zupełnie nie może dziwić. 

Szkielet, który składa się z około 191 skamieniałych elementów kostnych, został odkryty w w 2019 roku na prywatnej działce należącej do Jodi Pierson (od której pochodzi potoczna nazwa tego okazu) w amerykańskim stanie Montana. Znalezisko zaprezentowano szerszej publiczności na początku października podczas wystawy poprzedzającej aukcję na Manhattanie. Konstrukcja po złożeniu wszystkich części, mierzy aż 6 metrów długości i 3 metry wysokości. 

Zobacz także:

Odrębny gatunek, a nie młodszy tyranozaur

Sprzedany na aukcji szkielet „Jodi” jest jednym z zaledwie trzech tak dobrze zachowanych okazów nanotyrannusa, jakie dotychczas poznali naukowcy. Dwa pozostałe szkielety znajdują się w zbiorach amerykańskich muzeów przyrodniczych. Co ciekawe, jeszcze do niedawna trwał spór o to, czy stworzenia te rzeczywiście stanowiły odrębny gatunek dinozaurów, czy może były po prostu młodymi osobnikami znacznie większego tyranozaura. Przeprowadzone badania pozwoliły jednak wskazać ponad 150 różnic w budowie anatomicznej, które odróżniają nanotyrannusa od jego słynnego krewniaka.

Według Sotheby’s był to szybki, wyspecjalizowany drapieżnik, który zamieszkiwał tereny dzisiejszej Ameryki Północnej około 67 milionów lat temu, pod koniec okresu kredowego. Analiza rozmiarów szkieletu „Jodi” oraz stopnia rozwoju poszczególnych kości wskazuje, że należał on do dorosłego osobnika, a nie młodego tyranozaura. Dom aukcyjny podkreśla również, że jest to pierwszy tak cenny okaz nanotyrannusa wystawiony na sprzedaż od czasu ogłoszenia nowych ustaleń dotyczących jego odrębności w 2025 roku.

Ogromna strata dla nauki

Rekordowa cena osiągnięta podczas aukcji szkieletu nanotyrannusa wywołała zaniepokojenie wśród paleontologów, którzy od lat zwracają uwagę na problem sprzedaży cennych skamieniałości prywatnym kolekcjonerom. Naukowcy obawiają się, że wyjątkowe znaleziska, zamiast trafiać do muzeów i placówek badawczych, stają się kosztownymi trofeami najbogatszych ludzi świata. Jak zauważył w rozmowie z „The Guardian" Thomas R. Holtz Jr. z Uniwersytetu Maryland, za kwotę 47,3 mln dolarów można byłoby sfinansować działalność wielu instytucji naukowych, z których część zmaga się obecnie z poważnymi problemami finansowymi.

Jeszcze większe obawy budzi jednak możliwość utraty dostępu do skamieniałości, które mogą mieć ogromne znaczenie dla przyszłych badań nad ewolucją dinozaurów. Jeśli anonimowy nabywca zdecyduje się zatrzymać „Jodi” w prywatnej rezydencji, naukowcy mogą zostać pozbawieni możliwości szczegółowego analizowania kości, pobierania próbek czy wykonywania specjalistycznych skanów. W takiej sytuacji bezcenny okaz będzie dla nauki praktycznie tak samo niedostępny, jak gdyby nigdy nie został wydobyty z ziemi.

Źródło: The Guardian