Sensacja archeologiczna na Dolnym Śląsku. Naszyjnik z 42 zębów ma ok. 5 tys. lat
Wrocławscy naukowcy naliczyli 42 zęby. Około pięciu tysięcy lat temu, ktoś starannie połączył je w naszyjnik. Towarzyszą im płaskie paciorki z kości zwierzęcych oraz drobne artefakty, być może wykonane z ości rybich albo muszli. Zostały odkryte w kurhanie na polach w okolicach Żorawiny na Dolnym Śląsku.

– To jest absolutnie wyjątkowe odkrycie. W Polsce nie mamy właściwie analogii. Znam tylko jeden podobny naszyjnik, z Wojkowic, ale tam były tylko cztery zęby, a naszyjnik pochodził z młodszej kultury unietyckiej – mówi prof. dr hab. Tomasz Gralak z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego, kierownik badań archeologicznych.
Ciało z odciętą głową
Archeolodzy i antropolodzy z Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu od czterech tygodni badają cmentarzysko z około 350–430 r. n.e. Najpierw odsłonili groby kryjące szkielety ułożone w nietypowy sposób.
– Dwie pochowane osoby miały prawdopodobnie spętane nogi w okolicy stawu skokowego. Czaszka około 30-letniej kobiety nosiła ślady śmiertelnego uderzenia. Jej głowa po śmierci została prawdopodobnie odcięta. Odnaleziona w jamie grobowej czaszka z urazem, spoczywająca obok kręgosłupa szyjnego wskazywała na akt dekapitacji – mówi Patrycja Humerska, anatom, balsamista, tanatopraksjolog z Zakładu Anatomii Prawidłowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Badacze natrafili również na rozproszone szczątki dziecka w wieku najwyżej siedmiu lat oraz fragmenty czaszki osobnika dorosłego z dobrze zachowanym uzębieniem. I choć te odkrycia intrygują naukowców i prowokują mnóstwo pytań, to okazało się, że to stanowisko kryje wiele dodatkowych niespodzianek. Pod grobami z początku okresu wędrówek ludów leżą ślady świata starszego o niemal trzy tysiące lat.
Kolia z zębów
W centrum kolistego założenia archeolodzy odsłonili komorę grobową otoczoną rowkiem, ślady ognia, polepę, kości zwierzęce i fragmenty trzech ludzkich czaszek oraz nieliczne fragmenty przepalonych kości ludzkich. Prawdopodobnie to kurhan należący do kręgu kultury ceramiki sznurowej z lat około 2800–2300 p.n.e. To czas, gdy w Egipcie wznoszono piramidy, a przez Europę Środkową przemieszczały się społeczności pasterskie znad Morza Kaspijskiego, grzebiące zmarłych pod kopcami. Tam właśnie odsłonięta została kolia z zębów.
– „Biżuteria” spoczywała poniżej warstwy naruszanej przez pługi, dokładnie tak, jak ją pozostawiono. Tego typu kurhany, zazwyczaj są grobami mężczyzn, często patriarchów. Taki naszyjnik pokazuje więc status pochowanej osoby i może nieść ze sobą rozbudowaną historię – tłumaczy prof. Gralak. – Kolia mogła być czymś więcej niż ozdobą: zapisem trofeów z polowań, być może darem albo znakiem pozycji społecznej .
Dr Paweł Dąbrowski, kierownik Pracowni Paleoanatomii i Paleohistologii przy Zakładzie Anatomii Prawidłowej Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu ocenia, że zęby w naszyjniku mogły należeć do wilka, psa i niedźwiedzia. Dwa ze zidentyfikowanych zębów charakteryzują się nawet podobieństwem do kłów ludzkich.
Ozdoba z ludzkich kości?
Czy w naszyjniku są więc również ludzkie zęby? – Młode niedźwiedzie mają bardzo podobne siekacze do ludzkich zębów przednich. Jednak dopiero drobiazgowa analiza odontologiczna da nam pewność co do pochodzenia zębów z naszyjnika. Jesienią rozpoczną się również analizy archeozoologiczne, genetyczne i izotopowe – mówi dr Dąbrowski. – Badanie na zawartość strontu w ludzkich zębach pomoże ustalić, skąd pochodzili ci nomadzi i czym się odżywiali – wskazuje antropolog. Zawartość izotopów strontu, węgla, azotu, wskazuje na dietę danego osobnika. Chemiczne składniki pokarmu zaś są związane z miejscem, z którego pochodzi pożywienie. Ze względu na odkładanie stabilnych izotopów, zęby są skarbnicą wiedzy o jakości warunków bytowych i przebiegu życia.
Również kolia zębów zostanie poddana drobiazgowym analizom fizyczno-chemicznym. Wyniki pomogą opisać losy naszyjnika. Być może przybył z innej części Europy wraz z wędrującymi ludami, a może był rodzajem daru dla ważnej osobistości miejscowej społeczności – podkreślają obaj badacze.
Jak przypuszcza prof. Gralak, czterdzieści dwa zęby w naszyjniku mogły zostać intencjonalnie pozostawione w miejscu, w którym zostało spopielone ciało zmarłego. Choć na kolejne badania trzeba poczekać, już dziś wiadomo, że kolia jest sensacją archeologiczną i zachowanym przez pięć tysięcy lat archiwum życia, władzy i pamięci. W badaniach biorą udział również studenci archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz studenci Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Nasza ekspertka
Joanna Lamparska
Niestrudzona poszukiwaczka skarbów. Filolog klasyczny i archeolog sądowy, od lat pisze książki oraz realizuje programy o tajemnicach historii. Bierze udział w akcjach eksploracyjnych, a w swojej pracy dogłębnie zgłębiła trudną tematykę II wojny światowej. W National Geographic opowiada głównie o miejscach pełnych sekretów - zamkach, pałacach, a także o najpiękniejszych zakątkach Dolnego Śląska, z którym jest związana. Od 2025 roku prowadzi własny kanał HiHistory; jest również rozchwytywaną konsultantką przy zachodnich produkcjach filmów historycznych. Utworzyła fundację Projekt Historia. Prywatnie jest wielbicielką punczowego rzezia - najsłodszego ciastka w historii Czech.

