Reklama

W ostatnich latach światowa turystyka coraz mocniej zaczęła być napędzana przez media społecznościowe. Rosnącą popularność zyskują profile o tematyce podróżniczej, które wyznaczają trendy: gdzie warto pojechać, co zobaczyć i czego spróbować. Tak było również w przypadku Dolomitów, które od dawna cieszą się dużym zainteresowaniem. W ostatnich dniach w jednym z ich najbardziej malowniczych rejonów można było jednak zobaczyć wyjątkowo długie kolejki i wzmożony ruch turystyczny. Wszystko za sprawą pączków.

Skąd wzięły się kolejki na wysokości 2300 m n.p.m.?

W połowie sierpnia 2026 r. do mediów społecznościowych zaczęły trafiać nagrania, na których setki turystów stoją w kolejce do schroniska Friedrich August, położonego na wysokości około 2300 m n.p.m. w północno-wschodniej części włoskich Alp. Mimo że co roku w sezonie letnim ruch turystyczny w tym regionie znacząco się nasila, tym razem uwagę przyciągnęła skala zainteresowania jednym konkretnym miejscem. Okazało się, że sprawcą całego zamieszania nie są wyłącznie spektakularne widoki, lecz także pączki.

Schronisko Friedrich August, położone w malowniczym miejscu między Col Rodella a Passo Sella, poza ofertą noclegową może pochwalić się również kuchnią. Między innymi w ofercie śniadaniowej od lat pojawia się tutaj tradycyjny wypiek krapfen, czyli pączek podobny do włoskich bombolone, często nadziewany kremem. I chociaż nie jest to żadna sezonowa nowość, w ostatnich dniach zrobiło się o nim naprawdę głośno.

Wszystko za sprawą twórców internetowych, którzy przy okazji wizyt w Dolomitach zatrzymywali się właśnie w tym miejscu na śniadanie, a następnie polecali je w swoich filmach. Turyści zachęceni słodkimi wypiekami jedzonymi na tle Dolomitów szybko podchwycili temat, a sam pączek został okrzyknięty „viralem”.

Chaos w Dolomitach spowodowany falą turystów

Sytuacja napędzona internetowym trendem szybko wymknęła się spod kontroli. Media obiegają kolejne zdjęcia oraz nagrania kolejki ciągnącej się wzdłuż wąskiej ścieżki i turystów czekających na słynny wypiek. Chociaż według RAI News w jednym z pierwszych dni problem wynikał częściowo z kłopotów z internetem oraz płatnościami elektronicznymi, nie ulega wątpliwości, że w Dolomitach nagle pojawiły się setki osób zainteresowanych tym samym miejscem. Niektórzy turyści wstają nad ranem albo planują pobyt w okolicy tak, aby zdążyć na świeże krapfeny, zanim się skończą.

I chociaż mogłoby się wydawać, że ogromne kolejki odstraszą mniej zdeterminowanych, nagrania pokazują, że często dzieje się odwrotnie. Pączek ze schroniska Friedrich August stał się tak popularny w internecie, że niektórzy przyjeżdżali głównie po to, żeby go spróbować i sfotografować. W relacjach medialnych pojawiały się wypowiedzi turystów, którzy przyznawali, że przyciągnęły ich posty z Instagrama pokazujące wypieki za przezroczystą szybą na tle Dolomitów.

Turystyka napędzana przez media społecznościowe

Warto jednak podkreślić, że „słynne” pączki schronisko wypieka od wielu lat, a w innych alpejskich chatach również można znaleźć bardzo dobre i świeże wypieki. Niestety, to nie pierwsza tego typu sytuacja. Od kilku lat internet stał się jednym z głównych wyznaczników tego, co w danym miejscu warto zobaczyć, zjeść i sfotografować, a turystyka coraz częściej zaczęła być napędzana przez media społecznościowe. Bardzo często wiąże się to z faktem, że dany punkt nie jest przygotowany na masowy napływ turystów, co prowadzi do chaosu.

Nie można zapominać, że obecna sytuacja rozgrywa się w górach i że wciąż jest to bogaty przyrodniczo region, w którym obowiązują określone zasady. Przy zbyt dużym napływie odwiedzających trudniej jest kontrolować ruch, chronić ścieżki, ograniczać zaśmiecanie i dbać o spokój mieszkańców oraz innych turystów. Dodatkowo sytuacja wywołała duże poruszenie wśród mieszkańców i miłośników gór, którzy zwracają uwagę, że część osób podążających za internetowymi trendami przyjeżdża przede wszystkim po zdjęcie, a nie po to, by naprawdę docenić piękno Alp.

Dlatego na nowo rozpoczęła dyskusję o negatywnym wpływie mediów społecznościowych i idących za nimi trendów na środowisko. Dolomity nie są scenografią do nagrań, lecz żywym, cennym i wrażliwym krajobrazem, który wymaga od turystów uważności, szacunku i odpowiedzialności.

Źródła: The Guardian, Daily Mail, Rai News, Montagna TV

Nasza autorka

Gabriela Celińska

Dziennikarka i studentka psychologii. Najchętniej opowiada historie na styku człowieka, miejsca i doświadczenia – pisząc o psychologii oraz podróżach. Jej największą pasją jest fotografia, szczególnie podróżnicza i kulinarna, dzięki której zatrzymuje chwile, smaki oraz emocje. Zakochana w Hiszpanii, nieustannie poszukuje inspiracji w kulturze, ludziach i codziennych historiach.
Gabriela Celińska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...