Tygrysy wracają do Kazachstanu po 70 latach. Pierwszy drapieżnik już na wolności
Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku na terenach dzisiejszego Kazachstanu żyły tygrysy kaspijskie, zwane też turańskimi. Polowania, niszczenie siedlisk i spadek liczebności zwierząt, na które polowały, doprowadziły jednak do ich wymarcia w Azji Środkowej. Ponad siedem dekad później Kazachstan próbuje przywrócić te wielkie drapieżniki do życia, używając puli genowej wciąż zyjącego, choć mocno zagrożonego tygrysa amurskiego.

Ostatniego tygrysa turańskiego na terenie Kazachstanu odnotowano w 1948 roku, a z czasem podgatunek ten całkowicie wyginął. Badania genetyczne wykazały jednak, że ich niemal identycznym genetycznie, żyjącym krewnym, jest tygrys amurski. To właśnie na przedstawicielach tego podgatunku tygrysa naukowcy oparli plan przywrócenia wielkich drapieżników do Kazachstanu.
Pierwszy krok właśnie wykonano – na wolność w rezerwacie Ile-Bałchasz wypuszczono samicę tygrysa amurskiego o imieniu Umit, co po kazachsku oznacza „nadzieję”. Stała się pierwszym od około 70 lat tygrysem żyjącym na wolności w Kazachstanie i symbolem przedsięwzięcia, które ma doprowadzić do odbudowy populacji tych drapieżników w Azji Środkowej.
Jak przygotowano tygrysy do życia na wolności?
Samo otwarcie klatki było jedynie ostatnim etapem długiego procesu. Umit należała do grupy czterech tygrysów amurskich sprowadzonych w maju 2026 roku z rosyjskiego Kraju Chabarowskiego. Razem z nią do Kazachstanu trafiły: dorosły samiec Amur oraz dwa młode osobniki – Turan i Ussuri. Po przewiezieniu do rezerwatu zwierzęta umieszczono w specjalnych zagrodach adaptacyjnych, gdzie pozostawały pod stałą obserwacją weterynarzy i ekspertów zajmujących się dużymi drapieżnikami.
W przypadku dorosłych osobników szczególnie ważne było sprawdzenie, czy potrafią samodzielnie zdobywać pożywienie i zachowują naturalny dystans wobec człowieka. – Specjaliści prowadzą kompleksową serię testów, aby ocenić zdolność zwierząt do samodzielnego polowania oraz ich reakcję na obecność ludzi – informowało kazachskie Ministerstwo Ekologii jeszcze krótko przed pierwszym wypuszczeniem.
Umit pomyślnie przeszła wszystkie testy, natomiast Amur nadal pozostaje pod obserwacją i zostanie wypuszczony dopiero wtedy, gdy eksperci uznają go za w pełni przygotowanego do samodzielnego życia. Młode Turan i Ussuri mają natomiast pozostać w zagrodach co najmniej do ukończenia 18 miesięcy, a decyzja dotycząca każdego z nich zostanie podjęta osobno.
Na wypuszczeniu obserwacja się jednak nie kończy. Umit wyposażono w obrożę z nadajnikiem, dzięki której naukowcy mogą sprawdzać, jak porusza się po rezerwacie, zdobywa pożywienie i przystosowuje się do nowego otoczenia. Dane z obroży mają również pomóc ograniczać ryzyko konfliktów z ludźmi. Jeśli tygrys znajdzie się w odległości pięciu kilometrów od zabudowań, okoliczni mieszkańcy mają otrzymać ostrzeżenie, a w rezerwacie działa już specjalny zespół przygotowany do reagowania w podobnych sytuacjach.

Rezerwat Ile-Bałchasz przygotowywano przez lata
Samo objęcie ochroną odpowiednio rozległego terenu nie wystarczyło, by tygrysy mogły wrócić do Kazachstanu. Potrzebują przede wszystkim dobrze funkcjonującego ekosystemu z dostatecznie liczną populacją dużych ssaków, dlatego przygotowania w południowej części regionu Bałchaszu rozpoczęły się na długo przed pojawieniem się pierwszych kotów. Utworzony w 2018 roku rezerwat Ile-Bałchasz obejmuje dziś około 4500 kilometrów kwadratowych, w tym deltę rzeki Ili, lasy łęgowe, trzcinowiska, tereny podmokłe oraz obszary pustynne i półpustynne. Jednym z najważniejszych zadań było odtworzenie bazy pokarmowej.
Do rezerwatu zaczęto przesiedlać jelenie bucharskie, a później także kułany, jednocześnie prowadząc działania sprzyjające wzrostowi liczebności dzików i gazeli. Do 2023 roku sprowadzono tu już 205 jeleni bucharskich i 60 kułanów, a w kolejnych latach program był kontynuowany. Równolegle odbudowywana jest roślinność. Tylko w 2025 roku w południowym Bałchaszu posadzono 37 tys. sadzonek i zrzezów rodzimych drzew, które dołączyły do około 50 tys. posadzonych w latach 2021-2024. Nowe fragmenty lasu mają nie tylko tworzyć schronienie dla zwierząt, ale także wspierać odbudowę lokalnego środowiska i zapewniać odpowiednie warunki żyjącym tu kopytnym.
Na terenach rezerwatu zaczęto już obserwować dzikie zwierzęta poszukujące pożywienia. – Każda posadzona sadzonka jest bezpośrednim wkładem w przyszłość tygrysa w Kazachstanie – podkreślali przedstawiciele WWF Central Asia
Ambitny projekt potrwa dziesięciolecia
Los Umit będzie teraz jednym z najważniejszych sprawdzianów całego programu, ale wypuszczenie jednego osobnika nie oznacza jeszcze odbudowy populacji. Ostatecznym celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której tygrysy będą rozmnażały się w naturze, ich potomstwo będzie przeżywało bez pomocy człowieka, a liczebność zwierząt pozwoli utrzymać populację przez kolejne pokolenia. Właśnie dlatego projekt został zaplanowany na dziesięciolecia i zakłada zarówno pozyskanie kolejnych osobników do reintrodukcji, jak i rozwój programu hodowlanego.
Oprócz zwierząt sprowadzonych z Rosji w Ile-Bałchasz żyją także dwa tygrysy amurskie przywiezione w 2024 roku z holenderskiego ośrodka Stichting Leeuw – samica Bohdana i samiec Kuma. Ponieważ całe życie spędziły pod opieką człowieka, nie zostaną wypuszczone na wolność. Ich rola jest inna: mają utworzyć parę hodowlaną, której potomstwo mogłoby w przyszłości zostać przygotowane do samodzielnego życia. Jeżeli pojawią się młode, eksperci będą musieli ocenić, czy rozwinęły naturalne zachowania, potrafią polować i unikają ludzi – dopiero wtedy będzie można rozważyć ich przeniesienie poza ogrodzone siedlisko.
To pokazuje, jak ostrożnie prowadzony jest cały proces. Nie chodzi o samo zwiększanie liczby tygrysów, lecz o powstanie populacji, która z czasem przestanie zależeć od człowieka. Badacze będą obserwować dostępność zdobyczy, kondycję siedlisk i ryzyko konfliktów między drapieżnikami a mieszkańcami regionu. Dopiero połączenie tych elementów pozwoli trwale przywrócić gatunek do ekosystemu Azji Środkowej.
Źródła: Euronews, Mongabay, Live Science
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

