Psy towarzyszą człowiekowi od dawna. Nie jest jasne, kiedy doszło do ich udomowienia, chociaż wiele wskazuje, że stało się to kilkanaście tysięcy lat temu. Właściciel psów lubią mówić do swoich pupili. Ale ile z tego zwierzęta tak naprawdę rozumieją? I jaką rolę w tym odgrywa nasza mowa?
WIDEO…
Nowe badanie przeprowadzone na Węgrzech wykazało, że mózgi psów dzielą mowę na słowa w sposób, jaki wcześniej obserwowano jedynie u ludzi. Według ekspertów sam regularny kontakt z mową może zmieniać sposób funkcjonowania mózgu, nawet u gatunku ssaków ewolucyjnie odległego od ludzi. Co to oznacza w praktyce? Zacznijmy od początku.
Spółgłoski kontra samogłoski
Słowa składają się z samogłosek i spółgłosek. Choć samogłoski są głośniejsze, to spółgłoski tworzą szkielet wyrazów. W ciągłym strumieniu mowy łatwiej wykryć słowa, skupiając się na spółgłoskach. Zjawisko to, zwane preferencją spółgłoskową, występuje u ludzi od niemowlęctwa. Zastanawiano się, czy dotyczy ono tylko ludzi.
Dlatego naukowcy z Uniwersytetu ELTE w Budapeszcie porównali reakcje mózgowe 20 ludzi i 20 psów domowych. Wnioski z tych niezwykłych analiz opublikowali w prestiżowym czasopiśmie „Science”.
„Bombardowanie” słowami
Uczestnicy eksperymentu słuchali ciągłych strumieni mowy, bez pauz. Zastosowano trzy typy nagrań: ze stałym wzorcem spółgłosek tworzącym szkielet słów, ze stałym wzorcem samogłosek oraz strumień kontrolny o losowej kolejności sylab. Aktywność mózgu mierzono za pomocą nieinwazyjnego EEG. W ten sposób badano synchronizację fal mózgowych z rytmem docierających dźwięków.
Psie mózgi wyłapują spółgłoski
Z eksperymentu wynika, że zarówno ludzkie, jak i psie mózgi słuchające nagrań o strukturze spółgłoskowej zsynchronizowały się z rytmem słów. Reakcja ta była silniejsza niż przy wzorcach samogłoskowych czy słuchaniu nagrania kontrolnego. To pierwszy dowód na preferencję spółgłoskową u gatunku innego niż człowiek.
– Te wyniki sugerują, że dostrojenie mózgu do mowy nie wymaga wrodzonego, zaprojektowanego pod tym kątem aparatu ani ludzkich zdolności językowych – wyjaśnia Attila Andics, współautorka badania z Uniwersytetu Loránda Eötvösa. – Zamiast tego wystarczy regularny kontakt z mową, by zmienić funkcjonowanie mózgu i wykształcić u zwierząt cechy przetwarzania dźwięków dotąd zarezerwowane wyłącznie dla ludzi – i to u gatunku ewolucja bardzo od nas odległego – dodaje.
Ulica czy kanapa? Wpływ wczesnych doświadczeń
Analiza wykazała, że takie dostrojenie nie wymaga wychowywania w domu od szczenięcia. Psy, które pierwsze trzy miesiące życia spędziły na ulicy lub w schronisku, wykazywały tak samo silną preferencję spółgłoskową jak psy domowe. Oznacza to, że preferencja ta powstaje w procesie prostego uczenia się wzorców dźwiękowych w wyniku stałego kontaktu z mową.
Gdzie kończą się podobieństwa? Kluczowe różnice
Badacze dostrzegli także dwie różnice między gatunkami. Ludzie potrafili wyłapywać słowa zdefiniowane przez wzorce samogłoskowe, podczas gdy psy tego nie robiły. Wskazuje to na większą elastyczność ludzkiego mózgu w uczeniu się nietypowych struktur.
Ponadto ludzki mózg synchronizował się z rytmem sylab oraz pojedynczych głosek, podczas gdy u psów rejestrowano jedynie rytm sylabowy. Dla psa najmniejszą jednostką przetwarzania mowy pozostaje zatem cała sylaba.
To badanie pozwala znacznie lepiej zrozumieć psy, choć w inny sposób, niż większość ludzi przypuszcza. Nie wyjaśnia ono, ile słów czy komend zna pies, ale pokazuje, jak działa jego mózg, gdy słucha ludzkiego głosu. Odkrycie pokazuje zatem, jak ogromny wpływ na zwierzę ma samo przebywanie w ludzkim otoczeniu.
Źródło: Science