11 września 2026 roku 31-letni mnich Sogaku Taguchi rozpoczął dwunastoletni okres całkowitej izolacji w kompleksie świątynnym Enryaku-ji na górze Hiei, niedaleko Kioto w Japonii. Jako 118. w historii Jishin (dosłownie „prawdziwy strażnik”) opuścił świat zewnętrzny, by zamknąć się w hali Jodo-in, dedykowanej założycielowi sekty Tendai, Saicho.

WIDEO…

player placeholder

Jego rygorystyczny plan dnia do 2036 roku obejmuje przygotowywanie prostych posiłków, dbanie o mauzoleum oraz przetrwanie mroźnych górskich zim. Rozpoczynając tę drogę, Taguchi powiedział: „Pragnienie życia zgodnie z naukami Dengyodaishi rosło w moim sercu i szedłem ścieżką mnicha z tym właśnie celem. To jedna z praktyk ascetycznych, o które prosił nas Dengyodaishi, i przepełnia mnie radość, że mogę ją rozpocząć”.

Biologiczne i psychiczne koszty samotności

Jak tak ekstremalne odosobnienie wpływa na funkcjonowanie ludzkiego mózgu? Badania neurobiologiczne oraz kliniczne wyraźnie wskazują, że długotrwała izolacja społeczna niesie poważne zagrożenia dla zdrowia psychicznego i fizycznego. Osoby jej doświadczające wykazują podwyższone ryzyko chorób układu krążenia, udaru, cukrzycy typu 2, depresji i zaburzeń lękowych.

Zobacz także:

W warunkach ekstremalnej deprywacji sensorycznej (czyli pozbawienia bodźców), badanej m.in. u astronautów, badaczy na stacjach antarktycznych czy więźniów w izolatkach, mózg pozbawiony bodźców zaczyna generować własne. Konsekwencjami bywają objawy psychotyczne: halucynacje wzrokowe i słuchowe, urojenia oraz dezorientacja.

Przykładem są m.in. doświadczenia amerykańskiej turystki Sarah Shourd, która w latach 2009–2010 spędziła blisko 14 miesięcy w izolatce irańskiego więzienia. Shourd relacjonowała po latach: „Na obrzeżach pola widzenia zaczęłam dostrzegać błyski światła, a gdy odwracałam głowę, odkrywałam, że nic tam nie ma”. Opisywała również jak słysząc krzyk, orientowała się dzięki strażnikom, że krzyczy ona sama.

Poczucie celu i sensu zmienia wszystko

Kluczowym czynnikiem decydującym o wpływie izolacji na umysł okazuje się jej cel oraz intencja. W przeciwieństwie do osób poddanych przymusowemu odosobnieniu, mnisi podejmują tę decyzję z własnej woli.

W badaniu opublikowanym w czasopiśmie „Mental Health, Religion & Culture” naukowcy z University College London przeanalizowali doświadczenia mnichów i zakonnic. Wyniki pokazały, że choć celowa samotność wiąże się z pewną dozą cierpienia, poczucie sensu całkowicie zmienia odbiór tego stanu. Odosobnienie przestaje być traktowane jako kara, a staje się warunkiem koniecznym do osiągnięcia skupienia i duchowego oświecenia.

Odosobnienie jako transformacja ego

Zanim Taguchi przekroczył próg pomieszczenia w którym spędzi 12 lat, musiał przejść wyczerpujący trening Kosogyo. Praktyka ta wymagała składania po 3000 pokłonów dziennie przed każdym z posągów Buddy, powtarzania ich imion oraz palenia kadzideł aż do fizycznego wycieńczenia. Dla Taguchiego cierpienie związane z izolacją ma głęboki sens. Jest formą pracy nad własnym umysłem, w której rygorystyczna rutyna i całkowite odcięcie od świata stają się narzędziem oczyszczenia duchowego.

mnich japonia
Mnich w klasztorze Enryaku-ju. fot. Christophe Boisvieux/Gettyimages

Z naukowego punktu widzenia deprywacja sensoryczna pozwala zredukować codzienny natłok bodźców, przenosząc ciężar aktywności psychiki na procesy wewnętrzne. Przykłady z tradycji buddyjskiej oraz chrześcijańskiej pokazują, że świadomie wybrane odosobnienie nie zmienia osobowości, lecz zmierza do przedefiniowania i wyciszenia ego.

Sogaku Taguchi jest 118 osobą od 1699 roku, która podjęła się tej ascetycznej próby. Po II wojnie światowej udało się to tylko 8 osobom. Według kronik wielu mnichów nie przeżyło ekstremalnej izolacji i zmarło z powodu zimna i chorób.

Źródło: IFL Science